Facebook
kontakt
logo
Strona główna > Piłka nożna > Archiwum > Małopolska 2010/2011 > Seniorzy > V liga (Kraków-Wadowice)
Bramkarz Halniaka się zapomniał...2011-05-01 02:43:00

Bronowianka Kraków - Halniak Maków Podhalański 0-3 (0-2)

0-1 Czyżowski 20

0-2 Kohut 34

0-3 Gałuszka 48

Żółte kartki: Calik, Białko, Jóźwik, Osowski. Czerwona kartka - Krawczyk (55, zagranie ręką poza polem karnym). Widzów 30.
BRONOWIANKA: Mrowiec (46 Rzepecki) - Walczak, Białko, Gilski, Calik - Góral (46 Socha), Skwarczeński, Małodobry, Osowski - Jóźwik, Lisowski.

HALNIAK: Krawczyk - Duda, Bryła, Bach, Antosiak - Marko, Kroczek (57 Kłapyta), Mazurek (71 Jurzak), Czyżowski - Gałuszka, Kohut (57 Szymoniak).

Godzinę przed meczem zaczęła się w Bronowicach ulewa.  Zastanawiano się, czy w tych warunkach, przy rosnących z każdą minutą kałużach na boisku, grać. Ostatecznie z ponad 10-minutowym opóźnieniem spotkanie się rozpoczęło. Było trochę taplania w jeziorach na boisku, a lepszymi pływakami okazali się gracze Halniaka, nawet grając przez 35 minut drugiej połowy w dziesiątkę. Bronowianka nie umiała się w tych warunkach odnaleźć, próby grania krakowskiej piłki były mało skuteczne, bo akcje zatrzymywały się w wodzie. Strzałów z dystansu gospodarze oddawali zaś za mało.

W 20 min Halniak objął prowadzenie po serii pomyłek graczy Bronowianki. Pierwszą popełnił Białko, potem Góral poślizgnął się, gdy chciał wybić piłkę. Trafiła do Czyżowskiego, który strzelał z 14 metrów. Futbolówka odbiła się jeszcze rykoszetem od pleców jednego z gospodarzy i myląc Mrowca wpadła do bramki.

W 27 min Duda groźnie główkował po rogu tuż obok prawego słupka, mogło już wtedy być 0-2.

 

A tak dopiero w 34 min goście podwyższyli prowadzenie, znów po beztroskiej stracie gospodarzy na połowie rywali. Skończyła się rzutem rożnym dla Halniaka, z którego w piątkę wrzucił piłkę Gałuszka. Mrowiec nie okazał się królem pola bramkowego, z metra wepchnął mu piłkę do bramki przy słupku Kohut.


Trener Bronowianki Janusz Sputo w przerwie zmienił bramkarza na młodego Rzepeckiego, musiał też utykającego juniora Górala zmienić na innego młokosa - Sochę, który radził sobie nieźle, próbował dogrywać piłkę starszym kolegom, ci jednak nie potrafili zrobić z tego użytku.

Kiedy Halniak w 48 min podwyższył prowadzenie na 3-0 (Gałuszka uciekał Gilskiemu, by w sytuacji sam na sam strzelić obok bramkarza do bramki), jeszcze nie wiedział jak ważny to gol. W 55 min goście stracili bramkarza, który zapomniał się poza polem karnym i interweniował przy strzale rywali rękami. Zszedł za to z czerwoną kartką,ale trzybramkowa zaliczka i tak pozwalała jego kolegom naspokojne dotrwanie do końca.

Gospodarze wprawdzie zaczęli wreszcie dochodzić do jakiś bramkowych szans, ale nie było ich stać choćby na honorowe trafienie.

 

W 66 min Jóźwik po podaniu Sochy strzelał w ręce rezerwowego bramkarza Halniaka. W 73 min Socha podawał do Skwarczeńskiego, ale ten uderzał obok słupka.  Na największą próbę wystawił Kłapytę jego obrońca, gdy główkował  tak po wrzutce Skwarczeńskiego w pole karne, że omal nie trafił pod poprzeczkę własnej bramki.


Goście kilka razy po kontrach zapędzali się jeszcze pod pole karne Bronowianki, ale na końcu strzelali niecelnie lub nie tak groźnie, by zaskoczyć Rzepeckiego albo powstrzymywali ich w ostatniej chwili grający już trójką z tyłu obrońcy gospodarzy.

DARO




WIADOMOŚCI

2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone ^
Web design by Raszty