Facebook
kontakt
logo
Strona główna > Piłka nożna > Archiwum > Małopolska 2010/2011 > Seniorzy > Ekstraklasa
Czwarta z rzędu wygrana Lenczyka

Śląsk Wrocław - Ruch Chorzów 2-1 (0-0)

1-0 Grzyb 62 (samob.)
2-0 Celeban 70
2-1 Komac 78

Sędziował Adam Lyczmański z Bydgoszczy. Żółte kartki: Spahić - Bronowicki, Malinowski, Stawarczyk, Nykiel, Sadlok. Widzów 7500.
ŚLĄSK: Kelemen - Socha, Fojut, Celeban, Spahić - Sobota (85 Wołczek), Sztylka, Kaźmierczak, Gikiewicz (90+2 Ćwielong), Mila - Sotirović (72 Jezierski).
RUCH: Perdijić - Nykiel, Stawarczyk, Sadlok, Bronowicki (88 Piech) - Grzyb (77 Świerblewski), Malinowski, Komac, Straka, Zając (69 Olszar) - Jankowski.

Śląsk pokonał Ruch Chorzów 2-1 i odniósł czwarte zwycięstwo z rzędu. Strzelanie przy Oporowskiej rozpoczął Wojciech Grzyb, który głową pokonał własnego bramkarza. Do siatki trafili także Piotr Celeban i Andrej Komac.

Orest Lenczyk zestawił drużynę identycznie jak tydzień temu w meczu z Górnikiem Zabrze. Ból głowy miał za to Waldemar Fornalik. Z powodu kontuzji do stolicy Dolnego Śląska nie mógł przyjechać Łukasz Janoszka, a za czerwoną kartkę otrzymaną w spotkaniu z Polonią Warszawa pauzował Rafał Grodzicki. Do wyjściowej jedenastki Niebieskich wskoczyli zatem doświadczeni Marcin Zając i Grzegorz Bronowicki.

Od pierwszych minut do ataku ruszyli gospodarze. Po trójkowej akcji Mili, Gikiewicza i Sotirovicia ten ostatni znalazł się w wybornej sytuacji, lecz trafił w Matko Perdijicia. Po chwili Mila dośrodkował z rzutu rożnego, a Gikiewicz główkował nad bramką.

Niebiescy nie zaryglowali się jednak na własnej połowie. Andrej Komac i Gabor Straka spokojnie kierowali grą kolegów i posyłali precyzyjne podania na skrzydła. Aktywna była zwłaszcza prawa strona chorzowian, gdzie doświadczonego Wojciecha Grzyba wspierał Krzysztof Nykiel. To po dośrodkowaniu prawego obrońcy Maciej Jankowski główkował tuż nad poprzeczką bramki Kelemena. Z kolei po zagraniu Grzyba wzdłuż pola karnego fatalnie pomylił się Marcin Zająć, który nie trafił w piłkę, stojąc siedem metrów od bramki.

W 23 minucie wrocławianie mogli utemperować zapędy rywali. W ogromnym zamieszaniu Gikiewicz uderzył z bliska na bramkę gości. Pedrijić nie musiał interweniować, gdyż wyręczył go jeden z obrońców i wyciągniętą ręką zablokował strzał. Adam Lyczmański bez zawahania wskazał na wapno. Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Kaźmierczak, lecz przestrzelił.

Niewykorzystany rzut karny podciął Śląskowi skrzydła i gra toczyła się głównie w środku pola. Dopiero w końcówce pierwszej części gry zielono-biało-czerwoni ponownie rozgrzali publiczność. Waldemar Sobota popisał się efektownym rajdem, a chwilę później po błędzie defensywy Ruchu Sotirović uprzedził Macieja Sadloka, lecz strzał głową Serba wylądował w rękach golkipera gości.

Po przerwie bliski zdobycia gola był Jankowski. Strzał młodego napastnika sprzed pola karnego minimalnie minął dalszy słupek bramki Śląska. Później do głosu doszli wrocławianie. Ich wysiłek nie przynosił jednak skutku, dopóki spraw w swoje ręce (nogi) nie wziął niezawodny wykonawca stałych fragmentów gry – Mila. W 62 minucie kapitan Śląska wykonał rzut wolny, po którym Grzyb wbił piłkę do własnej bramki. Kilka minut później dośrodkowanie niemal z tego samego miejsca zamknął wślizgiem Piotr Celeban i podwyższył na 2:0. Obrońca godnie uczcił swój setny mecz w barwach WKS-u. Gdy wydawało się, że tego dnia nic złego już się Śląskowi nie stanie, sędzia podyktował rzut wolny dla Ruchu. Słoweniec Andrej Komac fantastycznie uderzył z 20 metrów, a zaskoczony Marian Kelemen tylko odprowadził piłkę wzrokiem. Kontaktowy gol spowodował, że kibice Śląska do końca spotkania drżeli o wynik. Ruch zepchnął gospodarzy do defensywy, która okazała się skuteczna.

slaskwroclaw.pl

WIADOMOŚCI

2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone ^
Web design by Raszty