Facebook
kontakt
logo
Strona główna > Piłka nożna > Archiwum > 2009/2010 > Podkarpacie > Seniorzy > II liga (wschód)
Pełen emocji debiut Orłowskiego w Przeboju

Pelikan Łowicz - Przebój Wolbrom 4-2 (3-2)

1-0 Piosik 17
2-0 Marcinkiewicz 25
2-1 Guja 31
2-2 Lickiewicz 40
3-2 Brodecki 45
4-2 Gawlik 79

Sędziował Mariusz Śledż (Biała Podlaska). Żółte kartki: Czerbniak, Krysiński, Bryk - Jurczyk. Widzów 500.
PELIKAN:
Sabela - Gawlik, Marcinkiewicz, Brodecki, Krysiński - Łochowski, Kaźmierczak (60 Czerbniak), Krystian Bolimowski (33 Osowski), Janczarek - Neścior (88 Konrad Bolimowski), Piosik (81 Bryk).
PRZEBÓJ: Palczewski - Siedlarz, Jurczyk, Kiczyński, P. Szczepanik (74 Wdowik) - Derejczyk (68 Żmudka), Duda, Guja, Lickiewicz (82 Górski) - Rak, Dudziński.

Debiut pełen emocji przeżył w Łowiczu nowy trener Przeboju Robert Orłowski. Jego zespół podnosił się po ciosach Pelikana, z 0-2 na 2-2, ale nie przetrzymał szturmu gospodarzy w drugiej połowie i zszedł z boiska pokonany 4-2.

 

Pełna niespodziewanych zwrotów akcji była pierwsza połowa, a to dlatego, że po dwóch straconych w 25 minut golach Przebój nie wywiesił białej flagi, tylko zabrał się do walki. Groźny u siebie Pelikan potwierdzał tę opinię od początku. Próby strzałów z dystansu podejmowali najpierw Łochowski i Neścior, po nich Piosik, po rzucie roznym znów Łochowski, ale dobrze radził sobie Palczewski lub piłka mijała cel po strzałach łowiczan. Pierwszą próbę odgryzienia się Pelikanowi podjął powracający do składu po kontuzji Michał Guja, nie zaskoczył jednak lekkim strzałem Sabeli. Wreszcie w 17. minucie przewaga gospodarzy została uwieńczona golem. Brodecki zagrał na prawą stronę do Krysińskiego, ten po ziemipodał w szesnastkę, strzelał Neścior, ale w drodze do bramki lot piłki zmienił jeszcze Piosik, co całkiem zmyliło Palczewskiego.

 

Parę minut potem wyjmowal piłkę z bramki drugi raz, po faulu na Piosiku, rzut wlny z 18 metrów wykonał bezbłędnie Marcinkiewicz i w 25. minucie było już 2-0, sytuacja gości wydawała się beznadziejna. Tymczasem cofnięty dotąd Przebój wyprowadził w 31. minucie kontrę, która dała mu kontaktową bramkę. Lewą stroną pognał Derejczyk, zagrał w pole karne do Guji, a ten przyjął piłkę i posłał ją z bliska do bramki. Goście odzyskali wiarę. Siedlarz wystawił Sabelę na dużą próbę uderzając mocno w swoim stylu w 33. mincie na bramkę Pelikana. Trzy minuty później goście cieszyli się  z wyrównania. Znów akcja poszła lewą stroną. Lickiewicz skorzystał z niefrasobliwości obrońców, którzy nie przeszkodzili mu w przejęciu piłki i strzałem po tzw. długim rogu wyrónwał na 2-2.

 

Na takie dictum Pelikan wyraźnie nie chciał sie zgodzić, podjął wymianę ciosów i jeszcze przed przerwą znów prowadził. Po rzucie rożnym od Janczarka i zgraniu piłki głową ta trafiła do Brodeckiego, który z najbliższej odległości nie mógł się pomylić. 

"Od razu dobić rywala" - takie musiały być zalecenia trenera Piotra Stacha, bo natychmiast po przerwie Pelikan zaatakował i w 47. muinucie piłka nawet znalazła się w bramce Przeboju, ale trafienia Piosika nie uznał sędzia Śledź, odgiwzdując spalonego.To nie zniechęciło Pelikana. Piosik zaraz znów szarżował w polu karnym gości, jego strzał został w ostatniej chwili zablokowany. W 54. minucie kapitalnym uderzeniem po własnej akcji błysnął Neścior, Palczewski mógł tylko wybić piłkę przed siebie i liczyć na wyczyszczenie pola przez obrońców, w kolejnej minucie dręczyli bramkarza Przeboju Osowski (jego strzał wydawał sie dośrodkowaniem, a sprawił spory kłopot) i znów Neścior (strzał obok słupka), a potem bardzo groźny Piosik. Palczewski najpierw ubiegł go odważnym wybiegnięciem z bramki, a w kolejnej akcji miał dużo szczęścia, że napastnik Pelikana dobijając piłkę po strzale Neściora właśnie w bramkarza Przeboju trafił.      
Goście otrząsnęli się z tego szturmu dopiero w 63. minucie, Siedlarz kropnął mocno z dystansu, ale akurat tam, gdzie stał Sabela. Niewiele wskazywało, że Przebojowi uda się jeszcze raz dogonić rywali, bo ci tylko na chwię spuścili z tonu, by zadać decydujący cios w 79. minucie. To była popisowa akcja - Osowski z Piosikiem wymienili się piłką, pierwszy spod końcowej linii dośrodkował w pole karne, a stamtąd Gawlik dopełnił formalości.

BOS

WIADOMOŚCI

REKLAMA

REKLAMA

2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone ^
Web design by Raszty