Facebook
kontakt
logo
Strona główna > Piłka nożna > Archiwum > 2009/2010 > Małopolska > Seniorzy > IV liga (Małopolska)
Wygrzebali się z beznadziejnej sytuacji

Szreniawa Nowy Wiśnicz - Poprad Muszyna 3-2 (1-0)

1-0 Kiwacki 20
1-1 Cempa 55
1-2 Zachariasz 77
2-2 Kiwacki 83
3-2 Garzeł 87

Żółta kartka - Stokłosa. Widzów 500.
SZRENIAWA: Brzeziański - Jagła, Obierak, Garzeł, Tarasek - Pietras (72 Faryński), Tabak, Dziadzio (78 Ruchałowski), Suchan (46 Dzieński) - Kiwacki, Stokłosa (70 Buras)
POPRAD: D.Bomba - Grzyb (85 Jędrusik), Kosecki, Polański, Damasiewicz (80 Serafin) - Basta, Łukasik (46 Cempa), Ciastoń, Biernacki (70 Kozub) - Plata, Zachariasz

W szlagierowym spotkaniu zaległej XXII kolejki górą podopieczni Dariusza Sieklińskiego. Mecz mógł się podobać licznie zgromadzonej publiczności, spotkanie było toczone w szybkim tempie, widać było że, grają drużyny z czołówki tabeli.

 

Pierwszą bramkę meczu strzelił Kiwacki w 20 minucie. Gospodarze mieli więcej z gry, posiadali optyczną przewagę, mieli jednak problemy ze skutecznością. Indolencje strzelecką Szreniawy wykorzystali piłkarze Popradu. W 55 minucie Cempa odebrał piłkę próbującemu ją wybić Brzeziańskiemu i doprowadził do wyrównania.

 

- Brzeziański popełnił pierwszy błąd w tej rundzie, za długo się zastanawiał nad wybiciem piłki, przejął ją Cempa i doprowadził do remisu. Mieliśmy przewagę ale to Poprad strzelał bramki. Futbol na szczęście jest dla twardych facetów, a tylko tacy u mnie grają i doprowadziliśmy do zwycięstwa w - wydawałoby się - beznadziejnej sytuacji. Wierzyłem od początku meczu, że zgarniemy komplet punktów - mówił po meczu zadowolony Dariusz Siekliński, szkoleniowiec Szreniawy.


- Przegraliśmy wygrany mecz, pokazaliśmy dzisiaj dobitnie, że potrafimy przegrywać jak frajerzy. Jeszcze w 77 minucie wygrywaliśmy 2-1 po strzale Zachariasza. Straciliśmy dzisiaj punkty, ale nie dramatyzujemy, mamy jeszcze zaległy mecz, jak go wygramy wrócimy na fotel lidera - analizował Stanisław Sułkowski, z zarządu Popradu. Sułkowski faktycznie miał prawo być niezadowolony, jego zespół przegrał w końcówce już drugi mecz. Walka o awans jest na finiszu rozgrywek niesamowicie zacięta. Wszystkie ekipy  z czołówki tabeli gdzieś gubią punkty.


- Niesamowite zwycięstwo, mecz od pierwszej do ostatniej minuty trzymał w napięciu. Mieliśmy swoje sytuacje strzeleckie, goście strzelali, bez paniki i niepotrzebnego podniecania się odzyskaliśmy kontrolę nad losami spotkania i przechyliliśmy szalę zwycięstwa na swoja stronę. Muszę pochwalić zespół, zagraliśmy bardzo dobre spotkanie, każdy walczył na całego. Dobre zmiany dali rezerwowi, wnieśli ożywienie do gry - podkreślił Siekliński.

MAKI

WIADOMOŚCI

2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone ^
Web design by Raszty