Facebook
kontakt
logo
Strona główna > Piłka nożna > Archiwum > Małopolska 2012/2013 > Seniorzy > V liga (Kraków I)
Na kłopoty Zieleńczanka2013-06-09 23:56:00

V liga (Kraków I): Zieleńczanka Zielonki - Wieczysta Kraków 4-0 (1-0)

1-0 Artur Pogan 20

2-0 Tomasz Kawa 60

3-0 samob. 81

4-0 Tomasz Kawa 90

ZIELEŃCZANKA: Gołda – M. Kawa (70 Cieszyński), Bulak, Szumiec, Dragosz – Rozwadowski (70 Baran), Gładysz, Mitka, Kosowicz, T. Kawa - Pogan.


Zieleńczanka zagrała i zwyciężyła Wieczystą 4-0, pomimo ciężkich warunków boiskowych i socjalnych. Do meczu pierwotnie miało nie dojść, gdyż obfite opady deszczu w Zielonkach obnażyły dziurawe zaplecze klubu, a boiska przypominały staw. Włodarze klubu z uporem doprowadzili do sytuacji, w której zawody teoretycznie mogły się odbyć. Sędziowie długo się naradzali, a drużyna gości raczej wolała mecz przełożyć. Woda stała przy linii boiska i na środku, jednak kolejna w tym dniu interwencja strażaków z OSP Zielonki przekonała arbitrów. Z 35-minutowym opóźnieniem spotkanie się rozpoczęło.


Zieleńczanka na grząskiej murawie z minuty na minutę się rozkręcała, miała zdecydowaną przewagę w środku pola. Świetną sytuację zmarnował Pogan, ale tylko dlatego, że piłka stanęła w błocie. W 20. minucie, po wrzutce Szumca z kornera głową zgrał Mitka, a futbolówkę do siatki z bliska wepchnął Pogan.


Druga połowa to ciągłe ataki Koniczynek i piękne trzy akcje T. Kawy, które zakończyły się golami. Na 2-0 strzelił po indywidualnej akcji. Później, po rajdzie skrzydłem, dogrywał do środka, a obrońca gości uprzedził Barana i zdobył samobójczą bramkę. W ostatniej minucie T. Kawa biegł z piłką sam od połowy boiska, by przelobować bramkarza Wieczystej.


Ostatnie dwa gole Zieleńczanka strzeliła grając w dziesiątkę, gdyż kontuzji doznał Pogan, a na zmianę gospodarze nie mieli już nikogo.


Mówi Krzysztof Szumiec, grający trener Zieleńczanki:

- Zagraliśmy dobrze jako jako całość, nareszcie na zero w defensywie i skutecznie z przodu. Rywale mieli bodaj jedną sytuację w całym meczu. Większy problem mieliśmy z... boiskiem. Po ulewie zalało nam obie płyty i przez cztery dni strażacy wypompowywali wodę. Bardziej nadawało się do gry boczne, ale sędziowie nie chcieli dopuścić do meczu. Na pomoc przybyli znowu strażacy, my też im pomagaliśmy, ściągając w przerwie wodę łopatami. Szatnie nam też zalało, przebieraliśmy się na zewnątrz...


zielenczanka.com, ST.PL


ziele1.jpg
ziele2.jpg
ziele3.jpg


WIADOMOŚCI

REKLAMA

REKLAMA

2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone ^
Web design by Raszty