Facebook
kontakt
logo
Strona główna > Piłka nożna > Archiwum > Małopolska 2011/2012 > Seniorzy > A klasa (Kraków II)
Dwucyfrowy pogrom na Rydlówce

Garbarnia II Kraków - Niegoszowianka Niegoszowice 10-0 (6-0)

1-0 Kalemba 2

2-0 Kawaler 5

3-0 Bajołek 8

4-0 Kozieł 11, karny

5-0 Kozieł 40

6-0 Kozieł 44

7-0 Stokłosa 56

8-0 Kawaler 67

9-0 Kozieł 72

10-0 Kuźma 90+2

Sędziowali nienagannie: Daria Listwan oraz Michał Koźlak i Łukasz Marek. Czerwona kartka Wójcik (N, 10, niesportowe zachowanie).

GARBARNIA II: Wałach - Bajołek   (75 Jurecki), Sławomir Zygmunt, Kaim (46 Mucha), Schacherer, Dudzicki (59 Talkowski), Kalemba, Kuźma, Stokłosa, Kozieł, Kawaler (67 Przysiężniak).

NIEGOSZOWIANKA: Bożek - Bergel, Kurek, Boguś (46 Dębowski), Berrada (85 Lesiński), Jaros, Wójck, Stala, Petrasz (46 Katra), Machlowski (71 Szkamruk), Szajnowski.

Już po jedenastu minutach było 4-0 dla drużyny Stanisława Śliwy. Worek z bramkami otworzył potężną „bombą” z 30 metrów Kalemba. Ten fragment meczu zamknął Kozieł, dopiero sposobiący się do klasycznego hat tricku, skutecznym wykorzystaniem karnego. Sekundy wcześniej, za akcję ratunkową z użyciem ręki, zobaczył czerwoną kartkę Wójcik. Jedyną niewiadomą było od tego momentu, czy osłabiona liczebnie Niegoszowianka uniknie dwucyfrowej deklasacji.

 

Były na to marne widoki, bowiem jeszcze do przerwy Kozieł pewnie zamienił na gola prostopadłe podanie od Stokłosy, a krótko przed pauzą nieuchronnie wypalił pod poprzeczkę. Natomiast akurat w poprzeczkę kapitalnie strzelił z woleja Kalemba (bez wątpienia padłby najpiękniejszy gol meczu), strzał Kuźmy sparował Bożek, zaś Kaim wprawdzie skorzystał z asysty Stokłosy, ale bramka została anulowana z powodu ofsajdu.

 

Już po zmianie stron Kalemba sprawdził formę Bożka, zresztą czynił to regularnie. A po kornerze właśnie Kalemby Kozieł „główkował” w poprzeczkę. W 56. min Stokłosa zaskakująco uderzył po ziemi i zrobiło się 7-0. Kolejny gol został wpisany na konto Kawalera, Kalembie należała się premia za asystę. W 72. min Kozieł z bliska dobił piłkę do siatki i na trybunach zaczęto zawierać zakłady pod tytułem „czy padnie dycha?”. Kiedy Przysiężniak w stuprocentowej sytuacji trafił w słupek, zaś ładnym strzałem z dystansu to samo uczynił Kozieł - wydawało się, że nie. Ale już w przedłużonym czasie gry Kuźma zaskakująco uderzył przy samym słupku i hasło „litość” straciło rację bytu.

 

0-10 to wynik druzgocący. Czy za wysoki dla Niegoszowianki, w której tylko Berrada nadążał za konkurentami? Do goli sypiących się jak z rękawa doliczmy słupki i poprzeczki. Wtedy odpowiedź będzie prosta jak drut.

 

JC

WIADOMOŚCI

REKLAMA

REKLAMA

2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone ^
Web design by Raszty