Facebook
kontakt
logo
Strona główna > Piłka nożna > Archiwum > Małopolska 2011/2012 > Seniorzy > II liga (wschód)
„Brązowi”: z poślizgu doszło do kraksy...

Garbarnia Kraków - Resovia 2-3 (0-1)

0-1 Hajduk 11 

1-1 Leszczak 52

1-2 Chrabąszcz 58, karny 

1-3 Frankiewicz 69

2-3 Kozieł 79

Sędziowali: Artur Mądrzak oraz Bolesław Rosa i Filip Sierant (Warszawa). Żółte kartki: Pluta, Praciak - Chrabąszcz, Szkolnik, Hajduk, Sulkowski. Widzów 300.

GARBARNIA: Żylski - Stokłosa, Haxhijaj, Pluta, Byrski, Chodźko (62 Fedoruk), Sepioł (72 Zelek), R. Barabasz (62 Kozieł), Leszczak (75 Kalicki), Marcin Siedlarz, Praciak.

RESOVIA: Pietryka - Chrabąszcz, Bogacz, Domoń, Sulkowski, Ogrodnik (77 Szkolnik), Frankiewicz, Nikanowycz, Kwiek (68 Brągiel), Ciećko (84 Juszkiewicz), Hajduk.

Po ryzykownym przespaniu pierwszej połowy Garbarnia dopiero po pauzie zabrała się do solidniejszej roboty. Ale i w tej fazie spotkania popełniła kosztowne błędy. Krakowianie ostatecznie ulegli Resovii i wciąż muszą narzekać na punktowy deficyt.

Wprawdzie Sepioł dał pierwszy zatrudnienie Pietryce, ale nie była to groźna próba. Za to w 11. minucie skapitulował Żylski. Nikanowycz zagrał bodaj do Ciećki, ten przedłużył akcję do Hajduka. Napastnik gości oddał z centrum pola karnego strzał, po którym piłka rykoszetowo zmieniła kierunek i wpadła do siatki.
Za moment mógł wyrównać Leszczak, jednak Pietryka był na posterunku. W 18. minucie fatalny błąd popełnił Byrski, rozpędzony Ogrodnik łatwo minął Plutę, lecz Żylski sparował piłkę na korner. Po stracie piłki naprawił własny błąd Sepioł. W 31. minucie zaskakująco uderzał z półobrotu Marcin Siedlarz, ale niecelnie. Chwilę później „Garbarze” bezskutecznie reklamowali zagranie piłki ręką w obrębie „16”. Pod koniec tej części meczu konkretnie strzelał z dystansu Nykanowicz, zabrakło celności. W odpowiedzi Byrski energicznie wdał się w drybling, ale strzał był znacznie gorszej klasy. Już w przedłużonym czasie Marcin Siedlarz bardzo groźnie wyegzekwował rzut wolny i Pietryka mógł odetchnąć z ulgą, że piłka przeszła tuż obok słupka.
Nie ulega kwestii, że drużyna Marcina Jałochy jak najbardziej zasłużenie prowadziła po trzech kwadransach. Resoviacy byli szybsi, mieli bez porównania lepiej poukładaną grę, składali wizyty na przedpolu Żylskiego. Inna sprawa, że postawa Garbarni do przerwy była poniżej poziomu przyzwoitości. Nie funkcjonowała druga linia. A takie pojęcie jak odbiór piłki istniało tylko w wyobraźni. Wydawało się, że w celu pobudzenia drużyny trzeba wykonać ruchy kadrowe. Tego jednak zabrakło ze strony Krzysztofa Bukalskiego.
Drugą połowę rozpoczęli „Garbarze" ze znacznie wyższego pułapu. I szybko odrobili stratę. Na prawej flance ładnie zachował się Praciak, po którego centrze Marcin Siedlarz wprawdzie nie sięgnął piłki głową. Za to idealnie ustawiony był Leszczak, który lewą nogą soczyście przymierzył po tzw. długim rogu bramki i Pietryka nie miał żadnych szans. Leszczak, podobnie jak jesienią, znów wpisał się na listę w meczu z Resovią.
Ta jednak wkrótce znów była „na forze”. Kłopot Garbarni zrodził się w pozornie niegroźnej sytuacji, gdy mimo braku opieki ze strony rywala Barabasz źle wycofał piłkę głową i nastąpiła strata. Szarżę spychanego w bok linii bramkowej Ogrodnika powstrzymał niepotrzebnym faulem Pluta i arbiter słusznie wskazał na „wapno”. Chrabąszcz przyziemnym strzałem nie zmarnował okazji. Za chwilę znów przypomniał o sobie Ogrodnik, ale Żylski obronił strzał. 
Pod przeciwną bramką za wysoko „główkował” Pluta. Natomiast w 69. minucie było już 1-3. Sędzia uznał wślizg jednego z „Garbarzy” za celowe zagranie piłki do Żylskiego, z czym można polemizować. Bo futbol ma czasem to do siebie, że rządzi nim nie intencja, tylko czysty przypadek. I tak chyba było w tym zdarzeniu... Ale też Żylski powinien w lot oceniać sytuację i na wszelki wypadek wyekspediować piłkę nogą gdziekolwiek. Frankiewicz zamienił rzut wolny pośredni na gola nieuchronnym strzałem w róg.
Ale Garbarnia wcale nie zamierzała wywieszać białą flagę. Z mozołem goniła czas tak beztrosko zmarnowany do przerwy. Bardzo dobrze wprowadził się do gry Zelek, dzięki któremu odzyskano sporo piłek w środku pola. W 79. minucie Pietryka instynktownie i zarazem brawurowo sparował na korner oddawaną z najbliższej odległości  „główkę” Praciaka. Piłkę przy chorągiewce ustawił Marcin Siedlarz, a Kozieł bardzo ładnym strzałem głową zmniejszył deficyt do minimum. W 87. minucie groźnie uderzał z wolnego Haxhijaj, ale jedyną korzyścią był kolejny korner.
Resovia przetrwała ostatnie minuty dzięki wyraźnemu graniu na czas. Ale każdy by to robił na jej miejscu. Jeśli natomiast rozpatrywać czas w kontekście całego spotkania, to dla Garbarni uświadomienie sobie, że mecz trwa odbyło się z godzinnym poślizgiem. Ten poślizg zamienił się w kraksę.
JC    

WIADOMOŚCI

REKLAMA

REKLAMA

2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone ^
Web design by Raszty