Facebook
kontakt
logo
Strona główna > Piłka nożna > Archiwum > Małopolska 2011/2012 > Seniorzy > II liga (wschód)
Cztery gole „Garbarzy”, czarna seria przerwana

Garbarnia Kraków - Stal Rzeszów 4-3 (3-1)

 

1-0 Marcin Siedlarz 6

2-0 Praciak 25, karny

2-1 Prokić 30

3-1 Praciak 43

3-2 Duda 48, karny

4-2 Fedoruk 71

4-3 Reiman 90+2, karny

Sędziowali: Michał Woś oraz Andrzej Kucharski i Tomasz Pociennik (Zamość). Żółte kartki: Zelek, Rado - Reiman, Prokić, Maca. Czerwona kartka: Solecki (54, uderzenie piłką przeciwnika). Widzów 100.

GARBARNIA: Żylski - Stokłosa, Piszczek, Pluta, Cygal, Fedoruk, Zelek (46 Haxhijaj), Sepioł (76 Kalemba), Marcin Siedlarz, Rado (71 Chodźko), Praciak.

STAL: Wietecha - Hus, Czarny, Duda, Solecki, Lisańczuk, Margol (46 Michał Górecki), Jędryas (31 Krauze, 81 Florian), Reiman, Prokić, Maca (82 Krzysztoń).

 

Po sześciu porażkach z rzędu krakowska Garbarnia pokonała rzeszowską Stal 4-3. „Brązowi” wygrali jak najbardziej zasłużenie, biorąc rewanż za wcześniejszą porażkę w pierwszej rundzie. W dzisiejszym meczu zostały podyktowane aż trzy rzuty karne, jeden na korzyść gospodarzy, dwa na konto gości. Wszystkie „jedenastki” wykorzystano.

 

 

Sąsiedzi z tabeli byli w pełni świadomi stawki meczu. Stal, wcale nie rozpieszczana nadmiarem punktów, mogła być trochę spokojniejsza. Garbarnia nie miała żadnego wyjścia. Musiała wygrać, chcąc z pozycji outsidera tabeli zmniejszyć dystans do grupy usadowionej w dolnych rejonach stawki.

 

Mecz zdecydowanie lepiej rozpoczęli podopieczni Krzysztofa Bukalskiego. Agresywnie, z animuszem, aktywnie. Dało to rychło konkretny efekt. Po wymianie kilku podań Praciak zagrał do Marcina Siedlarza, który po wzięciu „na plecy” defensora Stali spokojnie zmusił Wietechę do kapitulacji. Stal mogła wyrównać, ale posłanie piłki do siatki przez Prokića poprzedziło zasygnalizowanie ofsajdu przez asystenta arbitra. Z kolei oko w oko z Wietechą znalazł się Praciak po ładnej akcji  duetu Rado - Marcin Siedlarz, lecz też orzeczono ofsajd.

 

W 17. minucie w wymarzonym położeniu znalazł się Fedoruk. Nie był atakowany przez defensorów, powinien dokonać egzekucji bez ociągania się z nią. Fedoruk ostatecznie zdecydował się na strzał z lewej nogi i minimalnie przestrzelił. Było to wcale niepotrzebną konsekwencją zwlekania ze strzałem. Chwilę później Lisańczuk łatwo ograł na Cygala, zwracając tym samym uwagę na najsłabsze ogniwo w obronie Garbarni. Ale po strzale Jędryasa z 16 metrów piłka poszybowała ponad celem.

 

Garbarnia odskoczyła na dystans dwóch goli, kiedy Hus sfaulował Marcina Siedlarza, zaś Praciak nieuchronnie wykonał „jedenastkę”. Stal odpowiedziała niecelnym strzałem Macy po groźnej akcji. Jednak to właśnie Maca odnotował za moment asystę przy golu Prokića, który uprzedził Stokłosę. Już przy stanie 2-1 Margol bardzo groźnie uderzył z wolnego, mimo odległości 30 metrów piłka minimalnie minęła cel. Sekundy później akurat Margol śmiało powinien doprowadzić do wyrównania, ale przestrzelił.

 

Garbarnia prowadziła 3-1, kiedy po zagraniu Marcina Siedlarza rozpędzony Praciak minął Wietechę i umieścił piłkę w siatce. Kibiców Garbarni zmroziła sytuacja sprokurowana przez Plutę, który nabił rywala piłką, ta trafiła w słupek. W komfortowej sytuacji „sam na sam” z Wietechą byłby Rado, gdyby pozostawiony zupełnie bez opieki opanował piłkę. Już w przedłużonym czasie pierwszej połowy Prokić marzył o podyktowaniu rzutu karnego na korzyść Stali, ale zamiast tego został ukarany żółtą kartką.

 

Stal zaraz po wznowieniu gry jednak doczekała się„11”, po sfaulowaniu Prokića przez Stokłosę. Duda pewnie wyegzekwował rzut karny. Po chwili idealnie dośrodkował z wolnego Fedoruk, lecz Pluta z najbliższej odległości niecelnie „główkował”. W 54. minucie doszło do incydentu na linii Rado -Solecki, który uderzył rywala piłką. „Garbarz” ujrzał żółtą kartkę, zawodnik Stali w trybie natychmiastowym został odesłany do szatni.

 

Groźna kontra Garbarni mogła przynieść efekt, gdyby podanie Marcina Siedlarza do Praciaka nie było zbyt silne. Za moment Wietecha nie miał problemów z obroną strzału Praciaka z dystansu. Garbarnia objęła prowadzenie 4-2 po pięknej, kilkupodaniowej akcji z udziałem m. in. Sepioła i Stokłosy, sprawę łatwo zamknął Fedoruk strzałem do pustej bramki. Fedoruk po chwili idealnie zacentrował do Chodźki, którego efektowny „szczupak” był minimalnie niecelny.

 

Cygal dogrywał do Fedoruka, ten uderzył obok słupka. Praciak minął bramkarza Stali, ale z tej akcji urodził się tylko korner. Wietecha obronił z najwyższym trudem strzał głową jednego z „Garbarzy” (Chodźko? Haxhijaj?). W 84. minucie piłka po strzale Czarnego przeszła nad poprzeczką. Kilka minut później Żylski obronił strzał Reimana z wolnego. Ale w drugiej minucie przedłużonego czasu gry Florian został sfaulowany przez Cygala, zaś Reiman z taką samą pewnością jak wcześniej Praciak i Duda wyegzekwował „jedenastkę”.

 

Mecz bez wątpienia bardzo ciekawy. Garbarnia zagrała zdecydowanie lepiej niż w poprzednich meczach, kilka akcji było pierwszorzędnej klasy. Słabo natomiast było z grą obronną, a najgorzej działo się na lewej flance obrony „Garbarzy”, gdzie regularnie ogrywano Cygala. Ten nie doczekał się asekuracyjnego wsparcia, ruchu kadrowego też zabrakło. Per saldo jednak był to udany występ Garbarni, o niebo lepszy niż podczas niedawnego meczu z Wigrami Suwałki. Warto to docenić, zwłaszcza że Stal mimo niskiej  lokaty w tabeli bez wątpienia wie jak operować piłką. Co zresztą, mimo porażki, udowodniła.

 

JC

 

 

WIADOMOŚCI

REKLAMA

REKLAMA

2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone ^
Web design by Raszty