Facebook
kontakt
logo
Strona główna > Piłka nożna > Archiwum > Małopolska 2011/2012 > Seniorzy > II liga (wschód)
Czerwień dla Moskały, ale Puszcza wciąż niepokonana

Puszcza Niepołomice - Pelikan Łowicz 0-0

Sędziowali Dawid Bukowczan (Żywiec) oraz Radosław Heller i Miłosz Widlarz. Żółte kartki: Lewiński - Adamczyk. Czerwona kartka: Moskała (PN, 65, niebezpieczne zagranie). Widzów 500.
PUSZCZA: Kwedyczenko - Radwański, Księżyc, Lewiński, Janik - Nowak (63 Moskała), Strózik, Paul (76 Keshi) - Moskwik (46 Kok), Mizia (87 Żywczak), Cholewiak.
PELIKAN: Pytkowski - Łakomy, Gołka, Przybyszewski, Żółtowski - Pomianowski (79 Kosiorek), Łochowski, Grajek (86 Okoński), Adamczyk - Solecki (64 Mitek), Kowalczyk.

Puszcza Niepołomice wciąż niepokonana w II lidze piłkarskiej. W 5. kolejce podopieczni Dariusza Wójtowicza bezbramkowo zremisowali z Pelikanem Łowicz. Pewnie chcieliby więcej na swoim boisku, ale biorąc pod uwagę, że 25 minut grali w dziesiątkę, to na ten wynik nie mogą wybrzydzać.

 

W czterech meczach sezonu niepołomiczanie nie zaznali porażki i chcieli przedłużyć tę serię. Pelikan, sąsiadujący z Puszczą w tabeli, okazał się trudnym przeciwnikiem, wymagającym czujności, łatwo przechodzącym do kontr i próbującym strzałów z różnych pozycji. Puszcza przeciwstawiła się swoim pomysłem - wymiennością podań i pozycji, ruchliwością. Bardziej by się jej ten pomysł pewnie opłacił, gdyby wytrwała w pełnym składzie do końca meczu.


Emocje zaczęły się w 4. minucie. Po wrzutce Łakomego w pole karne i bardzo groźnej główce z kozłem Grajka, Kwedyczenko wybił piłkę na róg. W 10. minucie Puszcza pomysłowo rozegrała rzut rożny. Księżyc zaczął, dwóch zawodników przepuściło piłkę, by dotarła do tego wyznaczonego do strzału - Janika. Egzekutor, którego nikt nie pilnował, fatalnie przestrzelił z 15 metrów. W 17. minucie Puszcza miała wreszcie najlepszą dotąd szansę - pociągnął z piłką lewą stroną Paul, dograł przed bramkę, ale tam minęli się z futbolówką Mizia i Moskwik, a nadbiegającego im na pomoc Janika zablokowali obrońcy.

Gra była wyrównana, a co jakiś czas niepokojeni byli obaj bramkarze. W 30. minucie kąśliwie strzelał Żółtowski,  w 40. Paul uderzał w ręce bramkarza, a za chwilę Puszcza przeprowadziła akcję, o jaką zapewne trenerowi Wójtowiczowi chodzi - sprawnie prowadzona pozwoliła szybko przemieścić się z piłką pod bramkę, a tam Cholewiak, próbując strzelać zatrzymał się na bramkarzu. Tuż przed przerwą na indywidualną akcję porwał się Solecki, minął Lewińskiego i strzelał bardzo nieprzyjemnie, Kwedyczenko mógł tylko wybić piłkę na róg.

Druga część gry rozkręcała się powoli. Dopiero w 58. minucie bramkową szansę miała Puszcza - Nowak świetnie podał w pole karne do Paula, ten wychodził sam na bramkarza, oddał strzał, ale Pytkowski skrócił mu pole i zatrzymał piłkę.

Wójtowicz chciał wzmocnić siłę ofensywy - w 63. minucie wprowadził na boisko ofensywnego pomocnika Moskałę, ale jego pomysł szybko stracił ważność. Po dwóch minutach na boisku były piłkarz Cracovii za niebezpieczne wejście wyprostowaną nogą w przeciwnika dostał czerwoną kartkę i na murawie zostało tylko 10 niepołomiczan. - Samo wejście było na pograniczu czerwonej kartki, ale uważam, że sędzia popełnił błąd pokazując ją - mówił potem trener Puszczy i dodawał: - Nie rozgrzeszam 33-letniego zawodnika, ale skoro wcześniejsze dwa wejścia w Moskałę, które nadawały się na rzuty wolne, nie zostały odgwizdane, to decyzja o czerwonej kartce nie była z duchem gry.Zresztą ostatecznie nie dotknął nawet przeciwnika. Uważam, że sędziowie byli najsłabszymi uczestnikami meczu.

 

Wydawało się, że ustawienie Puszczy znów wymaga korekty - tym razem nie po to, by coś strzelić, co raczej nie stracić. Ale Wójtowicz nie wzmocnił defensywy Puszczy, a postawił na kolejnego ofensywnego gracza - Keshiego. Wyraźnie uznał, że w grze obronnej i tak musi brać udział cały zespół, a takiego rywala jak ten w niedzielę w Niepołomicach, można ograć nawet w dziesiątkę, byle się miało jeszcze do tego zadania świeżego gracza ofensywnego. I miał Keshi swoją szansę - w 82. minucie po rzucie wolnym zabrał się z piłką, która jeszcze gdzieś się rykoszetem odbiła, ale szarżując na bramkę w polu karnym nie zdołał czysto strzelić.

 

W doliczonym czasie piłkę meczową miał jeszcze Lewiński - nieobstawiony strzelał z 20 m do odsłoniętej bramki. Gdyby trafił, byłby gol, ale spudłował...

 

Zdaniem trenerów
Dariusz Wójtowicz, Puszcza:
- Zderzyła się dziś nasza młodzież z rzeczywistością II-ligową, z zespołem twardo grającym, dobrze ułożonym.W I połowie Pelikan był wyraźnie lepszy, druga połowa była już lepsza w naszym wykonaniu, mieliśmy swoje sytuacje, ale to jest ta nasza bolączka, że ich nie wykorzystujemy. Mamy sytuacje, ale młodzi zawodnicy wciąż nie mogą się wstrzelić. Mecz nam nie wyszedł, gra się nie kleiła. Zawodnicy, którzy mieli wciąć ciężar gry na siebie, nie spełnili oczekiwać, więc dobrze, że i punkt dopisujemy do dorobku.Ta liga jest taka, że może poza Okocimskim, każdy z każdym może wygrać.


Robert Wilk, Pelikan:
- Nie był to zbyt interesujący pojedynek. I nam i Puszczy ta gra nie wychodziła, ale kilka okazji i tak się dało stworzyć, przeważnie po wzajemnych błędach. Cieszymy się z tego punktu, bo gdyby Puszcza wykorzystała swoje szanse wyjechalibyśmy nawet bez niego.

.MAS

WIADOMOŚCI

REKLAMA

REKLAMA

2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone ^
Web design by Raszty