Facebook
kontakt
logo
Strona główna > Piłka nożna > Archiwum > Małopolska 2011/2012 > Seniorzy > II liga (wschód)
W „uliczkę” Stokłosy poszedł Praciak...

Garbarnia Kraków - Pogoń Siedlce 1-0 (1-0)

1-0 Praciak 45
Sędziowali: Paweł Malec oraz Michał Gajda i Maciej Majewski (Łódź). Żółte kartki: Leszczak, Schacherer, Piszczek, Stokłosa, Praciak - Agu, Lendzion, Guzek. Widzów 250.
GARBARNIA: Żylski - Mateusz Siedlarz, Haxhijaj, Piszczek, Cygal, Stokłosa (82 Kozieł), Zelek (90+3 Kawaler), Sepioł, Chodźko (33 Schacherer), Leszczak (68 Kuźma), Praciak.
POGOŃ: Nerek - Marchel (74 Demianiuk), Krzystosiak,  Lendzion, Guzek, Marczak, Rodak, Paczkowski (46 Grochowski), Kwiatkowski (61 Agu), Czerkas (61 Dziewulski), Kosmalski.

Gol strzelony w ostatnich sekundach pierwszej połowy przez Bartosza Praciaka dał Garbarni pierwsze zwycięstwo od 37 lat w centralnej klasie rozgrywkowej. Zwycięstwo tym cenniejsze, że odniesione mimo serii kontuzji, z którymi boryka się kilku zawodników drużyny prowadzonej przez Krzysztofa Bukalskiego.

 

Na L4 tkwią od kilku dni Marcin Siedlarz, Kamil Rado i Marcin Pluta, jeszcze wcześniej został kontuzjowany Krzysztof Kalemba. Dziś ta lista wydłużyła się o Tymoteusza Chodźkę, który już do pauzy musiał opuszczać murawę stadionu na Suchych Stawach.

Pogoń Siedlce, choć beniaminek, doskonale rozpoczęła drugoligowy sezon. Najpierw podopieczni Grzegorza Wędzyńskiego wygrali z OKS 1945 Olsztyn 3-0, zaś następnie pokonali Stzal Rzeszów 2-0. Oba te sukcesy zostały odniesione na własnym terenie. Dzisiejsza wyprawa do Krakowa zakończyła się niepowodzeniem, choć goście do ostatnich sekund zagrażali bramce Krzysztofa Żylskiego.

Pierwszą groźną akcję stworzył aktywny przez dwa kwadranse Sebastian Leszczak, po którego strzale piłkę minęła rykoszetowo bramkę Pawła Nerka i wyszła na korner. Za chwilę przypadkowo znalazł się w sytuacji „sam na sam” kapitan Pogoni, Robert Kwiatkowski, ale skończyło się na strachu dla „Garbarzy”. W 12. minucie Leszczak zainicjował kolejną akcję, Mariusz Stokłosa zagrał do Chodźki, którego strzał minął cel. Podobnie było, kiedy adresatem podania do Chodźki był Praciak. Z kolei Żylski nie miał problemów z wyłapaniem piłki po strzale głową Adama Czerkasa.

 

W 32. minucie rzut wolny egzekwował z bocznego sektora boiska Wojciech Cygal, Nerek „wypluł” piłkę, ale rozminęli się z nią Praciak, Bartłomiej Piszczek i jeszcze ktoś. Pogoń odpowiedziała nader groźnie, Jacek Kosmalski zagrał bez stopingu do Czerkasa, który soczyści wypalił. Żylskiemu przyszedł w sukurs słupek. Kilka minut później bardzo dobrze prezentujący się Sebastian Sepioł prostopadle podał do Stokłosy, którego strzał nie miał odpowiedniej mocy. Za to krótko przed końcem pierwszej połowy właśnie Stokłosa popisał się wybornym podaniem w „uliczkę” do Praciaka. Wszystko było jak w podręczniku, zagranie było w tempo i o właściwym kierunku. Praciak, w poprzednim sezonie współkról snajperów III ligi, optymalnie wykorzystał tę okazję.

Siedzący obok trener Puszczy Niepołomice, Dariusz Wójtowicz przepowiedział, że po przerwie zagra Pogoń znacznie konkretniej, niekorzystny wynik zresztą ją zmuszał do tego. A dla „Garbarzy” otworzą się szanse skontrowania przeciwnika. Pogoń istotnie osiągnęła po przerwie przewagę optyczną. I kilkakrotnie była bliska odrobienia strat. W 57. minucie Żylski naprawił swój błąd po centrze bodaj Mariusza Marczaka, brawurowo broniąc strzał Kosmalskiego. Właśnie Kosmalski i wprowadzony do gry Chinonso Agu dali bramkarzowi Garbarni zatrudnienie, a w kilku innych sytuacjach mocno „zakotłowało się” na przedpolu.

Garbarnia broniła się z dużą determinacją i sama zdołała dwukrotnie odpowiedzieć bardzo niebezpiecznie. W 72. minucie groźnie szarżował Stokłosa, a chwilę później Sepioł podał do bodaj najlepszego na boisku Praciaka. Ten oddał bardzo ładny strzał, ale fani „Brązowych” westchnęli z zawodu, bo piłka uderzyła w poprzeczkę...

O to premierowe zwycięstwo musieli „Garbarze” walczyć w pocie czoła. I dowieźli je również dlatego, że w to niezłomnie wierzyli. Tak samo jak wierny kibic Garbarni, mec. Bogdan Schneikart, który jeszcze w przerwie meczu ogłosił przy świadkach, że to będzie zwycięska niedziela dla „Brązowych”.

 

Jerzy Cierpiatka

 

WIADOMOŚCI

REKLAMA

REKLAMA

2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone ^
Web design by Raszty