Facebook
kontakt
logo
Strona główna > Piłka nożna > Archiwum > 2009/2010 > Małopolska > Seniorzy > I liga
Zemsta ma słodki smak

Znicz Pruszków - Stal Stalowa Wola 2-1 (1-0)

1-0 Tatara 27

2-0 Feliksiak 64

2-1 Salami 65

Sędziował Erwin Paterek (Lublin). Żółte kartki: Radler - Piszczek, Szymiczek, Lebioda, Drozd, Trela, Migalewski. Widzów 700.
ZNICZ
: Bieniek - Januszewski, Maciej Rybaczuk, Klepczarek, Radler - Ekwueme (89 Adamski), Feliksiak, Kaczmarek, Ptaszyński - Tatara (90 Piesio), Mikołaj Rybaczuk.
STAL: Wierzgacz - Szymiczek, Maciorowski, Piszczek, Lebioda - Trela, Czpak, Uwakwe (87 Drozd), Gilar (61 Salami) - Wasilewski, Michalczuk (67 Migalewski).

- Nie mogę odmówić moim piłkarzom serca do gry i poświęcenia. Ale znów straciliśmy gole na własne życzenie. Nie może być tak, że rywal z trzech metrów pakuje nam piłkę do bramki! - irytował się po zakończeniu zaległego meczu 12. kolejki trener Stali Janusz Białek.

Była to dziewiąta, a czwarta na wyjeździe, porażka zespołu ze Stalowej Woli. Utrzymanie na zapleczu ekstraklasy wydaje się coraz mniej realne.

Stal ze Zniczem nie wygrała dotąd ani razu. Wcześniej jej katem był Robert Lewandowski, dzisiaj do siatki trafiali młody Kacper Tatara, który kiedyś krótko występował w Stali Rzeszów oraz doświadczony Tomasz Feliksiak. Bohaterem Pruszkowa został jednak Piotr Klepczarek, który asystował przy obu golach.
Za czasów Lewandowskiego Znicz walczył o ekstraklasę, teraz - podobnie jak Stal - broni się przed spadkiem. Pruszkowian na prostą wyprowadzić ma Przemysław Cecherz, który do niedawna pracował w Stalowej Woli. Odszedł jednak w niesławie, zostawiając drużynę na ostatnim miejscu w tabeli. Rozbitą psychicznie, skonfliktowaną z kibicami.
We wtorek wieczorem Cecherz triumfował, choć na osobiste wycieczki nie pozwolił sobie. - Zdobyliśmy bezcenne punkty. I tylko z tego bierze się moja ogromna radość - opowiadał po swojej pierwszej wygranej w roli trenera Znicza.
Janusz Białek chwalił Abla Salamiego, zdobywcę kontaktowej bramki. - Wszedł na boisko i zrobił, co do niego należało. W futbolu właśnie skuteczność jest najwyższą cnotą. Lepiej mądrze się ustawiać, niż głupio biegać, nieprawda?
Przy odrobinie szczęścia goście mogli wyrównać. W 70 minucie Adrian Bieniek w świetnym stylu obronił strzał Pawła Wasilewskiego, krótko potem sparował na poprzeczkę piłkę po uderzeniu Krzysztofa Treli.

ŁKS jak feniks

W sobotę Stal podejmuje targany kłopotami finansowymi Łódzki Klub Sportowy, którego piłkarze zaprezentowali się w weekend w koszulkach z napisem "Ostatni mecz?" Pojawiły się nawet podejrzenia, iż ŁKS do Stalowej Woli nie przyjedzie. - Proszę nie wierzyć w te opowieści - śmieje się Janusz Białek - ŁKS od lat odradza się niczym feniks z popiołów. Nie mam wątpliwości, że łodzianie wystąpią przeciwko nam w najmocniejszym składzie.

 

Aleksander Lupa

WIADOMOŚCI

2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone ^
Web design by Raszty