Facebook
kontakt
logo
Strona główna > Piłka nożna > Archiwum > 2009/2010 > Małopolska > Seniorzy > II liga (wschód)
Tomasz Wróbel uratował rzeszowianom punkt

Stal Sandeco Rzeszów - Concordia Piotrków Trybunalski 0-0

Sędziował Grzegorz Jabłoński (Kraków). Żółte kartki: Tomasik, Wójcik - Karasiak, Juszkiewicz. Widzów 1600.
STAL:
Wróbel - Hus, Tomasik, Duda, S. Sikorski - Krauze (46 Wójcik), Kiema (82 M. Jędryas), Majda, Reiman, Chałas (64 Sunday) - Udoudo (66 Gryboś).
CONCORDIA: Kula - Goryszewski, Karasiak, Rączka, Moliński - Pietrzak, Kukułka (88 M. Sikorski), Juszkiewicz, Wrzesiński (56 Błachowicz) - Bałecki (81 Wodziński), Wolan (56 Jabłecki).

Przez 90 minut bramkarz Stali Tomasz Wróbel pozostawał w zasadzie bez zatrudnienia, ale i tak zdołał zostać bohaterem meczu. Już w doliczonym czasie gry sędzia podyktował rzut karny dla gości, do piłki podszedł Michał Pietrzak, ale golkiper rzeszowian wyczuł intencje strzelca i strzał obronił.

Po ostatniej wygranej w Aleksandrowie Łódzkim w rzeszowskim obozie panował optymizm. Wydawało się, że teraz Stal "odpali" i zacznie seryjnie zdobywać punkty. Szansa była tym większa, że Concordia jeszcze w tym sezonie nie wygrała i miała na swoim punkcie jedynie dwa punkty. Dodatkowo wszyscy mieli jeszcze w pamięci czerwcowe wygrane baraże o awans do II ligi właśnie z Concordią. Wszystko więc wskazywało na Stal, ale rzeczywistość okazała się dużo brutalniejsza. Gospodarze nie zagrali dobrego spotkania i w sumie musieli się cieszyć, że nie przegrali.

Gra miejscowych mogła się podobać jedynie przez pierwsze pół godziny. To mogło nawet wystarczyć, bo dwukrotnie przed idealną szansę stanął Emmanuel Udoudo, ale najpierw trafił wprost w Michała Kulę, a następnie minimalnie chybił. - To już w kolejny mecz, w którym nie wykorzystuje on doskonałych okazji. Ręce opadają. - mówił po meczu trener Stali Czesław Palik. W tym fragmencie gry goście również mogli się pokusić o bramkę, ale Tomasz Wolan nie trafił w bramkę. Z tzw. "setek" w tym meczu to byłoby na tyle. Oczywiście do momentu rzutu karnego w doliczonym czasie gry.

Po półgodzinie Stal jakby straciła pomysł na rozmontowanie obrony gości i na boisku dominowała walka. Rzeszowianie niby dominowali w polu, ale nie wiele z tego wynikało. Kulę pokonać starał się jeszcze Serges Kiema, ale golkiper gości końcami palców uchronił swój zespół od utraty gola. Goście natomiast szukali swoich szans w szybkich kontrach, ale brakowało im precyzji. Raz nie popisał się Szymon Błachowicz, który zamiast strzelać zagrywał do Pietrzaka, a ten był na pozycji spalonej.

 

Paweł Marzec

 

Zdaniem trenerów:

Czesław Palik (Stal):
- Czasami trzeba mieć trochę szczęścia. Nam jego zabrakło w I połowie, a dopisało natomiast przy rzucie karnym. Mieliśmy dwie znakomite sytuacje i gdyby udało się je wykorzystać, to zapewne wygralibyśmy ten mecz. Straciliśmy dwa bardzo ważne punkty, ale z drugiej strony patrząc na sytuację z doliczonego czasu gry, to trzeba się i z niego cieszyć. Liczyłem, że po ostatnim wygranym meczu i tym razem dobrze zagramy, ale tak się nie stało. Nie wiem dlaczego. W końcu w trzy dni moi piłkarze nie zapomnieli, jak się gra w piłkę. Był to nieudany mecz w naszym wykonaniu.
Zbigniew Karbownik (Concordia):
- Jechaliśmy do Rzeszowa ze sporymi obawami, bo Stal ostatnio wygrała wysoko na wyjeździe. My natomiast znajdowaliśmy się dużym dołku. Był to mecz walki, w którym obie drużyny miały w zasadzie po dwie dobre okazje, ale ich nie wykorzystały. Jak się nie strzela rzutu karnego w doliczonym czasie gry, to się nie wygrywa. Stal mogła nas za to skarcić i mogliśmy przegrać mecz, który tak na dobrą sprawę powinniśmy wygrać. Fakt, że zespół jest mocno przemeblowany, ale już nie wiem, jak mam swoich podopiecznych mobilizować. Najważniejsze jednak, że stwarzamy sobie okazje strzeleckie.
(PM)

Tomasz Wróbel, bramkarz Stali: Rywal źle uderzył

- Mecz był bardzo wyrównany. W końcówce obie drużyny postawiły wszystko na jedną kartę, ale niestety nie udało nam się strzelić żadnej bramki. Jak było z tym rzutem karnym? Uważam, że rywal źle uderzył, udało mi się go wyczuć i obronić. Graliśmy u siebie i ten punkt nas nie cieszy. Bardzo chcemy się piąć w górę tabeli, ale na razie nam się nie udaje. Pozytywne jest to, że nie przegraliśmy już od trzech meczów, a teraz jedziemy do Brzeska po trzy punkty.
(PM)

WIADOMOŚCI

2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone ^
Web design by Raszty