Facebook
kontakt
logo
Strona główna > Piłka nożna > Archiwum > Małopolska 2011/2012 > Juniorzy starsi > Liga Małopolska JS
Juniorzy starsi Wisły pokonani po raz drugi przez Górnika2012-06-20 14:24:00

W rewanżowym meczu o awans do ósemki mistrzostw Polski juniorów starszych Wisła Kraków przegrała na własnym boisku z Górnikiem Zabrze 1-2. W pierwszym spotkaniu zabrzanie też wygrali (3-2) i to oni będą rywalizować o finał z Arką.


Wisła Kraków – Górnik Zabrze 1-2 (0-1)

0-1 Stępień 37
1-1 Termanowski 63
1-2 Rusnak 90+5
Sędziowali: Marcin Szrek (Kielce) oraz Wojciech Curyło i Paweł Bukowski (Kraków). Żółte kartki: B. Kolanko, Ślęczka, Downar-Zapolski. Czerwona kartka: Ślęczka (83, dwie żółte). Widzów 200.
WISŁA: Kocoń - B. Kolanko (90 K. Piwowarczyk), Lepiarz, Żemło, Ślęczka - Kościelniak, Pułka (53 Ferens), Michalski (90 Prażnowski), Czapa - Termanowski, Kamiński (57 Downar-Zapolski).
GÓRNIK: Michalak - Ploch (16 Rusnak), Bedronka, Leszczyński, Skorupa - Kowalczyk, A. Wolniewicz, Kurzawa, P. Piwowarczyk (75 Blacha) - Stępień (85 Papis), Szotek (72 Chuptyś).


Zadanie wiślaków w rewanżu było proste: wygrać 1-0 lub 2-1. W praktyce łatwe ono jednak nie było, gdyż to dominujący fizycznie górnicy nadawali w I połowie ton grze. Goście byli groźni zwłaszcza po wrzutkach z kornera. Po jednej z nich, w 5. minucie, Ploch główkował tuż obok spojenia słupki i poprzeczki. Po kolejnej Stępień strzelił w "krótki" róg, ale bramkarz nie dał się pokonać. Później z 10 m nad bramką uderzył Leszczyński.

Swoją przewagę goście udokumentowali golem w 37. minucie. Stępień przechwycił piłkę w środku pola i popędził na bramkę. Akcję zakończył mocnym strzałem z kilkunastu metrów, Kocoń był bez szans. Trzy minuty później napastnik zabrzan huknął z dystansu, tym razem golkiper Wisły sparował uderzenie.

Krakowianie w tej części gry kilka razy strzelali z daleka, ale niecelnie. Próbowali też dośrodkowań na pole karne, ale rośli obrońcy Górnika radzili sobie z nimi bez trudu. Dopiero w 43. minucie wiślacy oddali pierwszy celny strzał. Piłka uderzona przez Czapę sprawiła duży kłopot bramkarzowi, dobijał Kamiński, ale gola w tej akcji nie zdobył.

Tuż przed przerwą zabrzanie mogli podwyższyć, po błędzie obrony gospodarzy w słupek trafił P. Piwowarczyk.

W II połowie Biała Gwiazda była inną drużyną. Podopieczni trenera Dariusza Marca przejęli inicjatywę i wreszcie zaczęli stwarzać sytuacje. Konkretnie stwarzał je zdecydowanie najgroźniejszy w zespole gospodarzy Termanowski. W 52. minucie wbiegł sam w pole karne. Mając przed sobą tylko bramkarza zaczął przekładać sobie piłkę na prawą nogę, w efekcie zdążył z rozpaczliwą interwencją Bedronka, zablokował strzał i wiślacy zamiast wyrównującego gola zyskali jedynie rzut rożny.

Krakowianie doprowadzili do remisu w 63. minucie. Z wolnego z lewej strony boiska piłkę w pole karne wrzucił Michalski, Termanowski podbił ją głową, po czym futbolówka wpadła w samo "okienko", przy dalszym słupku. Piękny gol! Pięć minut później wiślacy mogli prowadzić 2-1. Po krótkim zagraniu z kornera Termanowski rozpoczął rajd od narożnej chorągiewki, minął trzech zawodników Górnika i - już z pola karnego - oddał strzał, niestety, tuż nad poprzeczką.

W ostatnim kwadransie wiślacy postawili wszystko na jedną kartę chcąc zdobyć gola dającego awans. Okazji bramkowych jednak nie potrafili już stworzyć, sami zaś narażali się co chwilę na kontry. W 77. minucie w sytuacji sam na sam znalazł się Chuptyś, ale Kocoń ofiarną interwencją wybił mu piłkę spod nóg, a do dobitki nie dopuścili obrońcy. Od 83. minuty szanse krakowian zmalały, bo za drugą żółtą kartkę (w konsekwencji czerwoną) z boiska zszedł Ślęczka. Nawet grając w dziesiątkę gospodarze próbowali atakować. Tyle że coraz bardziej zaczęło "pachnieć golem" dla Górnika. W 88. minucie będący na czystej pozycji Chuptyś mógł strzelać, ale podał do Blachy, który mając pustą bramkę... potknął się o piłkę.

W 90+5. minucie, po wyrzucie z autu futbolówka spadła w polu karnym zabrzan. Gdyby spadła pod nogę któregoś z wiślaków, mógłby w zamieszaniu paść gol na wagę awansu. Spadła jednak pod nogę zabrzanina i goście wyszli z błyskawiczną kontrą. Na środku boiska Chuptyś podał do Rusnaka, który biegnąc z piłką od połowy wygrał pojedynek 1 na 1 z Koconiem. 2-1 dla Górnika i za chwilę koniec meczu. Potwornie zmęczeni zabrzanie (kto narzucił rozgrywanie meczu juniorów w samo południe w ponad 30-stopniowym upale?!) znaleźli jeszcze siły, by odtańczyć taniec zwycięstwa.

Dlaczego brakowało sędziego?

- Dla mnie to skandal, żeby na mecz o mistrzostwo Polski Kolegium Sędziów MZPN nie zapewniło dwóch arbitrów asystentów - powiedział po meczu Dariusz Marzec, trener Wisły. - Był tylko jeden, dopiero po mojej interwencji telefonicznej przybył drugi, ale prawie pół godziny po rozpoczęciu spotkania. Przez ten czas drugim sędzią asystentem był w zastępstwie młody chłopaczek z Górnika...

Główny arbiter, wyznaczony przez PZPN Marcin Szrek z Kielc, powinien się z kolei bardzo mocno zarumienić ze wstydu... Na I połowę nie zabrał ze sobą żółtej kartki, w związku z tym zawodnikowi Wisły pokazał niewidzialną kartkę informując go, że pokazuje kartkę żółtą. Pod koniec meczu znów doszło do zabawnej (?) sytuacji, wyszło wówczas na jaw, że na drugie 45 minut zapomniał włożyć do kieszonki kartki czerwonej! Temu samemu piłkarzowi pokazał bowiem żółtą (zabrał już ją na drugą połowę), a gdy chciał pokazać czerwoną okazało się, że jej nie miał, więc uczynił to znów... werbalnie.


RST


dsc_0351.jpg
dsc_0345.jpg
dsc_0346.jpg
dsc_0347.jpg
dsc_0348.jpg
dsc_0350.jpg


WIADOMOŚCI

REKLAMA

REKLAMA

2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone ^
Web design by Raszty