Facebook
kontakt
logo
Strona główna > Piłka nożna > Archiwum > 2009/2010 > Małopolska > Seniorzy > I liga
Dobry początek rundy rewanżowej

Podbeskidzie Bielsko-Biała - Sandecja Nowy Sącz 1-2 (1-0)

1-0 Malinowski 30
1-1 Aleksander 67
1-2 Zawadzki 78

Sędziował Rafał Roguski (Warszawa). Żółte kartki: Kanik, Patejuk, Ganowicz, Kołodziej - Jędrszczyk. Czerwona kartka - Patejuk (90., 2. żółta) Widzów 3000.

PODBESKIDZIE: Linka -  Cienciała,  Konieczny,  Ganowicz, Osiński - Matawu (46  Jarosz),  Matusiak,  Kołodziej (57  Patejuk), Kanik (70  Chmiel),  Malinowski -  Świerblewski.
SANDECJA: Różalski -  Makuch,  Froehlich,  Jędrszczyk,  Borovićanin - Berliński -  Bębenek,   Zawadzki (83 Marcin Stefanik),  Gawęcki, Piegzik (55 Michał Jonczyk) -  Aleksander (89 Wojciech Fabianowski).




Sandecja pokonała Podbeskidzie na jego boisku udanie inaugurując rewanżową rundę rozgrywek w I lidze piłkarskiej. Schowani za bardzo defensywną taktyką bielszczanie do przerwy realizowali cel, prowadząc 1-0. Wyrównał Arkadiusz Aleksander, a zwycięskiego gola zdobył Dariusz Zawadzki. To drugie zwycięstwo sądeczan na wyjeździe w tym sezonie.

 

Niesamowicie ułożyły się losy Podbeskidzia w tym sezonie. Typowane do rządzenia w lidze, będzie się bronić przed spadkiem. Przeciwko Sandecji prowadził bielszczan Tomasz Tomasz Świderski, zastępujący odsuniętego od zespołu Marcina Brosza. Ustawił zespół tak, jakby jakakolwiek zdobycz miała być dla niego satysfakcjonująca. Chwaloną za ofensywę Sandecję zneutralizować miało defensywne ustawienie gospodarzy, którzy od początku meczu skupieni było właściwie tylko na rozbijaniu ataków. Goście przeważali jeśli chodzi o ilość oddanych strzałów, ale to gospodarze cieszyli się pierwsi z trafienia. W 23. minucie  Matawu z rzutu rożnego posłał piłkę na tzw. krótki słupek, stamtąd Cienciała uderzał ją głową ... w słupek, dobitka Koniecznego nie była skuteczna. Druga akcja Podbeskidzia przyniosła mu nagrodę. Prawym skrzydłem do linii bocznej pociągnął Cienciała, dograł w pole karne, tam piłkę przepuścił Świerblewski, a stojący za nim Malinowski umieścił piłkę w siatce. Ten gol to było spełnienie marzeń gospodarzy. Do przerwy dotrwali znów się tylko broniąc. Dwa strzały Zawadzkiego, jeszcze jeden Gawęckiego nie zmieniły wyniku.


Podbeskidzie chciało obronić skromne prowadzenie w drugiej połowie i całkiem oddało pole sądeczanom. Sandecja stale była przy piłce, z jej naporu musiał się narodzić błąd rywali. I oto w 67. minucie Cienciała źle blokował piłkę, która wychodziła już poza boisko, wyłuskał ją Gawęcki, zagrał do Bębenka, ten przed bramkę do Aleksandra, który skwapliwie skorzystał z okazji. Apetyt sądeczan wzrósł i został zaspokojony w 79. minucie. Po dośrodkowaniu z lewej strony Bębenka Zawadzki strzałem głową pokonał Linkę. - Mówiłem do moich zawodników w przerwie, żeby byli cierpliwi. Mieliśmy przewagę i ta musiała przynieść bramki - podkreślał po spotkaniu trener Sandecji Dariusz Wójtowicz.

Zdaniem trenerów

Dariusz Wójtowicz, Sandecja: - Niezmiernie się cieszymy ze zwycięstwa na trudnym terenie. Pozwoli nam ono złapać troszeczkę oddechu, bo cały czas spoglądamy jednak bardziej na dół tabeli niż na górę. Z Podbeskidziem mogliśmy nawet sąsiadować, dlatego osiągnięcie trzech punktów na wyjeździe to jest ogromny sukces. Myślę, że jest on w pełni zasłużony, ponieważ w pierwszej połowie może nie stwarzaliśmy sobie stuprocentowych sytuacji, ale oddawaliśmy strzały na bramkę. Podbeskidzie  dopiero około trzydziestej minuty stworzyło okazję, chwilę później padła bramka, ale powiedziałem zawodnikom w przerwie żeby grali cierpliwie, konsekwentnie, bo zdawaliśmy sobie sprawę, że osiągamy coraz większą przewagę fizyczną. Bielszczanie byli po dwóch trudnych meczach w ciągu tygodnia, wiedzieliśmy, że trzeciego nie wytrzymają. Dzięki tej przewadze byliśmy częściej przy piłce i to przekładało się na stwarzane sytuacje.

Tomasz Świderski, Podbeskidzie: - Pewne było, tak jak wspomniał trener gości, że nie wytrzymamy fizycznie. Mieliśmy pomysł na ten mecz i udawało się go realizować naprawdę super w pierwszej połowie. Miała być duża ruchliwość i wymienność pozycji pomiędzy napastnikami a bocznymi pomocnikami i w pewnym momencie udało nam się dzięki temu zaskoczyć rywala. Skończyło się tak, a nie inaczej, bo brakło nam cierpliwości i konsekwencji w dążeniu do celu. Pierwsza bramka padła po błędzie indywidualnym, niepotrzebnym blokowaniu piłki. Mogło się to różnie ułożyć. Przeciwnik przewyższał nas na pewno umiejętnością utrzymywania się przy piłce, przez co my musieliśmy wiele biegać. W przerwie dokonałem zmiany na bardziej defensywne ustawienie, chcąc utrzymać wynik. Dokonałem pewnych zmian po meczu z Katowicami, bo niektórzy zawodnicy nie spełnili pokładanych w nich nadziei. Stwierdziliśmy, że skoro Sandecja ma szczególnie wysokich środkowych obrońców, to spróbujemy zagrać bokiem i nie była to moim zdaniem defensywna taktyka, tylko tak ona wyszła, bo rywal nie pozwalał nam na wiele.

 

DARO/www.ts.podbeskidzie.pl

WIADOMOŚCI

2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone ^
Web design by Raszty