Facebook
kontakt
logo
Strona główna > Piłka nożna > Archiwum > Małopolska 2010/2011 > Seniorzy > Ekstraklasa

Wisła Kraków – GKS Bełchatów 3-1 (1-0)

1-0 Meliskon 48

2-0 Genkow 55

2-1 Lacić 62

3-1 Wilk 80

Sędziował Marcin Szulc z Warszawy. Żółta kartka - Małkowski. Czerwona kartka - Wróbel (50, faul). Widzów 15 300.

WISŁA: Pareiko – Cikos, Jaliens, Chavez, Paljić – Wilk – Siwakow, Jirsak (84 Garguła) – Melikson (90+2 Brud), Genkow (73 Rios), Kirm.

GKS: Sapela – Fonfara, Lacić, Drzymont, Jarmuż (61 Nowak) – Baran, Mysiak – Wróbel, Cetnarski (71 Komołow), Małkowski – Żewłakow (84 Żewłakow).

 

 

Robert Maaskant planował wystawienie od pierwszej minuty Wojciecha Łobodzińskiego. Podczas treningów przymierzał go na prawe skrzydło, lecz w między czasie zawodnikowi postawiono zarzuty udziału w procederze korupcyjnym za okres spędzony w Zagłębiu Lubin. Klub zawiesił go w prawach do momentu wyjaśnienie sprawy. Dzięki temu otwarła się szansa na występ dla Michaiła Siwakowa, niemniej zajął miejsce w środku pola, a bliżej linii bocznej znalazł się Maor Melikson.

 

Optycznie Wisła posiadała wyraźną przewagę, dłużej utrzymując się przy piłce i wymieniając wiele podań. Mimo tego najpierw zagrozili przyjezdni, którzy konsekwentnie wyczekiwali na przechwyt i poszukanie szczęścia w kontratakach. W nich wykorzystywano predyspozycje szybkościowe Wróbla. W 11. minucie przeprowadził rajd i dośrodkował. Piłka została wybita za pole karne, skąd uderzył Maciej Mysiak. Sergei Pareiko był na posterunku. Chociaż nie udało mu się chwycić piłki, bezpiecznie wybił ją za pole karne.

 

Kibice na stadionie przy Reymonta ożywili się niespełna 10 minut później, gdy Wisła po podaniu z własnej połowy niespodziewanie zyskała korzystną sytuację. Piłkę przejął Cwetan Genkow, ograł Łukasza Sapelę, lecz nim zdążył kopnąć w kierunku pustej bramki, zablokował go Mate Lacić. Wisła zamknęła rywali na 40 metrze, a coraz częściej kunsztem popisywał się Sapela. Po pół godziny gry instynktownie rzucił się w kierunku swojego lewego słupka i chwycił dosyć silne uderzenie stojącego tuż za polem bramkowym Genkowa. Przed przerwą prowadzenie mógł dać jeszcze Melikson, który wypuszczony na wolne pole zademonstrował imponujący sprint, ale uderzając w biegu nie trafił w bramkę.

 

Obie drużyny wybiegły z szatni bez  zmian, a tuż po wznowieniu gry zakotłowało się pod bełchatowską bramką i próbę zdobycie gola podjął Siwakow. Wprawdzie nieudanie i akcja zakończyła się fiaskiem, lecz szczęście uśmiechnęło się do Wisły chwilę później. Melikson sfinalizował podanie od Tomasa Jirsaka, płasko strzelając pod interweniującym Sapelą. To nie był koniec złych wieści dla gości. W 51. minucie po brutalnym faulu czerwoną kartkę obejrzał Wróbel, a Wisła nie zamierzała poprzestać na skromnym prowadzeniu.

 

W 55. minucie dały się zauważyć efekty ofensywnych szarż. Wisła zarobiła rzut rożny, a do dośrodkowania z niego wyśmienicie wyskoczył Genkow. Precyzyjnie uderzył główką, a piłka, nim zatrzepotała w siatce, odbiła się od słupka. Na trybunach nie było chyba nikogo, kto spodziewałby się podjęcia jeszcze walki przez bełchatowian. Tymczasem ci wywalczyli korner, a w polu karnym równie wysokimi umiejętnościami grą głową jak bułgarski snajper popisał się Lacić. Kontaktowy gol pobudził cały zespół, a na boisku pojawił się Dawid Nowak, który zmienił kontuzjowanego obrońcę Wojciecha Jarmuża.

 

Pytanie, kto gra w przewadze, było jak najbardziej zasadne. Coraz swobodniej radzili sobie podopieczni Macieja Bartoszka, który miał wyczucie co do rezerwowych. Wprowadzeni w drugiej połowie wnieśli nie tylko świeżość, lecz i spokój w grę zespołu. Jego marzenia na wywiezienie przynajmniej punktu z Krakowa prysły jak bańka mydlana w 81. minucie. Niegroźne z pozoru dośrodkowanie wyślizgnęło się z rąk Sapeli. Tymczasem na piątym metrze błąd czekał Cezary Wilk i lewą nogą wbił futbolówkę do bramki. Drużyny stworzyły sobie po jeszcze jednej dogodnej okazji, ale więcej goli nie padło. Mecz mógł się jednak podobać, bo chociaż Bełchatów okazał się gorszy, to pozostawił po sobie pozytywne wrażenie.

 

 

Robert Maaskant (trener Wisły Kraków): - Rozpoczęliśmy całkiem nieźle w nieco innym ustawieniu. W mojej opini powinniśmy grać szybciej, by zyskiwać sytuacje. Najlepszą z nich miał Cwetan Genkow, ale jej nie wykorzystał. To była dosyć trudna sytuacja. Po przerwie podkręciliśmy tempo, objęliśmy prowadzenie i pokierowaliśmy właściwie naszą grę. Rozczarowujące było to, że zamiast kontrolować mecz od stanu 2-0, daliśmy rywalom kontaktową bramkę. Ważne, że na to odpowiedzieliśmy, a piłkarze, którzy zastąpili pauzujących za kartki, pokazali, że są wartościowymi zmiennikami. Teraz Jegiellonia, Lech i Legia muszą się martwić...

 

Maciej Bartoszek (trener GKS-u Bełchatów): - W pewnym momencie pierwszej połowy należało zrobić korektę. Już w jej końcówce wyglądaliśmy nienajgorzej. Przede wszystkim weszliśmy jednak źle w mecz po przerwie. Do tego sędzia pokazał czerwoną kartkę. Myślę, że była ona nieco kontrowersyjna, ale nie będę komentował pracy sędziego, bo nie jest to moim zadaniem. Wisła po strzeleniu gola poczuła wiatr w żaglach i czuła się pewniej. Niemniej gdybyśmy wykorzystali wszystkie sytuacje, wynik mógłby być inny.

 

Robert Błaszczyk

 

 

WIADOMOŚCI

2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone ^
Web design by Raszty