Facebook
kontakt
logo
Strona główna > Piłka nożna > Archiwum > Małopolska 2010/2011 > Juniorzy młodsi > Małopolska Liga JM
Szał radości sieprawian2010-09-21 21:48:00

Karpaty Siepraw - Sandecja Nowy Sącz 1-0 (0-0)

1-0 Król 65
KARPATY:
Pitala - Kulka, Juszczak, Baran (80 Hajduk), Łapa - Król, Matoga (70 Zając), Suder, Stefański - Mieszczak (25 Dobosz), Bidziński.
SANDECJA: Świerad - Kotlarz, Musiał, Ferenc, Kubik (60 Danek) - Strojny (55 Bogdański), Kołbon, Dulak, Zawiślan (41 Góra) - Kuzak, Majka (50 Szołdrowski).

Sandecja przystępowała do meczu jako absolutny faworyt, goście byli bardzo pewni swego i nie mieli zamiaru stracić punktów. Karpaty pokazały jednak niesamowitą ambicję. Gospodarze zagrali bardzo ostro, na pograniczu faulu, nie pozostawiając centymetra wolnego miejsca rywalom. Taki sposób gry obu drużyn stworzył prawdziwy mecz walki, w którym żaden z zawodników nie odstawiał nogi.

W pierwszej połowie Sandecja miała kilka groźnych stałych fragmentów gry, jednak nie przełożyło się to na zdobycz bramkową. Karpaty miały za to jedną "setkę", kiedy Bidziński wyszedł sam na sam z bramkarzem gości, jednakże nie zdołał go pokonać.

Drugą połowę gospodarze rozpoczęli z animuszem i choć mecz toczył się głównie w środkowej strefie, to minimalną przewagę osiągnęli sieprawianie. Sandecja w dalszym ciągu stwarzała niezłe sytuacje pod bramką miejscowych. Na 15 minut przed końcem Karpaty przeprowadziły znakomitą kontrę. Po prostopadłym zagraniu na bramkę gości pomknął Bidziński i wykorzystując nieporozumienie bramkarza ze stoperem wyłożył piłkę Królowi, który dopełnił formalności, powodując szał radości wśród sieprawian.

Sandecja starała się wyrównać w końcówce spotkania, lecz ataki graczy z Nowego Sącza nie przynosiły większego efektu i mecz zakończył się sensacyjnym, aczkolwiek zasłużonym zwycięstwem Karpat, które zagrały konsekwentnie w defensywie i wykorzystały o jedną okazję więcej od Sandecji.

juniorzymldkarpat.futbolowo.pl (grzybek000), st

Komentuje trener Sandecji

Mówi Marek Górecki, trener Sandecji:
- Wykonywaliśmy chyba z piętnaście kornerów i z dziesięć rzutów wolnych, ale gospodarze bardzo dzielnie się bronili. Kapitalnie spisywał się poza tym bramkarz Karpat Pitala, który jeszcze tak niedawno był w prowadzonej przeze mnie kadrze Małopolski trampkarzy. Najlepszą sytuację mieliśmy w 30. minucie gdy Kotlarz nie trafił z trzech metrów głową do pustej bramki. Mecz był szarpany, rwany. Na nierównym, miękkim boisku nie dało się spokojnie rozgrywać piłki, co jednak nie tłumaczy naszej porażki.

rst




WIADOMOŚCI

2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone ^
Web design by Raszty