Facebook
kontakt
logo
Strona główna > Piłka ręczna > Wiadomości piłka ręczna
RYSZARD NIEMIEC żegna wybitnego Trenera polskiego handballu, pełnego żaru i ofiarności idealistę, posiadacza efektywnego warsztatu, wychowawcę...2018-02-10 12:13:00 Ryszard Niemiec

LEKCJA GIMNASTYKI (435)

Pustka po Edku Surdyce…


Jeśli jest coś na rzeczy w opinii czołowej niegdyś polskiej koszykarki, zawodniczki Wawelu Danuty Lipowskiej, która uważa mnie za najczulej żegnającego krakowskich sportowców, ten tekst wspomnieniowy o Edwardzie Surdyce chciałbym napisać samym sercem. Nie dlatego, że łączyły nas jakieś specjalnie kordialne relacje, ale dlatego, że miał w sobie niezmierzone pokłady empatii dla całego pejzażu ludzkiego, który Go otaczał, z których - bywało - korzystałem.


To on podpowiedział mi, świeżo upieczonemu maturzyście, przypadkowo spotkanemu na boisku, w meczu szczypiorniaka Polonia Przemyśl - Krowodrza, wybór ścieżki koszykarskiej prowadzącej do Cracovii. Już wtedy, u schyłku lat 50-tych, był znanym trenerem kobiecej drużyny Cracovii i wkrótce nasze drogi zeszły się między treningami na sali dziś i dawno temu należącej do Sokoła. Mijały lata, sezony, mnie los sportowy rzucał, a to do Nowej Huty, a to do Rzeszowa, a trener Surdyka trwał jak opoka w Cracovii, co siłą rzeczy nasze wspólne tematy sprowadzało do monotematycznych wątków dyskusji o tym co dobrego w Cracovii. I chociaż z tym „dobrem” bywało różnie, On nawet wobec „najgorszego” miewał wytłumaczenie i nadzieję, że będzie „lepiej”… Inaczej pewnie by tego tuzina mistrzowskich tytułów w „jedenastce” i „siódemce” nie wywojował w starciu z klubami, przy których ekonomiczny potencjał Cracovii to była ewidentna mizeria. Owszem, bywało, że raz na siedem lat, z grubsza licząc, nie zdzierżył i odchodził. Brał pod nadzór reprezentację narodową, próbował uciekać do męskiego handballu, koncentrował się na etatowej pracy w Studium WF i Sportu Politechniki Krakowskiej. Wracał wielokrotnie na prośbę zawodniczek, które wiązały szanse na rozwój sportowy z Jego osobą i warsztatem. Był dla nich nie tylko przewodnikiem w sporcie, ale i doradcą w sprawach życiowych, zaufanym, starszym kolegą, ojcem i przyjaznym guru…


Licząc hurtowo, na ławce trenerskiej spędził w Cracovii ponad cztery dekady. I chociaż wielosekcyjny klub popadał w latach 70- i 80-tych w marazm sportowy i tracił na znaczeniu, Surdyka własnym talentem i determinacją garstki współpracowników, że wspomnę dr. Józefa Kalitę, inż. Jerzego Łudzika, Kazimierza Zawrotniaka, gruntował prymarną pozycję piłkarek Cracovii w krajowej stawce. To oni, i grono niewymienionych tu sympatyków klubu, stworzyło w słynnej kawiarni „U Warszawianek” stolikowe konwersatorium, w którym rozstrzygano wiele kwestii dotyczących sekcji. Z głosem stanowiącym zasiadała przy nim pani Lidka Krupa-Surdyka, druga połowa Edwarda, nieetatowy doradca w problematyce sportowej i naturalna ostoja wiedzy o duszy kobiety w wysokim wyczynie. Tu zapadały decyzje kadrowe, organizacyjne, planowano sposoby łatania dziur w budżecie sekcji…


Świat sportu nieustannie rozpędzał się ku nowoczesności organizacyjnej, komercjalizował się i profesjonalizował na potęgę, a w kobiecym piłkarstwie ręcznym Cracovii wciąż kwitł zaścianek. Dziewczyny mistrzowskiej drużyny, mające na koncie dwukrotne przebicie się do półfinału Pucharu Europy, przed niejednym sezonem nie wiedziały gdzie, na jakim obiekcie, będą trenowały. Na „kurnikach” Wawelu, Sokoła, czy może w halach Hutnika bądź AWF-u… Rzadko kiedy można było im obiecać, że obóz, na którym przygotują się do okresu startowego, na pewno zostanie zorganizowany i… opłacony. Z takich z pozoru pobocznych kontekstów angażujących siły witalne trenera, należy brać podstawę do oceny Jego dorobku i miejsca w Panteonie szkoleniowców, najbardziej zasłużonych dla dyscypliny. Gdyby Związek Piłki Ręcznej w Polsce zdecydował się na wyłonienie zasłużonego najbardziej, Edward Surdyka byłby kandydatem nr 1. Nie ci Jego młodsi koledzy, który mają na koncie medal olimpijski, tytuły na finałach mistrzostw świata i Europy, ale właśnie On. Szedł do sukcesów po drogach, na których nie rozścielano mu dywanu ułatwień i bodźców materialnych w postaci lukratywnych etatów i kontraktów, mieszkań dla zawodniczek, szedł i raz po raz sięgał po prymat w kraju z kolejnymi pokoleniami wychowanek. Może to gorzkie, ale prawdziwe: takiego, pełnego żaru, ofiarności idealisty, posiadacza efektywnego warsztatu, wychowawcy, polski handball w kobiecym wydaniu, już nigdy mieć nie będzie!


Ryszard Niemiec


Ryszard Niemiec



więcej wiadomości >>>

REKLAMA

REKLAMA

2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone ^
Web design by Raszty