Facebook
kontakt
logo
Strona główna > STREFA BLOGU
RYSZARD NIEMIEC: Sukcesorzy Bońka poszli po rozum do głowy, ale...
autor
Ryszard Niemiec (ur. 1939), dziennikarz, reporter, felietonista, działacz sportowy. Koszykarz m. in. Cracovii, Sparty Nowa Huta, Resovii. Były redaktor naczelny "Dziennika Polskiego", "Tempa", "Gazety Krakowskiej". Laureat Złotego Pióra (1979, 1985). Członek Zarządu Polskiego Związku Piłki Nożnej. Od 1993 prezes Małopolskiego Związku Piłki Nożnej.
Wcześniejsze wpisy:

LEKCJA GIMNASTYKI (595)

Czy warto chadzać tą drogą?

Wygląda na to, że przy okazji meczu naszej reprezentacji z Albanią nastąpiło zakopanie topora wojennego przez stronę rządową. Na widowni w okolicach specjalnej loży VIP Gold, pokazał się sam pan Prezydent Andrzej Duda, w towarzystwie wicepremiera Roberta Glińskiego, jednocześnie ministra odpowiedzialnego za sport, oraz jego poprzednika Witolda Bańki… A, że jednocześnie, jak poinformował telewidzów „Kropki na i” Aleksander Kwaśniewski, po raz pierwszy od czasów jego prezydentury nie załapał się na zaproszenie do wiadomej loży na Narodowym, jest jasne, że  niepoprawność polityczna związku dobiegła końca.


Mało zorientowanym wyjaśniam, że na ochłodzenie stosunku władz do PZPN zapracował prezes Boniek spontanicznym, a więc nie do końca nieprzemyślanym, powyborczym, wpisem na Twitterze. Objawił mianowicie zdziwienie związane z reelekcją Andrzeja Dudy, na którego głosowało, jak sugerował, większość składająca się z ludzi starszych, o niskim wykształceniu, pochodzących ze wsi. Dodał, że to trochę dziwne w tak pięknym kraju jak Polska. Po tak ostrej kampanii prezydenckiej w 2020 roku, kiedy polaryzacja społeczeństwa sięgnęła zenitu, zwycięska formacja zazgrzytała zębami i zapamiętała Bońkowi wpis. Ten, w swoim zwyczaju, ani myślał prosić o wybaczenie, ba, jeszcze przekonując o prawdziwości swojej konstatacji. Stojąc w obliczu drugiej i ostatniej kadencji, specjalnie się nie przejął swoim podpadnięciem, mimo że część zarządu, którym przez 9 lat kierował, miała mu za złe wpisywanie się w spór polityczny.


Sukcesorzy wybrani 18 sierpnia br. stanęli przed nie lada dylematem, ale jak widać, poszli po rozum do głowy, starając się zmazać przewinę Zibiego. Postanowili z władzą się nie kopać, wszak stopień uzależnienia od pieniędzy płynących ze spółek skarbu państwa do klubów piłkarskich, ale także do kasy PZPN (dotacja na akademie, sponsoring narodowych reprezentacji) systematycznie rośnie… Stąd, między innymi, niespodziewane przyznanie wiceprezesury PZPN do spraw zagranicznych szefowi Podkarpackiego Związku PN Mieczysławowi Golbie. Ten długoletni polityk zjednoczonej prawicy, dokładniej senator Solidarnej Polski, miał spory udział w nadaniu pożądanego przez rządzących oblicza nowego zarządu PZPN. Obecność Golby w ścisłym kierownictwie może również oznaczać zajęcie dogodnej pozycji startowej w wyścigu po prezesurę przyszłej kadencji.


Tu pomocna może być analogia z sytuacją w związku siatkówki, gdzie Ryszard Czarnecki, europoseł PiS, właśnie rozpoczął bój o wysadzenie z siodła prezesa Kasprzyka. Ekipa prezesa Cezarego Kuleszy, mam nadzieję, ma świadomość płynności polskiej sceny politycznej i postara się zachować symetryczny dystans od obu stron polskiego sporu. Dlatego „Kwachowi” powinna przywrócić prawo do zasiadania w honorowej loży na Narodowym, a za wpadkę w meczu z Albanią, co rychlej przeprosić. Wyjaśnienie jej jest proste jak konstrukcja cepa: - Panie Prezydencie, w tym całym zamieszaniu z przejmowaniem władzy w PZPN, na śmierć zapomnieliśmy o Panu, więc sorry Winnetou… 

REKLAMA

REKLAMA

2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone ^
Web design by Raszty