Facebook
kontakt
logo
Strona główna > STREFA BLOGU
RYSZARD NIEMIEC: Powodzenie podnoszenia Wisły z upadku finansowego byłoby bez szans, gdyby nie powszechna mobilizacja skupiska kibicowskiego
autor
Ryszard Niemiec (ur. 1939), dziennikarz, reporter, felietonista, działacz sportowy. Koszykarz m. in. Cracovii, Sparty Nowa Huta, Resovii. Były redaktor naczelny "Dziennika Polskiego", "Tempa", "Gazety Krakowskiej". Laureat Złotego Pióra (1979, 1985). Członek Zarządu Polskiego Związku Piłki Nożnej. Od 1993 prezes Małopolskiego Związku Piłki Nożnej.
Wcześniejsze wpisy:

LEKCJA GIMNASTYKI (488)

Jaki rodzaj dopingu...?

Relacje pomiędzy nosicielami nowego porządku na Reymonta 22, a szeroko rozumianym środowiskiem kibiców Wisły, dopiero się kształtują. Jakiego charakteru nabiorą, jeszcze nie wiadomo, ale jasne jest, że nie ma powrotu do sytuacji z dwulecia 2016-2018.


Za pewną wskazówkę zamrożenia układu, w którym klub wtedy funkcjonował, należy uznać odstąpienie od zamiaru organizacji wyjazdu kibiców na mecz do Zabrza. Należałem do zwolenników tej formy dopingowego wspierania drużyny, uczestnicząc w wyjazdowej sesji kibiców związanej z meczem Stal Mielec - Wisła. Było to gdzieś w połowie lat 80-tych. Wsiadłem incognito do specjalnie wynajętego pociągu, aliści już za Prokocimiem zostałem rozszyfrowany i musiałem się podporządkować regulaminowi niekonwencjonalnej podróży. Między Tarnowem, a Dębicą, obiecałem nawet napisać relację z wycieczki - krzepiącą opowieść prasową o walorach tej formy podważania maksymy o „gospodarzach, którym nawet ściany stadionowych trybun pomagają”… W tym sensie sumienie mam lekko zbrukane, ale na usprawiedliwienie poczytuję sobie, że podówczas kibicowskie pociągi nie wymagały jeszcze eskorty policyjnej, a na stadionach przyjezdni kibice rzadko kiedy urządzali demolki i racowiska…


Nieobecność w Zabrzu zorganizowanej ekipy kibiców Wisły, świadczy o postępującej dezintegracji wielotysięcznego środowiska, które samo sobie się dziwi, patrząc w lustro i widząc w nim odbicie dobra, jakie w ostatnim miesiącu spływa na klub. Wszyscy bowiem zdajemy sobie sprawę, że powodzenie podnoszenia z upadku finansowego klubu byłoby bez szans, gdyby nie powszechna mobilizacja skupiska kibicowskiego. Owszem, pożyczki trzech muszkieterów - Kuby Błaszczykowskiego, Jarosława Królewskiego i Tomasza Jażdżyńskiego, zainspirowanych przez D’Artagnana - Bogusława Leśnodorskiego, dały impuls do odsunięcia ostatecznego wyroku wydanego przez Nemezis na Wisłę. Jednakże uprawomocnienie się i umocnienie operacji przywracającej życie nie miałoby szans bez zaktywizowania szerokich mas wszystkich grup sprzyjających Wiśle, w tym kibiców przede wszystkim! To za ich sprawą możliwe było rzucenie wyzwania rekordzistom Polski w ilości wykupionych karnetów na sezon - kibicom łódzkiego Widzewa. Rekordu (ponad 17 tysięcy!) zapewne nie da się pobić, ale na tydzień z okładem przez inaugurującym wiosenną rundę meczem, licznik przekroczył 10 tysięcy sztuk tych dowodów najwyższej lojalności wobec klubu w potrzebie.


Pobity za to i to w imponującym stylu, został rekord w rozprowadzaniu emitowanych przez klub akcji. Za sprawą prawie 9 tysięcy nabywców, w ciągu - uwaga, uwaga! - jednej doby, konto klubu zostało zasilone 4 milionami złotych. Wszystkie akcje do wzięcia, zostały wzięte!!!


Podsumowując wszystkie formy doraźnego wsparcia finansowego „społeczni rachmistrze” doliczyli się około 15 milionów złotych, które zasiliły budżet spółki piłkarskiej. W poruszanym dziś temacie kibicowskim, warto koniecznie zauważyć rolę świeżo wyłonionego organizmu „Socios”. To ono, deklarując daleko posuniętą wrażliwość na finansową zapaść klubu, regularnymi zbiórkami dotowało Wisłę kolejnymi efektami zbiórek. W odbiorze społecznym nastąpiło świadomościowe przełamanie: oto nowe stowarzyszenie kibiców nie tylko nie wyciąga ręki po forsę z klubowej kasy, ale wprost przeciwnie - do tej kasy pieniądze przynosi. Dotychczasowy suweren w osobie prawnej SKWK, zostało zmuszone do defensywy i będzie musiało przemyśleć własną strategię, aby dochować wierności swoim statutowym, szczytnym celom i zetrzeć z siebie stygmat partnera obciążającego wizerunek klubu. Najbliższe tygodnie przyniosą odpowiedź na pytanie o jego zdolność do zawrócenia z destrukcyjnej drogi, o przewartościowania dotychczasowej roli, a także współodpowiedzialności za krytyczny stan klubu. Są przesłanki, że sprawy potoczą się w pożądanym kierunku. Trudno sobie bowiem wyobrazić, że wielki sukces reperowania budżetu klubowego miałby aż tak wielkie powodzenie, gdyby nie masowy odruch serc i kieszeni. Wśród rzeszy darczyńców i płatników niepoślednie miejsce siłą rzeczy zajęli kibice utożsamiani i podporządkowani władzom SKWK.


Testem dla moich pięknoduchowskich poniekąd prognoz będą najbliższe mecze przy Reymonta, treść i kierunki przekazów na banerach i sektorówkach, a nade wszystko pragmatyka i poetyka chóralnych przyśpiewek, inicjowanych na wiadomym sektorze…

REKLAMA

REKLAMA

2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone ^
Web design by Raszty