Facebook
kontakt
logo
Strona główna > Piłka nożna > Archiwum > Małopolska 2011/2012 > Juniorzy starsi > III liga (Kraków) JS
Wiślanie coraz bliżej awansu

Wiślanie Jaśkowice - KS Tyniec 5-0 (4-0)

1-0 Nędzka 3
2-0 Tuzi 5
3-0 Haja 8
4-0 Tuzi 25
5-0 Rejdych 73
WIŚLANIE: Pocięgiel - Wilkoński, Niechaj, Lachowski, Rejdych - Zawada (46 Wąsik), Ozga, Haja, Kłyś, Tuzi - Nędzka.

TYNIEC: Chuchro - Lelonek, Pleśniarowicz, Kozieł, Fugiel - Ł. Kot, Sokół, B. Cholewa, Wojtasik (46 R. Nowakowski) - M. Piekarz, M. Kot (67 Łuszczek).

Rozegrany w upalne, niedzielne przedpołudnie mecz Wiślan z Tyńcem zapowiadał się bardzo interesująco, gdyż gospodarze chcąc wywalczyć upragniony awans musieli wygrać. Juniorów z Jaśkowic wyjątkowo prowadził napastnik seniorów tego klubu Maciej Wcisło, zastępując Łukasza Dziudźka, który udał się do szpitala na operację kontuzjowanego kolana.

Gospodarze mieli podwójną motywację, aby odnieść 6. z rzędu zwycięstwo (wliczając w to 2 walkowery otrzymane za mecze z Pozowianką i Koroną Kraków) i już po 10 minutach prowadzili 3-0!

Najpierw Rejdych dość przypadkowo wstrzelił piłkę w pole karne, gdzie Nędzka wygrał pojedynek z defensorem Tyńca i przelobował bramkarza. Chwilę później świetne prostopadłe podanie na bramkę zamienił Tuzi, który spokojnie minął golkipera i umieścił piłkę w pustej bramce. Jeszcze goście nie otrząsnęli się ze straty dwóch goli, a już po raz trzeci bramkarz Tyńca musiał skapitulować. Tuzi dośrodkował z boku, a w polu karnym świetnym półwolejem popisał się Haja.

Gości całkowicie zszokowało pierwsze 10 minut i dość długo nie mogli się pozbierać. Właściwie przez pierwsze 45 minut w ogóle nie istnieli. A gospodarze chcieli jeszcze podwyższyć wynik. Udało im się to tylko raz, w 25. minucie. Tuzi strzelił swojego drugiego gola w meczu.

Na drugą połowie przyjezdni wyszli bardziej zmotywowani. Pierwsze minuty to absolutna dominacja Tyńca, który właściwie nie schodził z połowy Wiślan. Obrona gospodarzy pogubiła się i tylko szczęściu mogła zawdzięczać, że nie straciła w tym okresie bramki. Po kilku minutach sytuacja się uspokoiła i gra przeniosła się na połowę gości. Po jednym ze stałych fragmentów najlepszą sytuację w meczu mieli zawodnicy z Tyńca. Po rzucie rożnym golkipera gości posłał długie podanie do szybkiego napastnika, przejął je wprawdzie Rejdych i gdy wydawało się, że sytuacja jest już opanowania, lewy obrońca podał wprost do rywala, który wyszedł sam na sam z bramkarzem. Kapitalnie jednak interweniował Pocięgiel, który w pierwszej połowie był właściwie bezrobotny.

Gospodarzy ta sytuacja tak zdenerwowała, że właściwie do końca nie pozwolili rywalom na groźną akcję. Sami zaś stworzyli kilka kapitalnych sytuacji, ale tylko jedną wykorzystali. Po "klepce" w polu karnym Wąsika i Rejdycha, ten ostatni umieścił piłkę przy "krótkim" słupku. Gospodarze powinni wygrać wyżej, ale seryjnie marnowali okazje. Nędzka dwa razy był sam na sam z bramkarzem. Za pierwszym razem przelobował go, ale zrobił to niedokładnie. Za drugim starał się go minąć, lecz "wyrzucił się" na skraj pola karnego i z jego wrzutki nikt nie skorzystał. Idealną okazję miał Niechaj po podaniu Wąsika, ale zamiast zagrywać wzdłuż bramki sam połakomił się na gola i w efekcie jego lekki strzał trafił wprost w bramkarza.

Źródło:
www.juniorzywislaniejaskowice.futbolowo.pl + bs

REKLAMA

REKLAMA

2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone ^
Web design by Raszty