Facebook
kontakt
logo
Pucharowe jaja w Sosnowcu: arbiter wyrzucił piłkarza i trenera2009-10-27 19:57:00 Jerzy Mucha

Piłkarze Stali Stalowa Wola zakończyli w 1/8 finału pucharową przygodę w Sosnowcu. Pogromcy Lecha Poznań, mimo ambitnej gry, nie dali rady II-ligowemu Zagłębiu, przegrywając 0-3. Stalówka kończyła mecz w dziesiątkę po czerwonej kartce dla Jacka Maciorowskiego, a także bez wsparcia trenera Janusza Białka, który został wyrzucony na trybuny przez słabiutkiego sędziego Jacka Walczyńskiego z Lublina.


Zagłębie Sosnowiec - Stal Stalowa Wola 3-0 (1-0)

1-0 Jaromin 36
2-0 Jaromin 59
3-0 Koźmiński 76
Sędziował Jacek Walczyński (Lublin) oraz Andrzej Kuśmierczyk i Mariusz Szumigaj. Żółte kartki: Pach, - Maciorowski, Drozd, Piszczek. Czerwona kartka - Maciorowski (35, 2. żółta). Widzów 3000.
ZAGŁĘBIE:
Bensz - Bednar, Marek, Hosić, Łuczywek - Ryndak, Bodziony, Pach (80 Dorobek), Pajączkowski (73 Pietrzak) - Jaromin, Filipowicz (62 Koźmiński).
STAL: Wietecha - Wieprzęć, Piszczek, Maciorowski, Drozd - Olszewski (46 Mychalczuk), Lebioda, Krawiec (71 Gilar), Treściński - Trela, Salami (71 Czpak).

 

Pucharowej sprawie źle przysłużył się arbiter, który w 23. minucie wskazał na „wapno”, po nieodpowiedzialnym wślizgu Adriana Marka. Sosnowiecki stoper walczył o piłkę z Ablem Salami, który efektownie upadł na murawę i sędzia przyznał Stali rzut karny. Gwałtowne protesty graczy sosnowieckich, którzy zaatakowali arbitra zmusiły go do podjęcia konsultacji ze swoim asystentem. Po chwili Walczyński anulował „jedenastkę”, co wywołało z kolei wściekłość zawodników ze Stalowej Woli. Lubelski rozjemca w kilku innych sytuacjach również wypadał mało przekonująco, wprowadzając nerwową atmosferę na murawie. Dodajmy jeszcze, że Walczyński po swojej pierwszej decyzji, czyli podyktowaniu karnego dla Stali, został popchnięty dwoma rękami przez Adama Bensza. Bramkarzowi Zagłębia należała się czerwona kartka, jednak arbiter nie odważył się wysłać Bensza do szatni…


- Nie chcę zganiać wszystkiego na sędziego, ale dziwna decyzja była z tym rzutem karnym, a później z czerwoną kartką dla Jacka Maciorowskiego. Mimo wszystko trzeba się uderzyć w pierś i przyznać, że sami przegraliśmy ten mecz, a nie sędzia nam go przegrał – przyznał po męsku bramkarz Tomasz Wietecha, schodząc z boiska z zawiedzioną miną.


Ekipa ze Stalowej Woli najpierw straciła szansę na rzut karny, później Maciorowskiego (35. minuta), który w krótkim odstępie czasu zapracował na dwa żółte kartoniki, by po chwili rozstać się ze swoim szkoleniowcem. Janusz Białek wdał się bowiem w wymianę zdań z arbitrem i został odesłany na trybuny. Opuszczając swoje stanowisko, niepotrzebnie podgrzał atmosferę na widowni, pokazując w kierunku wrzeszczących kibiców dwa wyciągnięte ku górze palce obu rąk. – Powiedziałem sędziemu, że robi sobie jaja i za to wyrzucił mnie poza boisko. Tym samym zespół został bez trenera, gdyż mój asystent, Jaromir Wieprzęć biegał po boisku, natomiast na ławce nie było już nikogo, kto udzieliłby zawodnikom jakiejkolwiek wskazówki – poskarżył się nam na rozjemcę szkoleniowiec Stali.


Bez Maciorowskiego i trenera na ławce, „Stalówka” bardzo się starała i nawet mogła wyrównać. W 41. minucie Paweł Olszewski w sytuacji sam na sam trafił jednak w wybiegającego z bramki Bensza. Wyrównaną grę oglądaliśmy także w drugiej odsłonie, ale bardziej skuteczni byli grający na dużym luzie sosnowiczanie. Szczególnie aktywny był zdobywca dwóch bramek Hubert Jaromin, ponadto w środku pola mądrze rozgrywał piłki kolejny rutyniarz, Sławomir Pach. – Przy swoim pierwszym golu zbiłem piłkę z bliskiej odległości, więc to ja byłem autorem bramki, a nie Dżenan Hosić. Przy drugim, to nawet nie pamiętam, kto mi podawał. Ważne, że idealnie trafiłem w długi róg. Teraz Marzy mi się Ruch Chorzów lub Legia. Byłoby pięknie, gdybyśmy dostali się do półfinału Pucharu Polski – rozmarzył  się wspomniany Jaromin.

ZDANIEM TRENERÓW

Piotr Pierścionek, Zagłębie Sosnowiec:
- Wykorzystaliśmy sytuację, że Stal grała w dziesiątkę. Ale też trzeba umieć to wykorzystać. Graliśmy prostą piłkę, po ziemi, prezentując duże zaangażowanie. No i to zaprocentowało. Przed meczem z Czarnymi Żagań wzmocniliśmy nasze morale. Wcześniej mieliśmy zadrę w sercu po porażce z GKS Tychy. Ale teraz podbudowaliśmy się psychicznie, po przecież wyeliminowaliśmy dobry zespół jakim jest Stal, mający dobrego trenera.

Janusz Białek, Stal Stalowa Wola:
- Sytuacja, w efekcie której sędzia najpierw podyktował rzut karny, a potem go zmienił, była brzemienna w skutkach. Nie wiadomo, jak potoczyłyby się losy spotkania, gdybyśmy dostali możliwość wykonania tej „jedenastki”. Co do mojej oceny decyzji sędziego, to najpierw chciałbym  całą sytuację zobaczyć na powtórkach telewizyjnych. Dziwi mnie jednak to, że arbiter zmienił decyzję w sprawie rzutu karnego po konsultacji z liniowym, który był jakieś sześćdziesiąt metrów od całej akcji. Odpadliśmy z Pucharu Polski, ale pokazaliśmy ambitną grę.

 

Aktualizacja: 27.10.2009 21:35


Jerzy Mucha
stalowa1.jpg


REKLAMA

2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone ^
Web design by Raszty