Facebook
kontakt
logo
Strona główna > STREFA BLOGU
RYSZARD NIEMIEC daje sygnał do podjęcia działań w sprawie Wisły i wokół Wisły
autor
Ryszard Niemiec (ur. 1939), dziennikarz, reporter, felietonista, działacz sportowy. Koszykarz m. in. Cracovii, Sparty Nowa Huta, Resovii. Były redaktor naczelny "Dziennika Polskiego", "Tempa", "Gazety Krakowskiej". Laureat Złotego Pióra (1979, 1985). Członek Zarządu Polskiego Związku Piłki Nożnej. Od 1993 prezes Małopolskiego Związku Piłki Nożnej.
Wcześniejsze wpisy:

LEKCJA GIMNASTYKI (606)

Apel o mądrość przed szkodą…

Kibicowska Polska jara się perspektywą spadku Legii z ekstraklasy, tymczasem wiadoma połowa krakowian wstrzymuje oddech w obawie o los Wisły. Od ostatniej jej degradacji, tej z roku 1994, upłynęło z górą ćwierćwiecze, co dla współczesnego pokolenia kibiców jest prehistorią, czasem bez wpływu na dzień dzisiejszy…


Niestety, nawet prehistoria lubi się powtarzać, a z tamtej degradacji da się wysnuć analogie z teraźniejszością. Początek destrukcji wiąże się ściśle z sezonem 1992/93, którego finisz ukazał degrengoladę moralną zespołu. Wtedy akurat trwało chaotyczne, niedoprecyzowane kompetencyjnie, sprawowanie kontroli nad ekstraklasowym zespołem przez Piotra Voigta. Jego rola, ni to sponsora, ni dzierżawcy, ni menadżera o nietypowych kompetencjach, wykuwała się w bólach. Trenerem, podobnie jak obecnie Adrian Gula, był ściągnięty ze Słowacji, pełen dobrych chęci Karol Pecze. Przesympatyczny Słowak był trenerskim miękiszonem, pozbawionym charyzmy. Drużyna nie czuła jego ręki, więc i nie dziwota, że poszła na korupcyjny układ z Legią na finiszu sezonu.


Dzisiejsza Wisła od strony sportowej budzi skrajne obawy, albowiem zaczyna nabierać kształtów potencjalnego spadkowicza. Wciąż uwikłana w pętlę długów, w którą została wmotana mackami gangu „Miśka”, ciągle nie może wypłynąć na spokojniejsze wody finansowe. U niektórych powoli zaczyna nawet gasnąć wiara w menadżerskie talenty ekipy braci Błaszczykowskich, zwłaszcza ten jej wątek, w którym zawarta była obietnica znalezienia strategicznego inwestora.


Jako czystą fikcję należy uznać niewczesne rozważania jakiegoś realnego wsparcia klubu przez samorząd miejski. Wprawdzie gmina niezmiennie pozostaje poważnym udziałowcem spółki akcyjnej Cracovii, do której weszła w ramach akcji ratującej ten klub przed 20 laty, ale do podobnego kroku wobec Białej Gwiazdy ochoty nie objawia. Trzej muszkieterowie, którzy 2 lata temu obronili klub przed upadkiem, nie należą do inwestorskich krezusów, nie stać ich na włożenie w ten biznes kasy, z dnia na dzień poprawiającej materialną kondycję. Łatając konsekwentnie dziury w budżecie, krok po kroku zmierzają do zbilansowania dochodów z kosztami.


Liczącym się w tym rachunku składnikiem na plus staje się zaplecze kibicowskie, które z podziwu godną ofiarnością wypracowuje dotacje na rzecz klubu, firmowane przez stowarzyszenie Socios. Ponadprzeciętna frekwencja w dniach meczowych na własnym stadionie to również przejaw kibicowskiej determinacji pomocowej. W tym kontekście zachodzi jednak współzależność pomiędzy osiąganymi wynikami zespołu, a zapałem w hojności jego zaplecza społecznego. Na szczęście, nie przybiera ona skrajnych parametrów i to napawa umiarkowanym optymizmem.


Wymuszony przez obiektywne okoliczności model zarządzania na szczęście posiada pewne rezerwy, zwłaszcza w polityce transferowej, tej w odniesieniu do zawodników, jak i angażowaniu trenerów. Tu niezbędna jest efektywność skautingu, nosa menadżerskiego i praktyczny zmysł do racjonalizowania transferowych wydatków. Kto, jak kto, ale wiślackie centrum dowodzenia, jest w pełni upoważnione do spełnienia tych oczekiwań.


Niniejszy tekst nie ma charakteru alarmistycznego, jest natomiast sygnałem do podjęcia działań zapobiegających narastaniu przesłanek osłabiających ośrodki wolicjonalne klubowej wspólnoty, nasileniu bodźców stymulujących morale zespołu przede wszystkim.

REKLAMA

REKLAMA

2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone ^
Web design by Raszty