Facebook
kontakt
logo
Strona główna > Hokej
Podhale po raz drugi zdobyło Kraków!2010-03-13 22:54:00 Andrzej Godny

Takiego początku finału play off chyba mało kto się spodziewał. Faworyt i lider po sezonie zasadniczym – hokeiści Cracovii – przegrał oba mecze w Krakowie z Podhalem! Oczywiście to jeszcze nie daje mistrzostwa Polski, ale bliżej niego są "Szarotki", które kolejne dwa spotkania rozegrają w Nowym Targu.


Cracovia – Podhale Nowy Targ 4-5 (2-1, 2-2, 0-2)

1-0 D. Laszkiewicz - L. Laszkiewicz 2:45 w przewadze
2-0 Piotrowski - Pasiut 8:23 w osłabieniu
2-1 Baranyk - Voznik - Sroka 8:37 w przewadze
3-1 Łopuski - Musial 21:26
3-2 Sulka - Gaj 22:34
3-3 Bakrlik - Ivičič - Dziubiński 30:26
4-3 Radwański - Csorich 36:49
4-4 Bakrlik - Baranyk 41:25
4-5 Ivičič - Zapała 46:50 w przewadze

Sędziowali: Zbigniew Wolas, Grzegorz Porzycki (obaj Oświęcim) – Mariusz Smura, Leszek Kubiszewski (obaj Katowice). Kary: 28 – 16 min. Widzów 2300. Stan rywalizacji do czterech wygranych: 1-2 (z bonusem dla Cracovii).
CRACOVIA: Radziszewski (41:25 Rączka) – Csorich (2), Bondarevs; L. Laszkiewicz, Słaboń, D. Laszkiewicz (4) – Dudaš (4), Dulęba; Radwański, Musial, Łopuski – Kłys, Wajda; Piotrowski, Pasiut, Drzewiecki (2) – Landowski, Guzik; Witowski, Biela (2 + 10), Rutkowski (4).
PODHALE: Zborowski – Ivičič, Sulka; Kapica, Zapała (2), Kolusz (2) – Sroka (2), Dutka (2); Baranyk, Voznik, Bakrlik – Galant, Łabuz; Malasiński (4), Dziubiński, Kmiecik (2) – Ziętara, Bryniczka (2), Gaj.

Drugi finałowy mecz rozpoczął się od wykluczenia Mariana Csoricha, w którego ślady szybko poszedł Marcin Kolusz. I kiedy obrońca Cracovii wrócił na lód, akcję prawą stroną od połowy lodowiska przeprowadził Leszek Laszkiewicz. Mijał przeciwników jak slalomowe tyczki, po czym oddał techniczny strzałem. Odbity przez Krzysztofa Zborowskiego krążek przejął Daniel Laszkiewicz i z bliska umieścił go w górnym rogu. W 8 minucie młodzież z czwartego ataku - Bartłomiej Gaj i Kasper Bryniczka - z metra nie trafili do bramki, a był to spory wyczyn! To się zemściło, bowiem po chwili grające w osłabieniu "Pasy" przeprowadziły kontrę. Grzegorz Pasiut przez nikogo nie atakowamy wjechał do tercji Podhala, "Zbora" znów odbił "gumę" przed siebie i wykorzystał to Michał Piotrowski. Objechał bramkę i od tzw. zakrystii wpakował krążek przy słupku, bowiem golkiper gości nie zdążył się przemieścić. Długo miejscowi się nie cieszyli, bo po zaledwie 14 sekundach Milan Baranyk znalazł się sam przed Rafałem Radziszewskim i uderzeniem po lodzie posłał krążek między "parkanami". W 10 minucie bramkarz nowotarski pozazdrościł chyba piątkowej wpadki "Radzika", bo w podobnej sytuacji także fatalnie się zachował. W tym przypadku miał więcej szczęścia, bowiem bramka nie padła i skończyło się na karze dla Rafała Sroki. W tej samej minucie Krzysztof Zapała strzelał z wysokości lewego bulika i trafił w słupek. Na tym emocje opadły, za to coraz częściej na tafli iskrzyło. Stąd w I tercji po 10 karnych minut.
- Wczorajszy mecz przeszedł do historii. Dziś jest kolejny i na tym się skupiamy. Nikt nie odpuszcza, chwilami jest ostro, ale to finał i walka o mistrzostwo kraju - podsumował tę odsłonę strzelec pierwszego gola, Daniel Laszkiewicz.


Drugie 20 minut rozpoczęło się od szybkiego gola Cracovii. Jeden z obrońców Podhala nie powstrzymał Łopuskiego przy bandzie i ten znalazł się przed Zborowskim. Strzelił niezbyt silnie, a jednak krążek pod lewą ręką wpadł do siatki. Po upływie 68 sekund z końca koła bulikowego przymierzył Maciej Sulka. Sądzono, że Radziszewski ma krążek pod "parkanami", a ten tymczasem majestatycznie i wolniutko wtoczył się za linię bramkową. W 26 minucie doszło do kolejnego starcia; tym razem walczyli Łukasz Rutkowski i Tomasz Malasiński. Triumfatora nie było, bowiem szybko zeszli do parteru. 
W 31 minucie mieliśmy remis. Z prawej strony wrzucił krążek Martin Ivičič, a stojący przed polem bramkowym František Bakrlik tylko dołożył kij i "guma" między nogami bramkarza wpadła do bramki. "Pasy" zaatakowały, strzelali Filip Drzewiecki i Grzegorz Pasiut, ale dopiero w 37 minucie padł gol. Marian Csorich podaniem na dłuższy słupek zagrał do Michała Radwańskiego, a ten mając ostry kąt chciał zagrać do partnera. I w tym momencie Rafał Dutka położył kij na lodzie, aby przeciąć podanie. "Guma" od niego się odbiła jak na stole bilardowym i wolniutko wtoczyła do siatki między nogami zaskoczonego Zborowskiego. W kolejnej minucie z bliska nie trafił Marcin Kolusz. - Musimy takie sytuacje wykorzystywać. Gramy ostatnio często, stąd może brak precyzji. Zmęczenia nie odczuwamy, wszak podczas gry o tym się nie myśli - powiedział Kolusz. Po dwóch odsłonach Cracovia miała na koncie dwa razy więcej oddanych celnych strzałów (30-15), ale za to punktów się nie przyznaje.


Początek ostatnich 20 minut był szczęśliwy dla nowotarżan. Z lewej strony wjechał w tercję obronną Cracovii  František Bakrlik i wykorzystując fakt, że Mariusz Dulęba cofał się zamiast atakować, oddał strzał i krążek trafił w dłuższy, górny róg. Kolejnej słabej interwencji golkipera nie wytrzymał trener Rudolf Rohaček i wpuścił między słupki Marka Rączkę. I jemu stosunkowo szybko przytrafiła się niezbyt pewna interwencja po strzale z linii niebieskiej Ivičiča. Na trzy minuty przed końcem spotkania zupełnie niepotrzebny atak Drzewieckiego zakończył się jego wykluczeniem i tym samym zmalały do minimum szanse gospodarzy na doprowadzenie do remisu. W przewadze sprawę mógł definitywnie dla Podhala załatwić Malasiński, ale przegrał pojedynek sam na sam z Rączką. Ostatnie kilkadziesiąt sekund to zupełna bezradność "Pasów" i niezrozumiała decyzja o pozostawieniu na lodzie golkipera.
Najlepszym graczem potyczki uznano Krzysztofa Zborowskiego. - Przyjechaliśmy do Krakowa, aby powalczyć i uzyskać jak najlepsze wyniki. Teraz zagramy dwa mecze w Nowym Targu, gdzie wspierać nas będzie publiczność. Nie będą to z pewnością łatwe spotkania, bo Cracovia się nie podda i zechce odrobić straty - podsumował "Zbora".

Zdaniem trenerów

Rudolf Rohaček, Cracovia:
- Rozegraliśmy dwie dobre tercje. Naszym problemem jest zbyt łatwe tracenie bramek, a sami musimy ciężko na nie zapracować. Do Radziszewskiego nie mam pretensji. Ma dobrą psychikę i nawet słabsze występy nie są w stanie go załamać. Wiele razy świetną postawą doprowadzał nas do finałów, dobrze spisywał się w Pucharze Kontynentalnym. Takie jest jednak życie i każdemu może się przytrafić słabszy dzień. Jestem przekonany, że wygramy dwa mecze w Nowym Targu. Mam jeszcze prośbę do Wydziału Sędziowskiego, aby wyznaczał na finały lepszych sędziów.
Milan Jančuška, Podhale:
- Przegrywaliśmy już 0-2, a mimo to potrafiliśmy się podnieść. Chłopcy zagrali niezwykle ambitnie i zostawili serca na lodzie. Zamiana Kapicy z Malasińskim była zamierzona; to element przygotowanej taktyki.


Andrzej Godny
zborowskidb.jpg



więcej wiadomości >>>
2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone ^
Web design by Raszty