Facebook
kontakt
logo
Strona główna > Główna środek > V liga
RYSZARD NIEMIEC: Nie słychać o wnioskach służbowych, administracyjnych, prokuratorskich, wobec autorów dyrektywy generującej Armagedon. Głośna natomiast stała się informacja o anonimowym piłkarzu z małopolskiego klubu klasy okręgowej...2020-08-22 10:39:00 Ryszard Niemiec

LEKCJA GIMNASTYKI (565)

Ile wesela, ile smutku sankcji?


Radosna twórczość ministerialnego tercetu: Szumowski - Cieszyński - Kraska dna sięgnęła w chwili, kiedy - ni w pięć, ni w dziewięć - podniosła szlaban weseliskom w całym kraju. W tym momencie szlag trafił całą, wypracowaną mozolnie, z ogromnym kosztem, strategię walki z pandemią. Przytłumiony pomiędzy Bożym Narodzeniem, a Wielkanocą biznes weselny ruszył z kopyta i ani myślał respektować 15-osobowego limitu uczestników biesiad…


W Małopolsce, gdzie tradycja masowych, hucznych zabaw poślubnych nakazuje zaprosić do Domu Weselnego, w ostateczności, do remizy strażackiej, całe rodziny i pół wioski, karuzela weselna poszła w przyśpieszony ruch. Wiadomo, że nikt nie sprawdzał liczby uczestników, a już szkoda mówić o rekomendacjach ministerialnych, dotyczących dystansu społecznego na parkiecie… 


Intrygujące ze wszech miar jest studium myślowe resortowych biurokratów, w wyniku którego spite towarzystwo weselne miało zachować podsunięte mu reżimy i ograniczenia. Jedno można o nim powiedzieć, bez ryzyka pomyłki: to ono dokonało gwałtownej zmiany sytuacji epidemicznej w Małopolsce, zwłaszcza na Podhalu, Sądecczyźnie, w Limanowskiem. W tych rejonach, gdzie do tego czasu nikt nie słyszał o jakimś koronawirusie, pandemii, czy innej zarazie, potężny  bodziec weselny sprawił, że nagle wyskoczyły wskaźniki, budzące grozę. Małopolska, dotąd wlokąca się w ogonie zakażeń i zgonów, nie tylko przeskoczyła Dolny Śląsk, Mazowsze, Wielkopolskę, ale i dopadła Śląsk Górny! A kiedy nastały wakacje i czas urlopowy, pół Polski tradycyjnie zwaliło się pod Tatry, nad Poprad, Dunajec, do Krynicy i Szczawnicy, więc transmisja epidemii zyskała bodziec nie do przecenienia…


Pomimo tej ewidentnej roli sprawczej, generującej istny Armagedon, nie słychać o jakichś wnioskach służbowych, administracyjnych, prokuratorskich, wobec autorów fatalnej w skutkach dyrektywy. Głośna natomiast stała się informacja o anonimowym piłkarzu z małopolskiego klubu klasy okręgowej, który w związku ze złamaniem nakazu kwarantanny zafasował trzy miesiące sankcji prokuratorskiej, które spędzi w areszcie! Zdiagnozowany pozytywnie, ale nie w związku z uprawianiem sportu, miał zaliczyć dwa tygodnie w domowym izolatorium i wszystko byłoby OK. Tymczasem, niedojrzały społecznie piłkarz, jak gdyby nigdy nic, przychodził na treningi swojej drużyny, uczestniczył także w dwóch meczach, pomnażając wielokrotnie groźbę zainfekowania innych, stając się rozsadnikiem zakażeń. Nieświadomy jego stanu trener wstawiał go do składu zespołu, zwłaszcza że demonstrowana w trakcie meczów i treningów forma sportowa i zdrowotna nie wskazywały na odchylenia od normy.


Sprawa rypła się po drugim meczu i spowodowała interwencję policyjną, zaś od niej do prokuratorskiej tylko jeden krok. Ten krok wydaje się zrobiony na pokaz i spełnia rolę bardzo surowej prewencji, zapobiegającej mnożeniu się tak dalece niefrasobliwych postaw w środowisku sportowym, a więc wśród młodzieży najczęściej bezobjawowo przechodzącej zakażenie wirusem. Czy koniecznym więc było sięganie po drastyczny środek, czy nie wystarczającą karą byłaby klubowa, związkowa dyskwalifikacja zawodnika, połączona z karą nałożonej grzywny? - oto pytania, na których odpowiedź prosta nie jest, zwłaszcza że poruszamy się po obszarze bezprecedensowym… Mój punkt widzenia opowiadający się przeciw surowej sankcji zapewne subiektywny, stanowi z pewnością zaczyn do wyrazistej dyskusji.


Ryszard Niemiec


REKLAMA

REKLAMA

2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone ^
Web design by Raszty