Facebook
kontakt
logo
Strona główna > Główna środek > V liga
RYSZARD NIEMIEC wyjaśnia o co chodzi z tą Wieczystą2020-01-11 13:01:00 Ryszard Niemiec

LEKCJA GIMNASTYKI (533)

Ta motyka sięgnie słońca?


O co chodzi z tą Wieczystą? - pytają ludzie z Polski, słysząc, że dzielnicowy klub krakowski czyni ruchy w stylu Cosmosu. Nie bardzo chce im się mieścić w głowie, że odwieczny średniak z okręgówki na serio rozmawiał ze Sławomirem Peszko o ewentualnym transferze. Jeszcze większe zdumienie, graniczące z gestem pukania się w czoło, budzi pomysł wysłania piłkarzy z Chałupnika na zimowy obóz do Turcji! Bardziej oblatani z realiami piłkarstwa krakowskiego sięgają w swym sceptycyzmie po przykłady budowania wielkiej piłki w Sieprawiu, Niedźwiedziu, Zabierzowie, w pewnym stopniu także w Wolbromiu i Wieliczce. Wysuwają naczelny argument na „nie” w formule swoistej fanaberii prywatnego inwestora, któremu projekt europeizacji peryferiów futbolowych, prędzej, czy później, się znudzi. I otóż w opozycji do tych stanowczo zbyt łatwych skojarzeń powstaje niniejszy utwór…


Fundamentalna różnica pomiędzy wspomnianymi ośrodkami, w których wielkie ambicje wypaliły się błyskawicznie, niczym meteoryty na nieboskłonie, polega na metropolitarności pomysłu Wieczystej. Przysłowiowy, zabierzowski casus futbolowy w wydaniu Kmity, nie znalazł, niestety, szerszej akceptacji społecznej. Na ligowe mecze z Śląskiem, Widzewem, czy Jagiellonią, ruszyło tyłki raptem 300-400 widzów, co czyniło starania i wydatki Kazimierza Dudy rzucaniem pereł pod -pardon - wieprze. Tymczasem prognozy frekwencyjne Wieczystej szacowane są na parę tysięcy widzów, w przypadku dotarcia drużyny na szczebel centralny. Nie trzeba być wielkim wizjonerem, aby stwierdzić, że 800-tysięczny Kraków z łatwością strawi niejedną drużynę na szczeblu drugiej, czy pierwszej ligi. Nieporównywalne są również potencjały ekonomiczne inwestujących we wspomniane wyżej kluby podkrakowskie. Wojciech Kwiecień, jako przedsiębiorca władający istnym imperium sieci aptek, od dawna przymierzany do wejścia w biznes futbolowy na kierunku Wisły. Według opinii wiarygodnych ekspertów, puka do pierwszej setki najbogatszych ludzi w Polsce, działa w branży nie podlegającej jakimkolwiek dekoniunkturom, co zwiastuje Wieczystej stabilność długookresową. Od pierwszych kroków, podnoszących poziom sportowo-organizacyjny klubu, można dostrzec zarysy planu zrównoważonego rozwoju, obliczonego na lata.


Gwarancją rozwagi i kompetencji, działania nie na wariata, stała się osoba Andrzeja Iwana, który dzierży stery dyrektora sportowego. Dla rozmachu projektu budowy silnej jedenastki, firmowanej przez niego, do klubu lgną zawodnicy z coraz wyższej półki, identyfikujący się z opowieścią przemiany piłkarskiego Kopciuszka w dorodną Królewnę… Rolę drugiego filaru pomostu, prowadzącego ku założonym, ambitnym celom, pełni trener Przemysław Cecherz - człowiek, który jadał chleb z wielu klubów, także ekstraklasowych. Jego wyniesiony z zawodniczych czasów, widzewski charakter, znajduje optymalne powiązanie z energią Iwana, któremu dano wreszcie okazję do wykazania się efektami samodzielnej pracy.


Wieczysta jako plac budowy nie podnosi się z kompletnej nicości sportowej, czy pustki historycznej. W czasach PRL wysforowała się nawet poza lokalne opłotki występując w trzeciej lidze. Lgnęła do niej utalentowana młodzież, stąd wędrując w świat najwyższego futbolu, ocierając się o drużyny reprezentacyjne, że wymienię Zbigniewa Krawczyka (Wisła, Lech, Lechia), Zbigniewa Hnatio (Wisła, Stalowa Wola, Mielec, Cracovia), Andrzeja Garleja (Wisła, Igloopol). Z nadzieją odnoszą się do rozwojowych planów klubu mieszkańcy dzielnicy, którą mieszkaniowy boom przesunął z peryferyjnych obrzeży do centrum krakowskiej metropolii...


Ryszard Niemiec


REKLAMA

REKLAMA

2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone ^
Web design by Raszty