Facebook
kontakt
logo
Strona główna > Główna środek > III liga
RYSZARD NIEMIEC podtrzymuje swoje słowne manifestacje będące kwintesencją odpowiedzi działaczom Motoru Lublin2020-05-30 19:59:00 Ryszard Niemiec

LEKCJA GIMNASTYKI (553)

Kiedy odzywają się nożyce…


W rzeczy samej napisałem 16 maja br. na Twitterze niniejszą opinię: „W tej chwili dotarła do mnie ta bezprawnie orzeczona decyzja Lubelskiego ZPN o wyrolowaniu Hutnika i próba wystawienia statusu II-ligowca! Haniebna praktyka na rympał nawiązuje do najgorszych wzorów korupcyjnej doby. Spotka się z należnym odporem prawnym”.


Napisałem również w tym samym dniu kolejną uwagę, wyrażającą mój pogląd na inkryminowaną decyzję: „Po raz pierwszy organ prowadzący rozgrywki III ligi - to jest Lubelski ZPN - nie zwołał tradycyjnego spotkania przedstawicieli trzech pozostałych związków, podsumowującego półmetek rozgrywek!!!! Zatem już wtedy zaczął się montaż bezprawia i uzurpacyjnej swojszczyzny!” Spod mojego pióra wyszła również fraza następująca z dnia 19 maja br.: ”Chciałoby się porównać sytuację z interpretacją regulaminów przez LZPN. Problem polega jednak na braku legend Motoru Lublin, które mogłyby odmówić awansu w geście protestu”…


Zacytowane powyżej moje słowne manifestacje, a także podobne im komentarze, zamieszczone w prasie, stacjach radiowych i krakowskiej TVP  w całej rozciągłości podtrzymuję! Jest to kwintesencja mojej odpowiedzi na żądanie panów Pawła Majki - prezesa Motoru i Jacka Czareckiego - członka zarządu rzeczonego klubu. W piśmie, które zatytułowali jako „wezwanie do zaprzestania naruszeń dóbr osobistych i usunięcia skutków dokonanych naruszeń” popędzają mnie do „zaniechania i przeprosin”. Mamy bowiem do czynienia z klasycznym desygnatem porzekadła „uderz w stół - nożyce się odezwą”.


W wypowiadanych przeze mnie licznych, krytycznych opiniach o rozstrzygnięciu kwestii awansu do II ligi podjętych przez Lubelski ZPN, nie znajdziemy literalnie ani jednej sugestii o tym, że za niesprawiedliwym, błędnym werdyktem stał Motor Lublin, jako podmiot inspirujący, czy wymuszający na zarządzie związku określoną przychylność. Tym bardziej zaskakująca staje się listowa forma wezwania mnie do odszczekania czegoś, co nie wybrzmiało w przestrzeni publicznej. O żadnych działaniach tego klubu, niezgodnych z prawem, nawet się nie zająknąłem.


A przecież mogłem skorzystać z dostępnych mi łamów prasowych i internetowych profili, aby  rzeczywiście zakwestionować ów „wizerunek Klubu, na który Klub przez lata pracował”. Mogłem napisać, na przykład, że przeżywam swego rodzaju deja vu, przywracające pamięć zdarzenia sprzed lat 15 (dokładnie 4 czerwca 2005 r.), jakie miało miejsce w Lublinie. Wtedy to również w III-ligowym towarzystwie tamtejszy Motor usiłując za wszelką cenę awansować o klasę wyżej, ordynarnie przekupił drużynę krakowskiego Hutnika, co po upływie 4 lat wyszło na jaw i co stało się podstawą do zatrzymań wśród inspiratorów i wykonawców przekrętu. Mogłem, a jakże, przywołać z imienia i nazwiska skazanych działaczy i trenerów, dyscyplinarnie usuniętych na trwałe z piłkarskiego środowiska. Lepszej, bardziej wymownej analogii trudno było sobie wyobrazić, jak wezwanie pana Romana D. - legendy Motoru, zawodnika, trenera i p.o. prezesa, dożywotniego banity z wyroku Komisji Dyscyplinarnej PZPN, aby ciężko doświadczony 34 meczami ustawianymi na korzyść Motoru, teraz publicznie odciął się od kontrowersyjnej decyzji LZPN, jako niosącej ze sobą znamiona drastycznej stronniczości.


Z pokusy zbudowania klasycznej pointy felietonowej zrezygnowałem jednak w imię procesowej ostrożności. Jednakże dziś, pod wpływem grożenia mi „krokami przewidzianymi prawem”, wskazuję jeno na miałkość podstaw sięgania po ten typ „straszaka”…


Ryszard Niemiec


REKLAMA

REKLAMA

2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone ^
Web design by Raszty