Facebook
kontakt
logo
Strona główna > Główna środek > II liga
RYSZARD NIEMIEC o tym jak to z Resovią tak naprawdę było...2019-12-26 16:28:00 Ryszard Niemiec

LEKCJA GIMNASTYKI (531)

Napytać komuś biedy…


Różnie mówią o zawartości łamów Przeglądu Sportowego pod batutą skasowanej niedawno jego ekipy kierowniczej, aliści na plus trzeba jej zapisać konsekwentne preferowanie gatunku reportażowego. W świątecznym numerze gazeta poświęciła bite cztery kolumny piłkarstwu klubowemu stolicy Podkarpacia. Ponieważ na eksploatacji rzeczonego tematu zjadłem  mleczne zęby, pozwolę sobie zabawić się w krytyka reportażu pod niereportażowym tytułem „Bogaty i biedny w jednym żyli mieście”…

 

Najbardziej mój opór wzbudziła mantra o biedzie „aż piszczy” w Resovii, a w szczególności teza o ubogości tego klubu od zawsze! Od połowy lat 60-tych bowiem trudno było mówić o materialnej mizerii podopiecznego potężnego zjednoczenia budownictwa ogólnego i przemysłowego, krajowego prymusa eksportu usług budowlanych. 21 firm sprawnie zarządzanych przez menadżerów pochodu budowlanego PRL (dyr. naczelny  RZB - Józef Walus) miało pod hojną kuratelą komplet sekcji, które rychło wybiły się do krajowej elity (siatkówka, koszykówka, łucznictwo kobiet i mężczyzn, lekkoatletyka, boks). Resovia kusiła przede wszystkim dobrem najbardziej poszukiwanym w tamtej epoce - mieszkaniem mianowicie… Opiekuńcze przedsiębiorstwa generowały stanowiska pracy dla swoich zawodników, wymagając przede wszystkim od „zatrudnionych” wykazywania się pilnością i efektami na treningach i zawodach. Dodatkowo motywowały ich perspektywą wyjazdu na eksportowe budowy, dającego możliwość zarobków w twardej walucie! Z tej racji nad Wisłok ciągnęły pielgrzymki wybitnych sportowców z całego kraju, nawet Warszawy (piłkarz Siudek, koszykarz Pasiorowski, siatkarze Stefański, Jasiukiewicz, Świderek, Sadalski)…


Gdyby autor reporterskiego zwiadu dokładniej przygotował jego dokumentację, nie kupiłby tak łatwo gadki o wiecznej biedzie… Wystarczyło dotknąć odpowiedniej struny w pamięci Zbigniewa Wiecha - jednego z przewodników w temacie, a realny obraz dostatku dopełniłby obiektywnej oceny. Owszem, aż do drugiej połowy lat 70-tych drużyna piłkarska Resovii nie mogła przebić się na ogólnopolski przestwór ligowy, ale nie z powodu ekonomicznego niedostatku, lecz z powodu swej słabości z jednej strony i z racji świadomego ograniczania jej perspektyw przez wojewódzkie władze, ze strony drugiej. Szklany sufit wisiał nad spadkobiercami Hogendorfa, Barana i Albańskiego (krótki epizod tuż powojenny) jako efekt narzucanej klubowi specjalizacji w modelu organizacyjnym wyczynu miasta Rzeszowa i województwa. Zielone światło paliło się dla piłkarzy Stali Rzeszów, Mielec, Stalowa Wola, Wisłoki Dębica, Siarki Tarnobrzeg, ale nie dla Resovii… Nie znaczy to, że piłkarze byli pariasami w zakresie dostępu do klubowych fruktów, ba, zaryzykuję nawet twierdzenie, że w porównaniu z ich ówczesnym poziomem sportowym, okazywali się liderami w dostępie do socjalnych zdobyczy. Mieszkali w takich samych mieszkaniach jak siatkarze Gościniak, Bebel, Karbarz, koszykarze Pasiorowski, Myrda, Klee, Skrzyszowski, inkasowali niemniejsze premie za wygrane mecze, jeździli do tych samych kurortów na obozy i leczenie sanatoryjne...


Przełomem okazały się lata 1976-78, kiedy w rzeszowskim futbolu nastąpiła radykalna zmiana warty: Stal z ekstraklasy spadała sezon po sezonie do trzeciej ligi, a Resovia awansowała do ligi drugiej. Biurokratyczna hierarchia wzięła w łeb, co pociągnęło za sobą ujawnienie socjalno-bytowej atrakcyjności klubu budowlanych. Ostatecznym, personalnym potwierdzeniem fikcji tezy o Resovii - wiecznej biduli był powrót samego Jana Domarskiego (po latach gry w Mielcu i w Nantes) do rodzinnego miasta i podpisanie karty zgłoszenia do gry nie w Stali, ale w… Resovii! Wieloletni kapitan, a później kierownik drużyny - Zbyszek Wiech, mógłby długo opowiadać o szczegółach tego sensacyjnego transferu, ale tego pytania nie dostał…


Opowieść o nędzy z biedą w Resovii i krezusie z drugiej strony Wisłoka (?!) - Stali, który za 15 lat ma podbijać piłkarską Europę, tak zaabsorbowała autora, że trzymał się jej bez względu na fakty, zakłócające rzeczywistość.


Ryszard Niemiec


REKLAMA

REKLAMA

2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone ^
Web design by Raszty