Facebook
kontakt
logo
Strona główna > Piłka nożna > Archiwum > Małopolska 2011/2012 > Juniorzy starsi > Liga Małopolska JS
Błąd bramkarza, pierwsza porażka wiślaków

Wisła Kraków - Krakus Nowa Huta 0-1 (0-1)

0-1 Ciastoń 23

WISŁA: Sypniewski (46 Grabowski) - Kolanko, Piwowarczyk, Żemło, Ślęczka - Michalski, Prażnowski (46 Zając), Kościelniak, Czapa - Termanowski, Downar-Zapolski (80 Ferens).
KRAKUS: Podstawa - Majcher, Sularz, Kuligowski, Michalski - Fudali, Kuziel (85 Doniec), Bartosz - Ryszawy (89 Palonek), Ciastoń, Groeger (60 Jurek).

Bardzo kosztowny okazał się błąd bramkarza Wisły Sypniewskiego w 23. minucie. Dostał piłkę od obrońcy Piwowarczyka i miał wystarczająco dużo czasu, by zrobić z nią cokolwiek - wprowadzić do gry, wybić na aut czy korner. Stal jednak jak zamurowany, w efekcie napastnik Krakusa Ciastoń odebrał mu futbolówkę i skierował do pustej bramki.

- To nie był błąd, a "wielbłąd". Bramkarz nie ma prawa czegoś takiego zrobić. Prawdę mówiąc to nie Krakus strzelił nam tę bramkę, a my sami sobie - skwitował pierwszą porażkę swego zespołu w tym sezonie Dariusz Marzec, trener juniorów Wisły.

Maciej Trzcionka, trener Krakusa, promieniał: - Trzy dni temu pokonaliśmy Cracovię, a dziś Wisłę. Jestem bardzo zadowolony!

I dodał: - Chłopcy uwierzyli w siebie, nabrali pewności siebie, grali bez bojaźni wobec rywala, a przede wszystkich z ogromną dyscypliną taktyczną. Fajnie się ustawiali w trakcie meczu. Wisła próbowała nam narzucić swój styl gry, miała przewagę w środku pola, ale nie przełożyło się to na sytuacje bramkowe. Gospodarze stwarzali zagrożenie głównie po stałych fragmentach. My staraliśmy się kontrować i mieliśmy jeszcze parę okazji w tym meczu. W pierwszej połowie Groeger powinien strzelać zamiast podawać, a po przerwie pomylił się trochę Kuziel, a Ciastoń zagrał niedokładnie. Spotkanie, choć toczone w upale, trzymało do końca w napięciu - zakończył trener Trzcionka.

- Z gry mieliśmy przewagę, byliśmy bodaj 70 procent w posiadaniu piłki, Krakus tylko ze trzy razy wyszedł z kontrami. Z tej naszej przewagi nie urodziły się jednak czyste, klarowne sytuacje. Najbliżej zdobycia gola był Kościelniak w pierwszej połowie. Piłka odbiła się od poprzeczki i wpadła do bramki, ale zdaniem sędziego nie przekroczyła całym obwodem linii bramkowej - powiedział trener Białej Gwiazdy, Dariusz Marzec.

st

WIADOMOŚCI

REKLAMA

REKLAMA

2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone ^
Web design by Raszty