Facebook
kontakt
logo
Strona główna > Piłka nożna > Wiadomości piłka nożna
RYSZARD NIEMIEC o rozmienianiu talentów na drobne2021-05-03 16:01:00 Ryszard Niemiec

LEKCJA GIMNASTYKI (578)

Produkcja piłkarzy, niestety, brutto…


Z zapartym tchem śledzę to, co się dzieje z wychowankiem Cracovii Mateuszem Wdowiakiem… Rok temu wydawał się wznieść się na poziom rokujący reprezentacyjne kwalifikacje, został bohaterem zwycięskiej batalii Pasiaków w walce o najwyższe trofeum rozgrywek Pucharu Polski. Na poły z własnej winy popadł z konflikt z macierzą i wymusił na niej przeprowadzkę pod Jasną Górę. W takich przypadkach transferowych mówi się, że „zasilił” klub, który go pozyskał… Nic, z tych rzeczy. Wdowiak w Rakowie grzeje ławę i nie bardzo widać szansę, aby z niej przeniósł się na murawę. Zwłaszcza teraz, kiedy częstochowski zespół przebił się do eliminacji europejskich rozgrywek i już zapowiada transferowe wzmożenie. Wygląda więc na to, że jeszcze jeden piłkarski talent wchodzi w fazę zmarnienia.


Po drugiej stronie Błoń, w mateczniku wiślackim, trwa rozmienianie na drobne talentu młodszego Buksy - Olka… I tak, jak w przypadku Wdowiaka, praprzyczyną konfliktu z klubem, dzięki któremu weszło się na poziom zainteresowania menadżerów, stała się ekspektatywa materialna, czyli  wierzytelność przyszła, inaczej mówiąc spodziewana okazja do zarobienia sporej kasy! O ile osiemnastolatek z Reymonta może nie być w stanie ogarnąć intelektualnie i moralnie, zrodzonego problemu, bijącego wszakże w bezpieczeństwo finansowe i egzystencję Białej Gwiazdy, to Wdowiak, rocznik 1996, powinien wiedzieć, co jest winien pracodawcy. Z kolei właściciel Cracovii, powinien wykazać więcej cierpliwości w rozpatrywaniu płacowych oczekiwań piłkarza i powstrzymać się od desperackiego użycia argumentu siły w postaci zsyłki czołowego gracza do rezerw. Tego typu desperacka postawa, podobnie jak skazywanie skonfliktowanych piłkarzy na pałętanie się w  tak zwanym „klubie Kokosa”, praktycznie nigdy nie przynosi pożądanego efektu i tylko zaostrza konflikt. Upokorzenie zwykle pomnaża bunt i samozaparcie, chęć odwetu za wszelką cenę…


Gdzie, jak gdzie, ale w Cracovii, nie tylko Wdowiak, ale każdy utalentowany wychowanek powinien być traktowany ze szczególną estymą. Rok po roku bowiem drastycznie powiększa się reprezentacja obcokrajowców w klubowej kadrze, wbrew deklaracjom oficjalnym, sugerującym kurs na repolonizację drużyny. Tym samym realna sytuacja kłóci się spektakularnie z programem rozwoju szkolenia klubowej młodzieży, czego widomym i przekonywującym dowodem są wysiłki i poniesione koszty w rozbudowę centrum treningowego w Rącznej. Cracovia w swej historii nie raz doświadczała pożytków, jakie przynosiła jej szczera  troska o własny narybek. Toć przecież z jej drużyn juniorskich, które w przeszłości zdobywały tytuły mistrzowskie na szczeblu centralnym, rekrutowały się najbardziej błyskotliwe talenty, że wspomnę Janusza Kowalika, Tomka Rząsę i tegoż Wdowiaka. Myślę również, że zapomniana trochę, kierunkowa koncepcja Janusza Filipiaka, dziwacznie brzmiąca, ale ekonomicznie uzasadniona: „produkcja piłkarzy netto”, dotyczy nie obcokrajowców, ale właśnie chłopców z krakowskich dzielnic, małopolskich miast i wsi. To oni muszą być traktowani priorytetowo, hołubieni i doceniani, a ich kariery muszą być mądrze sterowane, objęte szczególną troską. Taką, na przykład, że kiedy dwudziestoletni młodzieżowiec, bramkarz Karol Niemczycki powołany niespodziewanie przez selekcjonera Paulo Sousę, do kadry narodowej, nagle we własnym klubie ląduje na ławce rezerwowych, ktoś uderzyć powinien i to mocno, w alarmową sygnaturkę…


Ryszard Niemiec



więcej wiadomości >>>

REKLAMA

REKLAMA

2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone ^
Web design by Raszty