Facebook
kontakt
logo
Strona główna > Piłka nożna > Wiadomości piłka nożna
Nie żyje Diego Maradona2020-11-25 17:54:00

W wieku 60 lat zmarł na tak serca Diego Maradona, legendarny argentyński piłkarz, jeden z największych w historii futbolu.


Wraz z reprezentacją Argentyny zdobył w 1986 roku mistrzostwo świata. W ćwierćfinałowym meczu Mundialu w Meksyku, z Anglią, strzelił dwa gole; jednego ręką, a drugiego po rajdzie niemal przez całe boisku. Tę pierwszą bramkę tłumaczył, że to była "ręka Boga"... Podczas MŚ w 1990 r. we Włoszech był kapitanem reprezentacji, która wywalczyła srebro. W drużynie narodowej rozegrał 91 spotkań, zdobył 34 bramki. Był też członkiem reprezentacji Argentyny U-20, która w 1979 r. wywalczyła mistrzostwo świata.


Klubową karierę seniorską zaczynał w Argentinos Juniors, później występował w Boca Juniors, Barcelonie, Napoli, Sevilli, Newell's Old Boys i na koniec znów w Boca Juniors. Ostatni mecz zagrał w 1997 r. Największe sukcesy osiągnął w SSC Napoli, z którym zdobył Puchar UEFA i 2 razy mistrzostwo Włoch.


Dwukrotnie w trakcie kariery wykryto w jego organizmie niedozwolone środki dopingujące - w 1991 i 1994 r.


Jako trener prowadził m.in. reprezentację Argentyny, w latach 2008-2010. Ostatnio był trenerem Gimnasia de La Plata.


***


Wspomina Zbigniew Boniek, prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej:.


– Ta straszna informacja spadła na nas znienacka. Wydawało się, że wszystkie problemy Diego zostały rozwiązane, niedawno przeszedł udaną operację. Czasami wydaje mi się, że ludzie muszą umrzeć, żeby stać się legendą. Diego zadał kłam tej teorii, stając się legendą już za życia, ze względu na swój sposób bycia i umiejętności piłkarskie. Dla mnie był zdecydowanie najlepszym piłkarzem wszech czasów.


– Pamiętam, gdy w 1986 roku przygotowywał się do mundialu we Włoszech, w ośrodku niedaleko mojego miejsca zamieszkania. Na dwa-trzy miesiące wyłączył się właściwie ze swojego życia, skupiając się na dojściu do jak najlepszej dyspozycji, by powalczyć ze swoją kadrą o mistrzostwo świata. I to mu się udało, wszyscy widzieliśmy, jak spisywał się w Meksyku.


– Dla mnie Diego był wielkim przyjacielem i boiskowym przeciwnikiem. Informacja o jego śmierci bardzo mnie poruszyła. Graliśmy przeciwko sobie w rozgrywkach ligowych, reprezentacyjnych, a także w jednym zespole w meczach towarzyskich. Przed jednym ze starć w Serie A w lidze włoskiej, gdy występowałem w Juventusie, powiedzieliśmy sobie: trzeba go kilka razy sfaulować, żeby poczuł, że nie będzie lekko. Po kilkunastu minutach zmieniliśmy plany. Nie było sensu go kopać, był po prostu zbyt dobry. Jest mi szalenie przykro, że dziś odszedł.


pzpn.pl





więcej wiadomości >>>

REKLAMA

REKLAMA

2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone ^
Web design by Raszty