Facebook
kontakt
logo
Strona główna > PULS DNIA
Adam Sokołowski - mistrz niepokonany i jego pasja wygrywania2022-06-11 12:13:00 RK

Adam Sokołowski, notariusz z Kluczborka, zdobył niedawno po raz 25. tytuł mistrza Polski kibiców. Aby wygrywać w tym corocznym konkursie trzeba być prawdziwym omnibusem, trzeba posiadać wiedzę ze wszystkich dyscyplin sportu!


W Dzierżoniowie, w 45. MP Kibiców Sportowych, uzyskał 145 punktów na 150 możliwych. Jak trudne były to pytania, można się przekonać TUTAJ.


A na które z nich arcymistrz Sokołowski nie odpowiedział?


- Wydarzenia 2021 miałeś opanowane do perfekcji. Nie popełniłeś ani jednego błędu. W pytaniach o Igrzyska Olimpijskie Tokio 2021 straciłeś pierwszy punkt. To było akurat pytanie trzynaste w konkursie. Pechowe?

- Może trochę tak, nie mogłem sobie przypomnieć który z polskich lekkoatletów uczestniczył w igrzyskach po raz czwarty w karierze. Pamiętałem o Anicie Włodarczyk, o Piotrze Małachowskim, o Marcinie Lewandowskim, ale zapomniałem o chodziarzu Rafale Augustynie.


- Później potknąłeś się dopiero na pytaniu nr 33. Chodziło o nazwisko wicemistrza olimpijskiego i mistrza Europy, którego żona była olimpijką i brązową medalistką ME...

- Jakoś nie mogłem skojarzyć tych faktów, a chodziło o Leszka Duneckiego, medalistę w sztafetach sprinterskich.


- Najwięcej kłopotu sprawiły Ci (ale jeszcze bardziej pozostałym finalistom) pytania z pływania i szermierki. Zgubiłeś w nich trzy punkty.

- Tak, były faktycznie bardzo trudne. Znam dobrze historię polskiego pływania, wiedziałem, że oprócz Jędrzejczak minimum trzy razy w dziesiątce najlepszych sportowców Polski w Plebiscycie Przeglądu Sportowego byli Wojdat i Szukała, przypomniałem sobie po namyśle Gremlowskiego, ale o przedwojennym pływaku Bocheńskim już nie. Bardzo trudne było też pytanie z szermierki, o polskich zwycięzców Memoriału Otto Fińskiego. Wiedziałem o Pawłowskim, Ochyrze i Pigule, wypadł mi z pamięci Jaskot. Natomiast o tym kto z medalistów olimpijskich w szermierce przez krótki okres był dyrektorem Zakładów Diora w Dzierżoniowie po prostu nie wiedziałem. A był nim Marian Suski, brązowy medalista olimpijski w szabli z igrzysk w Los Angeles w 1932 roku.


- Nazwać Twoją wiedzę o sporcie encyklopedyczną to mało. Przecież wielu tych informacji z mistrzostw kibiców nawet w encyklopediach nie ma!

- Wygrać mistrzostw ot tak z marszu się nie da, bo nie da się tej całej wiedzy wyczytać z jednej książki i nauczyć na pamięć. Trzeba się sportem interesować całe życie, trzeba permanentnie rozbudowywać swoje prywatne archiwum, zbierać książki, robić notatki, codziennie coś dopisywać, robić prasówkę, bo codziennie przecież coś się w sporcie dzieje. Swoje zeszyty, w których notuję wszystkie ważne wydarzenia, wyniki, ciekawostki prowadzę skrupulatnie od lat. Mam ich około siedemdziesięciu. Mam też setki książek, olbrzymią bibliotekę sportową. Wiedzieliśmy już wcześniej, że w tegorocznych mistrzostwach mają być pytania z szermierki, pływania i lekkoatletyki, więc się do nich szczególnie przygotowałem. Między innymi przestudiowałem "Galerię sław polskiej szermierki" wydaną na 100-lecie związku. O pływaniu miałem książkę sprzed 10 lat, pełną ciekawostek i informacji o historii tego sportu w Polsce. Ostatnie 10-lecie uzupełniłem z własnych źródeł. A lekkoatletyka, królowa sportu, to moja ulubiona dyscyplina sportowa. Mam wiele książek jej temat, dzięki czemu igrzyska, mistrzostwa świata, Europy i Polski nie stanowią dla mnie tajemnic. Książki, zeszyty, notatki to jednak nie wszystko. Podstawą jest systematyczna nauka. Przed każdym konkursem kibiców przeglądam je wielokrotnie i wiele rzeczy po prostu wykuwam na pamięć, w tym roku zrobiłem aż dziewięć powtórek całego materiału. Jak w szkole, jak na studiach... Mam swój własny wypracowany system przygotowań, jak prawdziwy sportowiec...


- Nie wymieniłeś Internetu jako źródła Twojej wiedzy...

- Nie korzystam z Internetu, bo jest tam zbyt dużo błędów. Ufam zdecydowanie bardziej prasie i książkom.


- Jakim echem odbił się w najbliższym otoczeniu Twój jubileuszowy triumf, 25. zwycięstwo?

- Odebrałem mnóstwo telefonów z gratulacjami, od władz miasta, od różnych zaprzyjaźnionych instytucji i organizacji. Od razu napisała o moim sukcesie Nowa Trybuna Opolska, zostałem też zaproszony do Telewizji Opole. Kluczbork to nieduże miasto, wszyscy się tu znamy, choćby z widzenia. Gratulowali mi przechodnie na ulicy, gratulowano mi na każdym kroku, nawet w sklepach, w których robiłem zakupy. To było naprawdę bardzo miłe. Byłem kilka dni później na meczu III ligi pomiędzy MKS Kluczbork a Pniówkiem Pawłowice, gratulował mi prezes Opolskiego Związku Piłki Nożnej Tomek Garbowski. Ale przede wszystkim najbardziej ze mnie dumna była moja rodzina, żona, córki...


- W tak fantastycznej formie, z taką pamięcią do wyników, nazwisk, wydarzeń sportowych chyba długo jeszcze zamierzasz być niepokonany...

- Zawodowo byłem radcą prawnym, sędzią, wiceburmistrzem, od 21 lat jestem notariuszem, ale sport to moja życiowa pasja. Dzięki moim sukcesom w konkursach wiedzy sportowej byłem - jako laureat - na wielu imprezach, choćby na olimpiadzie w Barcelonie, czy w Atlancie. W Atlancie, w 1996 roku, byłem członkiem polskiej ekipy, mieszkałem w wiosce olimpijskiej, a przede wszystkim uczestniczyłem w defiladzie otwarcia igrzysk. To było niesamowite przeżycie, które na zawsze zostanie w mojej pamięci. Na olimpiady jeżdżę od lat, już jako turysta. Byłem już na dziewięciu. Poznałem wielu czołowych sportowców polskich i zagranicznych. Gdyby nie sport i ta moja pasja ominęłoby mnie mnóstwo wspaniałych wrażeń i emocji.

A jak długo chcę jeszcze startować? Dopóki pamięc będzie mi dopisywać. W tym roku wystartuję jeszcze w konkursie Omnibus Sportowy, który wygrałem już cztery razy. Chciałbym też wziąć udział w mistrzostwach wiedzy o piłce nożnej, mam nadzieję, że będzie w tym roku zorganizowany.


sokolowski

sokolowski

sokolowski

sokolowski


RK
dsc_0640a.jpg


REKLAMA

REKLAMA

2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone ^
Web design by Raszty