Facebook
kontakt
logo
Strona główna > Główna środek > I liga
Jaka będzie Wisła w I lidze? Trochę kart odkryto2022-06-13 20:53:00

Więcej władzy w pionie sportowym dla trenera Jerzego Brzęczka, w zarządzie klubu i składzie właścicielskim (na razie) bez zmian, skład drużyny bardziej polski, budżet na I ligę nie niższy niż 15 mln zł - to najważniejsze wiadomości z długo wyczekiwanej dzisiejszej konferencji prasowej w Wiśle Kraków. Piłkarze zaczęli dziś przygotowania do sezonu, który zainaugurują w weekend 16-17 lipca meczem z Sandecją Nowy Sącz u siebie.


Z klubem pożegnali się już m.in: Maciej Sadlok, Michal Frydrych, Giorgi Tstitaishvili, Jan Kliment, Elvis Manu, Marko Poletanović, Stefan Savić, Michal Škvarka, Serafin Szota. Ze sztabu trenerskiego odeszli trener bramkarzy Maciej Kowal i analityk Dominik Dyduła. Miejsce pierwszego zajął już Artur Łaciak, który przeszedł z Garbarni. Do Wisły dołączyli: Vulnet Basha i Jakub Niewiadomski.


Dziś zajęcia z Białą Gwiazdą rozpoczęli Marcin Bartoń, Dorian Gądek, Kacper Skrobański oraz powracający z transferów czasowych Kacper Duda, Miłosz Jaskuła, Hubert Sobol, Wiktor Szywacz i Krystian Wachowiak. Ponadto na pierwszym treningu obecny był również Adi Mehremić, którego wypożyczenie do izraelskiego Maccabi Petach Tikwa dobiegło końca.


Zapis konferencji prasowej władz Wisły z udziałem prezesa TS Wisła Kraków SA Dawida Błaszczykowskiego, wiceprezesa Macieja Bałazińskiego oraz właścicieli klubu: Tomasza Jażdżyńskiego, Jakuba Błaszczykowskiego i Jarosława Królewskiego (za wisla.krakow.pl)


Jako pierwszy głos zabrał prezes Dawid Błaszczykowski, który pokrótce podsumował miniony sezon zakończony spadkiem Białej Gwiazdy z PKO Bank Polski Ekstraklasy. „Jest to bardzo trudny czas dla Wisły Kraków, dla zarządu, dla właścicieli, a przede wszystkim dla kibiców. Wiemy, że zawiedliśmy w najważniejszym obszarze, czyli w obszarze sportu. Jesteśmy w kryzysie, który różni się od tego z 2019 roku i teraz musimy nauczyć się funkcjonować w innych realiach. Z poprzednim sezonem wiązaliśmy spore nadzieje. Postawiliśmy na trenera, który przepracował cały okres przygotowawczy i poczyniliśmy transfery, które wydawać by się mogło powinny dać jakość. Początek sezonu i mecz z Zagłębiem wlał nieco optymizmu, ale niestety każdy kolejny był zupełnie inny.  W rundzie jesiennej mieliśmy serię spotkań, w których z trudem punktowaliśmy, a najważniejsze jest jednak to, że nie było widać progresu zarówno pod kątem drużynowym, jak i indywidualnym. Strzelaliśmy mało bramek, nie kreowaliśmy sytuacji, a to wpłynęło na fakt, że zdobyliśmy mało punktów. Wygrana z Termaliką w grudniu nieco zamazała obraz, a my mocno wierzyliśmy w to, że ten projekt się powiedzie, a Wisła wejdzie na zwycięską ścieżką. Rundę wiosenną rozpoczęliśmy od porażki z Rakowem, po której graliśmy ze Stalą Mielec. Ten mecz wyglądał po prostu fatalnie i to pod każdym względem, dlatego podjęliśmy decyzję o zmianie szkoleniowca. Uważam, że gdybyśmy podjęli tę decyzję po zakończeniu rundy jesiennej, to bardzo możliwe, że byłoby łatwiej utrzymać się w lidze, a trener Brzęczek miałby czas przygotować zespół w przerwie zimowej. Trzeba jednak powiedzieć jasno, bo w 13 rozegranych meczach zdobył tylko 10 punktów, więc krytyka jest jak najbardziej uzasadniona - nie sprostał zatem zadaniu, które zostało przed nim postawione. Drużyna zaczęła jednak prezentować się lepiej na boisku, ale to niestety nie przyniosło nam oczekiwanych rezultatów w postaci punktów i utrzymania w lidze. Podsumowując ten katastrofalny sezon wyciągnęliśmy wnioski, które chcemy przełożyć na kolejne miesiące. Jednym z nich jest to, że została zachwiana równowaga  pomiędzy Polakami a obcokrajowcami, co przełożyło się na charakter tego zespołu. Nie było liderów zarówno na boisku, jak i w szatni. Zawodnicy, którzy do nas przyszli nie pokazali swoich umiejętności, przez co zabrakło nam jakości w meczach” - rozpoczął sternik 13-krotnego mistrza Polski, dodając, że po zakończeniu sezonu na ręce Rady Nadzorczej złożył dymisję, która ostatecznie nie została przyjęta. „Po zakończeniu rozgrywek wspólnie z Wiceprezesem poprosiliśmy Radę Nadzorczą o spotkanie, na którym postanowiliśmy złożyć dymisję”.


Niedługo później swoje wystąpienie wygłosił przewodniczący Rady Nadzorczej i jeden ze współwłaścicieli Wisły Kraków - Tomasz Jażdżyński - odnosząc się również do słów prezesa Błaszczykowskiego: „Po zakończeniu sezonu Zarząd Spółki przekazał nam informację o swojej dymisji, czując odpowiedzialność za to, co się stało. Poprosiliśmy o rozwagę, bo w naszej opinii takie posunięcie całkowicie zdezorganizowałoby działalność, a jesteśmy w bardzo ważnym momencie i w trakcie konsultacji wewnętrznych, jak i z szeroko pojętym otoczeniem Wisły Kraków. Chciałbym podkreślić, że nie tylko zarząd jest odpowiedzialny za spadek, bo każdy z nas miał wpływ na podejmowane decyzje, a drastyczne zmiany na czołowych stanowiskach w klubie byłoby najgorszym, co mogłoby się zdarzyć. Od meczu z Radomiakiem Prezesi pracują na zwiększonych obrotach, by zbudować nową drużynę, która przystąpi do zbliżającego się sezonu. Jesteśmy też umówieni, że po zakończeniu okna transferowego porozmawiamy na temat, jak będą wyglądały struktury zarządzania w Wiśle Kraków” - powiedział Jażdżyński. Swoje stanowisko wyraził również kolejny ze współwłaścicieli Wisły Kraków - Jarosław Królewski. „Chciałbym powiedzieć, że obecny skład właścicieli Wisły Kraków nie zostanie zmieniony. Czujemy odpowiedzialność za to, co dobre, ale również za to, co złe. Naszym obowiązkiem jest naprawić popełnione błędy, dlatego patrzymy w przyszłość, bo od tego zależą kolejne miesiące” - stwierdził.


Wisła Kraków znajduje się na etapie przebudowy drużyny, a kluczową osobą będzie Jerzy Brzęczek. To właśnie trener 13-krotnego mistrza Polski będzie osobą odpowiedzialną za selekcję i dobór zawodników do zespołu. „Przede wszystkim chcę powiedzieć, że jesteśmy na etapie wprowadzania zmian, a jedną z nich możemy uwypuklić. Jerzy Brzęczek będzie łączył funkcję trenera z managerem i zostanie włączony w proces negocjacji pomiędzy zawodnikiem a klubem i to właśnie on będzie decydował o tym, który zawodnik trafi do klubu. Szukamy piłkarzy, którzy znają ligę, znają polską piłkę oraz zdają sobie sprawę z tego, jakim klubem jest Wisła Kraków” - rzekł Dawid Błaszczykowski. Wiceprezes Maciej Bałaziński odniósł się z kolei do kwestii charakteru drużyny, której nadrzędnym celem będzie zwycięstwo w każdym kolejnym meczu. „Piłka nożna jest nauczycielem pokory. Chcemy zwyciężać każdy kolejny mecz, aby drużyna nabyła umiejętność wygrywania meczów niezależenie od okoliczności. Rywalizacja w pierwszej lidze polega na walce o awans do Ekstraklasy, gdzie jest miejsce Wisły Kraków. My z kolei zrobimy tyle, ile można, by klub ponownie znalazł się na najwyższym szczeblu rozgrywkowym. Nie będziemy jednak składać jednoznacznych deklaracji, ale skupiać się na najbliższych krokach” - mówił Bałaziński.


Zebrani dziennikarze chcieli poznać również szczegóły rozmów ze sponsorami i związanym z tym budżetem, którym w sezonie 2022/2023 będzie dysponowała Wisła Kraków. „Spędziliśmy bardzo dużo czasu na rozmowach ze sponsorami. Nie mogę zdradzać warunków umowy, ale przedstawiliśmy sytuację, w której się znaleźliśmy i myślę, że te rozmowy są owocne i przebiegają zgodnie z oczekiwaniami. Ja sam dostrzegam na horyzoncie pozytywny scenariusz” - kontynuował prezes Wisły Kraków.


Prezes Dawid Błaszczykowski opowiedział z kolei o rozmowach z miastem na temat wynajmu Stadionu Miejskiego im. Henryka Reymana na mecze w ramach Fortuna 1. Ligi.  „Odbyliśmy spotkanie z panem prezydentem Jackiem Majchrowskim i z panem dyrektorem Krzysztofem Kowalem i zaproponowaliśmy kilka rozwiązań dotyczących wyłączenia z użytkowania poszczególnych trybun. Myślę, że na następnym spotkaniu będziemy procedować kolejne rozwiązania, które będą możliwe do realizacji ze strony ZIS-u” - ocenił.


Współwłaściciel i pomocnik Białej Gwiazdy - Jakub Błaszczykowski - wskazał na boisko, gdzie nie mógł pomóc drużynie jako zawodnik. „Dla mnie bardzo istotnym był fakt, że nie pomogłem drużynie na boisku. Zerwałem więzadła i przez 8 miesięcy byłem poza drużyną. Czuję się współodpowiedzialny za to, co się wydarzyło, za to, że na ten moment Wisły nie ma w Ekstraklasie. Postanowiłem wyjść na środek boiska i powiedzieć kilka słów, bo nigdy nie uciekam od odpowiedzialności. Nie każdy posiada konta w mediach społecznościowych, a chciałem podejść bezpośrednio do kibiców, co w tamtym momencie uważałem za słuszne” - powiedział kapitan Wisły Kraków, dodając: „Przyszedłem tutaj z jednym zamiarem, a było nim to, by ten klub przetrwał. Jesteśmy w pierwszej lidze, ale chcemy zrobić wszystko, by wrócić do Ekstraklasy. Przypominam sobie sytuację z 2019 roku, kiedy było naprawdę trudno. Wówczas bardzo trudno było znaleźć jakikolwiek punkt zaczepienia, żeby można było uwierzyć w to, że Wisła przetrwa. To jednak jest już historia, ale moje podejście się nie zmieniło. Jeżeli będę w stanie, to chcę pomagać tej drużynie na boisku i w szatni, która nie funkcjonowała za dobrze”.


Na poniedziałkowej konferencji prasowej poruszona została również kwestia zakończenia współpracy z dyrektorem Tomaszem Pasiecznym, do której odniósł się prezes Bałaziński. „Kiedy rozstaliśmy się z dyrektorem Pasiecznym, zawarliśmy stosowne porozumienie, którego elementem będzie ograniczenie do minimum komentarzy na temat jego pracy. Działa to w dwie strony, bo jak wiadomo zakończenie współpracy na takim etapie niesie ze sobą spory ładunek emocjonalny. Po prostu uznaliśmy, że nasza współpraca nie przynosi takich efektów, jakich oczekiwaliśmy, dlatego postanowiliśmy ją zakończyć” - podsumował Wiceprezes Białej Gwiazdy.

ST/wisla.krakow.pl




REKLAMA

REKLAMA

2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone ^
Web design by Raszty