Facebook
kontakt
logo
Strona główna > Aktualności
RYSZARD NIEMIEC dobrze o siatkówce, a źle o koszykówce2021-10-10 12:16:00 Ryszard Niemiec

LEKCJA GIMNASTYKI (600)

Gry nie zawsze zespołowe…


Znowu wypada pisać dobrze o siatkówce, a źle o bratniej koszykówce… Tej pierwszej grozi zawrót głowy od sukcesów, druga pogrążona jest w marazmie. Najlepiej widać to po odbiorze społecznym rozpoczętych właśnie rozgrywek ligowych, bo o klubach siatkarskich media rozprawiają na wyprzódki, a o baskecie mówią i piszą jakby z musu.


Cywilizacja dyscypliny wymyślonej na amerykańskim college’u, przeznaczonej do rekreacji studentów, akurat w Polsce dziś zepchnięta została na powiatowy margines, poza metropolitarno-akademickie miasta. Z całym szacunkiem dla Ostrowa Wielkopolskiego (mistrz Polski!), Włocławka, Starogardu, Radomia, Gliwic, Dąbrowy Górniczej, Kołobrzegu, Słupska, nie są one w stanie wyręczyć Poznania, Krakowa, Łodzi - mateczników koszykówki, w kreowaniu warunków społeczno-ekonomicznych i organizacyjnych dla jej rozkwitu na oczekiwanym poziomie!


Tymczasem mniej elitarna, bardziej ludyczna, siatkówka wzrasta nad podziw, nawet w Suwałkach, postrzeganych jako polski biegun zimna, ale i jako region, gdzie ciągle diabeł mówi dobranoc… Kędzierzyn-Koźle, Nysa, Bełchatów, Jastrzębie-Zdrój, Lubin, Zawiercie pokazały, że tkwi w nich potencjał gwarantujący sięganie po sukcesy na światowym poziomie (vide ZAKSA Kędzierzyn). Patrzę na transmisję ligowego meczu z udziałem mistrza Polski - drużyny z Jastrzębia i oczom nie wierzę: w jej składzie gra połowa pierwszej szóstki mistrzów olimpijskich, czyli reprezentacji Francji! Toniutti, Boyer i Clevenot. Mogli przecież przebierać w atrakcyjnych ofertach jak w ulęgałkach: Włochy, Rosja, Japonia, a oni postawili na górniczy klub ze śląskiego  prowincji! Tak w ogóle, polski klubowy volleyball, w przeciwieństwie do basketu, nie zaśmieca ekstraklasy szrotem zagranicznych średniaków, bierze najlepszych z najlepszych… 


Wyprzedza przede wszystkim rówieśną dyscyplinę zespołową niezwykle wydajnym systemem szkolenia młodzieży. Podczas gdy oczko w głowie PZKosz - żeński SMS w Łomiankach, ugina się moralnie pod ciężarem ujawnionej przez dziennikarzy afery mobbingu i molestowania seksualnego wychowanek przez trenera. Na drugim biegunie - siatkarskie placówki tego typu świętują bezprecedensowe sukcesy, modelowo szlifując talenty. Na owocach ich pracy przecież ufundowany został pakiet medali zdobytych niedawno przez reprezentacje juniorów i młodzieżowców mistrzostwach Europy i świata (U-17, U-19, U-21).


Jakiś mocny czynnik moralny tkwiący w środowisku siatkarskim zadziałał na rzecz obrony macierzystego związku przed zaplanowanym (wiadomo gdzie) przejęciem kontroli nad nim przez świat polityki. Sięgający po prezesowską inwestyturę w PZPS, namaszczony przez najwyższego w kraju decydenta politycznego europoseł Ryszard Czarnecki, podał tyły tuż przed rozpoczęciem walnego, a nawet nie wszedł do zarządu.


Polski basket na taki akt niezależności w żadnym razie nie stać. Jedynie słuszny kandydat, dotychczasowy prezes Radosław Piesiewicz, stoi na twardym gruncie państwowego sponsoringu ratującego budżet związkowy i zapewne ma reelekcje zagwarantowaną. Chyba że i pod koszem stanie się to, co pozwoliło wygrać wybory w paru dyscyplinach gwiazdom naszego wyczynu (Świderski, Jędrzejczyk, Kotowicz, Korol, Peciak)… Kandydatów do rzucenia wyzwania Piesiewiczowi nie widać, no, chyba, że poderwie się do cięższej zbroi członek zarządu - wielokrotny reprezentant Polski Eugeniusz Kijewski. W końcu uchodził za genialnego rozgrywającego (Lech Poznań)…


Ryszard Niemiec


REKLAMA

REKLAMA

2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone ^
Web design by Raszty