Facebook
kontakt
logo
Strona główna > Piłka nożna > Archiwum > 2009/2010 > Podkarpacie > Wiadomości PN Podkarpacie
Stal zwycięża po niesamowitym finiszu2010-04-20 20:55:00 Miłosz Bieniaszewski

Po niesamowitym finiszu piłkarze Stali Sandeco Rzeszów pokonali dzisiaj w zaległym meczu Start Otwock. Przy obu bramkach palce "maczał" Ireneusz Gryboś, który w 85 minucie wyrównał, a już w doliczonym czasie gry idealnie zagrał do Damiana Wolańskiego, a ten wślizgiem zapewnił rzeszowianom bezcenne trzy punkty.


Stal Sandeco Rzeszów - Start Otwock 2-1 (0-1)

0-1 Stańczuk 30
1-1 Gryboś 85
2-1 Wolański 90+1
Sędziował Robert Marciniak (Kraków). Żółte kartki: Kiema, Duda, Kloc, Wójcik - Sobótka. Mecz bez udziału publiczności.
STAL:
Wietecha - Krzysztof Hus, Duda, Chukwuemeka (90+3 D. Jędryas), Tomasik (73 Wójcik) - Chałas (46 Kloc), Majda (46 Kiema), Iwanicki, Krauze - Wolański, Gryboś.
START: Bułka - Nowotka, Moryc, Szwed, Karaś - Stańczuk, Mazurkiewicz, Buszko (73 Herman, 84 Puciłowski), Bobrowski - Wocial, Endzelm (56 Sobótka).

W drugim wiosennym meczu przed własną publicznością rzeszowianie ponownie wszystkich wystawili na dużą próbę nerwów. Podobnie jak w meczu z Sokołem Aleksandrów Łódzki szczęście było po stronie Stali. Długo jednak nic na to nie wskazywało. Podopieczni Andrzeja Szymańskiego co prawda praktycznie przez całe spotkanie posiadali inicjatywę, ale nie bardzo mieli pomysł na rozmontowanie defensywy gości. A ci tak na dobrą sprawę rozczarowali. Od drużyny zajmującej piąte miejsce w tabeli i mającej pierwszoligowe aspiracje trzeba wymagać zdecydowanie więcej. Start natomiast grał mocno rozkojarzony, a w drugiej połowie za bardzo cofnął się pod własną bramkę, co zakończyło się utratą dwóch goli.

Gospodarze wiedząc, że teraz każdy mecz jest dla nich małym finałem zaatakowali od samego początku, a swoje szanse mieli Damian Wolański, Janusz Iwanicki i Ireneusz Gryboś. Szkoda szczególnie okazji tego ostatniego, który zamiast spokojnie przyjąć piłkę i przymierzyć uderzył bez zastanowienia, a w efekcie mocno niecelnie. Goście bliscy wyjścia na prowadzenie byli w 16 minucie, ale strzał Piotra Stańczuka instynktownie obronił Tomasz Wietecha. "Balon" do spółki z Piotrem Dudą i Chukwuemeką nie popisał się jednak w 30 minucie kiedy w niegroźnej sytuacji nie zrozumieli się i Stańczuk uderzył do pustej bramki. To podcięło biało-niebieskim skrzydła i do końca pierwszej połowy gospodarze nie potrafili skonstruować przynajmniej jednej sensownej akcji. W przerwie trener Szymański dokonał dwóch zmian, bo eksperyment z Iwanickim i Krzysztofem Majdą w środku pola nie udał się. Po przerwie gra rzeszowian nie uległa jednak diametralnej zmianie. Miejscowi przez większość czasu byli w posiadaniu piłki, ale dośrodkowania to z lewej, to z prawej strony nie dawały efektu. Tak było aż do 85 minuty. Wtedy Wojciech Krauze i Serges Kiema odebrali rywalom piłkę na wysokości pola karnego, dośrodkował ten pierwszy i Gryboś ładną "główką" wyrównał. W ostatnich minutach oba zespoły poszły na wymianę ciosów i zwycięsko z tego wyszli gospodarze. Pierwsi szansę na przechylenie szali na swoją korzyść mieli przyjezdni, ale ponownie dobrze spisał się Wietecha, który obronił mocny strzał Bartosza Bobrowskiego. W ostatniej akcji meczu lewą stroną pognał natomiast Gryboś, płasko dośrodkował w pole karne i nadbiegający Wolański wpakował futbolówkę do siatki.

Zdaniem trenerów

Andrzej Szymański (Stal)
- Widziałem Start w dwóch meczach i wiedzieliśmy, że gramy z mocnym rywalem. Od początku mieliśmy zagęścić środek pola, ale to szwankowało. Dlatego w przerwie dokonałem korekt i nastąpiła zdecydowana poprawa. Gratuluję mojemu zespołowi, że znów grał do końca. Te punkty są bardzo ważne i się z nich cieszmy.

Dariusz Dźwigała (Start)
- Mam pretensje do swojego zespołu, bo gdybyśmy zagrali przynajmniej na 50 procent możliwości to wygralibyśmy ten mecz. Mówiłem piłkarzom, że kluczem do zwycięstwa będzie utrzymywanie się przy piłce, a to kulało. Gdy zespół chce dowieźć wynik 1-0, to zazwyczaj zostaje się z niczym. Chwała zawodnikom Stali Rzeszów, że grali do końca, mimo presji jaką jest walka o utrzymanie.


Miłosz Bieniaszewski
dsc_0210.jpg


WIADOMOŚCI

REKLAMA

REKLAMA

2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone ^
Web design by Raszty