Facebook
kontakt
logo
Strona główna > Piłka nożna > Wiadomości piłka nożna
RYSZARD NIEMIEC jako adresat listów, które w długoletniej praktyce uczestnika może zaliczyć do niecodziennych...2019-04-06 22:08:00 Ryszard Niemiec

LEKCJA GIMNASTYKI (496)

Ludzie listy piszą…


Medytacje wiejskiego listonosza… Tak zatytułowali Skaldowie swój szlagier sprzed lat, a ja dzisiaj staram się skonstruować felieton w formule adresata listów, które w mej długoletniej praktyce uczestnika mogę zaliczyć do niecodziennych. Ludzi listy piszą także do Małopolskiego Związku Piłki Nożnej, w którym pełnię rolę ich otwieracza…   


Pisze Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich…

Jaki interes może mieć dyrektor Biura Rzecznika Praw Obywatelskich do wojewódzkiego związku futbolowego, rotacyjnie zarządzającego rozgrywkami piłkarskimi III ligi w południowo-wschodniej Polsce? Ano, ma, bo pochyliło się nad losem półtorej setki kibiców krakowskiego Hutnika, których spotkała opresja na stadionie w Daleszycach, w województwie świętokrzyskim. Zapakowano ich tam jak śledzie do puszki do żelaznej klatki, przypominającej podobne instalacje z epoki niewolniczej, znanej chociażby z literackich opisów pani Harriet Beecher Stowe w „Chacie wuja Toma”. Ponieważ scenki z tego animalnego nieomal azylu pojawiły się w Internecie, poruszona do głębi widownia społecznego komunikatora zaprotestowała jak najbardziej słusznie, a wraz z nią pan dyrektor listownie. Biuro RPO pyta, przy okazji, czy podobnego typu obiekty funkcjonują w Małopolsce, dając do zrozumienia konieczność ich demontażu. W odpowiedzi powiadomiłem Nadawcę, że, owszem podobne obiekty istnieją, ż tym, że nikt dotąd nie umieszczał w nich takiego mnóstwa ludzi, jak uczynili to organizatorzy meczu w podkieleckich Daleszycach. Funkcjonują od dawna w całym kraju, będąc następstwem konieczności izolowania kibicowskich desantów na stadiony piłkarskie, co nakazuje ustawa o organizacji imprez masowych w sporcie.


Pisze sędzia-przekręt….

Sędzia piłkarski z Brzeska Seweryn Kozub w swojej epistole skrył się za instytucją listu adwokackiego. Domaga się ode mnie jako publicysty, licznych sprostowań i przeprosin, ba, dobrowolnego wpłacenia na cel charytatywny pokaźnej kwoty pieniędzy. W tym miejscu bezczelność kanciarza sięga zenitu, albowiem jak długie i szerokie środowisko piłki brzeskiej, nikt nie ma cienia wątpliwości, że Kozub do spółki z arbitrem Stolarzem, dokonali matactwa, na protokole  meczu ligi okręgowej Strażak Mokrzyska - Olimpia Bucze, w wyniku czego odwrócili post factum wynik meczu zapadłego na boisku. Dokonując nieprawdziwego wpisu zmiany zawodnika, stworzyli podstawy formalne do uratowania Olimpii przed spadkiem z okręgówki, w związku z przyznaniem walkoweru na jej korzyść. Mimo że Kozub w toku dochodzenia dyscyplinarnego prowadzonego przez Tarnowski Związek Piłki Nożnej przyznał się do winy i wpłacił orzeczoną karę 2 tys. złotych, teraz „jedzie” na argumencie Związkowej Komisji Odwoławczej, która przyznała, że nagannego czynu dopuścił się „nieświadomie”… Nieświadomie wpisał do protokołu gracza, którego nie było na obiekcie, nieświadomie protokół podpisał, nieświadomie przyjął 2 tysiące złotych od prezesa klubu, któremu zależało na wyciszeniu afery, w związku z czym wyłożył kasę na karę Kozuba, aby sprawę zamknąć…? Pan Kozub idąc w zaparte, domaga się przyznania mu licencji sędziowskiej, chcąc za wszelką cenę zaimponować wspólnikom, że uda mu się uniknąć  konsekwencji za inkryminowany występek… Szukając rozpaczliwie odwrócenia swego ostracyzmu środowiskowego „zawraca głowę” Wydziałowi Sportu Urzędu Miasta Krakowa, uskarżając się, że nie otrzymał kolejnej, pisemnej odmowy Komisji Licencyjnej MZPN. Licencji nie dostanie, i to powinien sobie zakarbować raz na zawsze, albowiem moralnie został skazany wielokrotnie przez opinię kolegów z Kolegium Sędziowskiego Podokręgu Brzesko! To, że władze miejskie Brzeska uwierzyły jego opowieściom i dały mu pracę, świadczy jedynie o tym, że narracja o zdarzeniu na meczu w Mokrzyskach nie do wszystkich dotarła, co niniejszym pragnę naprawić…


Pisze prezes Podlasia…

… niuchając możliwość wyprawowania od MZPN punktów z przegranego u siebie meczu III ligi z oświęcimską Sołą (runda jesienna). Działacze z Białej Podlaskiej dowiedzieli się, że trener Soły – Łukasz Surma popadł w formalne tarapaty, niezawinione przez siebie, w związku z czym zakwestionowane zostało jego prawo do prowadzenia zespołu w tej klasie rozgrywek. Zanim sprawę licencji UEFA A dla Surmy została definitywnie rozstrzygnięta ku chwale futbolu, bo piłkarz o takim, rekordowym dorobku występów w ekstraklasie, powinien być aprobowany nie tylko na Podlasiu, ale w całej Polsce, działacze broniacy się przed spadkiem z III ligi, spróbowali szczęścia w kazuistyce odwoławczej. Eksponuję ich epistolograficzny zapał jedynie po to, aby wykazać, że w naszym piłkarstwie ciągle żywe są ciągoty do rozstrzygania sportowej rywalizacji przy tzw. zielonym stoliku, zamiast na boisku.


Ryszard Niemiec



więcej wiadomości >>>

REKLAMA

REKLAMA

2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone ^
Web design by Raszty