Facebook
kontakt
logo
Strona główna > Piłka nożna > Wiadomości piłka nożna
Cracovia przegrała bitwę w Legnicy2019-04-05 22:47:00

W 29. kolejce piłkarskiej ekstraklasy Cracovia poległa w Legnicy, przegrywając z beniaminkiem, Miedzią, 1-2. To nie był dobry mecz Pasów.


Miedź Legnica - Cracovia 2-1 (2-0)

1-0 Artur Pikk 36

2-0 Juan Camara 41

2-1 Filip Piszczek 63

Sędziował Piotr Lasyk (Bytom). Żółte kartki: Ojamaa - Dytiatiev, Hanca, Hernandez. Czerwona kartka: Zieliński (Miedź, 90). Widzów 4018.

MIEDŹ: Kanibolotskyi - Bożic, Osyra, Bartczak - Miljkovic, Fernandez, Santana (90+6 Purzycki), Pikk (86 Zieliński) - Ojamaa, Forsell, Camara (90+3 Żyro).

CRACOVIA: Peskovic - Rapa, Helik, Dytiatiev, Siplak - Gol - Hanca, Dąbrowski (46 Piszczek, 83 Cecaric), Hernandez, Wdowiak (75 Strózik) - Cabrera.


Przez pół godziny przeważała Cracovia, ale przełożyło się to tylko na jedną okazję bramkową. W 26. minucie blisko "samobója" był Osyra, który wykopał piłkę tuż koło słupka własnej bramki.


Gospodarze oddali pierwszy celny strzał dopiero w 36. minucie i od razu zdobyli gola. Po centrze Camary z lewego skrzydła Estończyk Ojamaa zagrał głową do swego rodaka Pikka, który - niepilnowany - z 12 m huknął pod poprzeczkę. Pięć minut później Pikk podał krótko do Camary, a ten w pełnym biegu uderzył celnie z linii szesnastki w prawy, dolny róg.


W pierwszym kwadransie po przerwie gospodarze mogli podwyższyć. Po stracie futbolówki przez Gola Camara strzelił niebezpiecznie z lewej strony, ale Peskovic sparował strzał.


Krakowianie zaatakowali w 63. minucie. Najpierw po indywidualnej akcji Wdowiaka Kanibolotskyi z refleksem odbił piłkę nogą, ale po chwili skapitulował. Z lewego skrzydła dośrodkował Siplak, po drodze Bożić lekko zmienił lot futbolówki, ta dotarła do Piszczka, który z 12 m z woleja uderzył celnie w prawy, dolny róg. 2-1.


Goście dążyli do remisu, ale nie potrafili wykreować dogodnej sytuacji. Mieli ją gospodarze w 81. minucie, Ojamaa ograł Dytiatieva, lecz nie dał rady pokonać z 10 m Peskovica.


W końcówce miejscowi grali w dziesiątkę, po czerwonej kartce dla Zielińskiego za faul na Siplaku. VAR potwierdził, że sędzia podjął słuszną decyzję, ale przerwa w grze z tego powodu, a także za moment z powodu kontuzji Santany trwała w sumie baaardzo długo, na pewno nie trzy i pół minuty, o które p. Lasyk przedłużył czas doliczony o 4 minuty. Z matematyki dwója panie arbitrze. Mecz powinien trwać jeszcze kilka minut...


st


piszczekmiedz.jpg



więcej wiadomości >>>

REKLAMA

REKLAMA

2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone ^
Web design by Raszty