Facebook
kontakt
logo
Strona główna > STREFA BLOGU
RYSZARD NIEMIEC o dolach i niedolach podkarpackiego futbolu
autor
Ryszard Niemiec (ur. 1939), dziennikarz, reporter, felietonista, działacz sportowy. Koszykarz m. in. Cracovii, Sparty Nowa Huta, Resovii. Były redaktor naczelny "Dziennika Polskiego", "Tempa", "Gazety Krakowskiej". Laureat Złotego Pióra (1979, 1985). Członek Zarządu Polskiego Związku Piłki Nożnej. Od 1993 prezes Małopolskiego Związku Piłki Nożnej.
Wcześniejsze wpisy:

LEKCJA GIMNASTYKI (535)

Bez pieniędzy - koniec nędzy…

Osiemset tysięcy baniek (czytaj: tysięcy złotych) wyleciało w kosmos w związku z bankructwem Banku Spółdzielczego w Sanoku! Pieniądze należały do Podkarpackiego Związku Piłki Nożnej w Rzeszowie i miały tam pracować korzystając z korzystnego oprocentowania lokat. Wprawdzie władze rzeszowskiego związku uspokajają opinię publiczną i środowisko piłkarskie, informując o zachowaniu płynności finansowej, aliści już w innym miejscu szokującego komunikatu ogłosiły odwołanie spotkań noworocznych i dorocznej Gali Podkarpackiej NIKE, na której finalizuje się plebiscyt na najlepszych piłkarzy regionu.


Hiobowa wiadomość rozeszła się migiem po Polsce, uruchamiając liczne komentarze na temat swoistej niefrasobliwości lokowania społecznych pieniędzy w banku sektora spółdzielczego, od dawna budzącego wątpliwości co do jego kondycji i bezpieczeństwa lokat. Z zadawanych pytań płynących od zaniepokojonych klubów, wyłania się osobista odpowiedzialność  „najweselszego sanitariusza” podkarpackiej piłki - Kazimierza Grenia, w latach 2004-2014 pełniącego funkcję prezesa związku. Jego radosna twórczość zarządcza skoncentrowana na „kasie, Misiu, kasie!”, pchnęła go ku temu niewiarygodnemu tworowi bankowemu… Następcom dystrybutora wejściówkami pod stadionem w Dublinie krach spadł na głowy nie całkiem zaskakująco, albowiem pogłoski o nadciągającej katastrofie banku rozchodziły się od pół roku.


Dolegliwość skutków bankructwa jest o tyle dojmująca, że zbiega się z zarysowującym się coraz bardziej wyraziście renesansem podkarpackiego piłkarstwa. Trwający od ćwierćwiecza regres przechodzi do lamusa historii, a forpocztami pozytywnej przemiany stają się ośrodki w Mielcu i Rzeszowie. Największe zainteresowanie kibiców skupia się na poczynaniach mieleckiej Stali, która najwyraźniej zmierza ku awansowi do ekstraklasy. Konsekwentne zaangażowanie sponsorskie Tauronu sprzęgło się z dobroczynnymi skutkami poczynań szkoleniowych trenera Dariusza Marca. Śmiałość mieleckich działaczy, którzy mieli odwagę powierzyć drużynę trenerowi znanemu dotąd z wybitnych efektów pracy z piłkarską młodzieżą, znajduje potwierdzenie w charakterze i stylu gry spadkobierców Laty, Kasperczaka i Domarskiego. Dokonał Marzec cały szereg roszad kadrowych w zespole, umożliwiających uruchomienie tkwiącego w nim potencjału. Wprawdzie trudno przesądzać awansowe prognozy Stali przed rozpoczęciem drugiej rundy sezonu, tym niemniej już dziś można założyć jej mocną pozycję wyjściową w rozstrzygającej batalii.


Ciekawie kształtuje się sytuacja sportowa w stolicy województwa - Rzeszowie. Po raz pierwszy od niepamiętnych czasów oba sztandarowe kluby piłkarskie - Resovia i Stal zwierają szeregi do skutecznego ataku na I ligę. Wiele ich różni pod względem organizacyjnym, ku lepszej przyszłości popychają ich różne doświadczenia i tradycje, ale łączy ich i mobilizuje ogromne zapotrzebowanie społeczne i chęć odejścia z peryferiów wyczynowego futbolu. Nadchodząca wiosna odpowie wiążąco na pytanie o realność oddolnych oczekiwań, zwłaszcza że w klubie z Hetmańskiej sforsowanie pierwszoligowych bram ma być etapem w kilkunastoletnim horyzoncie marszu ku aktywnej obecności w europejskich salonach.


Nie zasypiają gruszek w popiele także inne ośrodki podkarpackie. W Stalowej Woli zadbano o gruntowną modernizację infrastruktury piłkarskiej, co definitywnie skończyło niewygody grywania na obcym stadionie o drugoligowe punkty. I tu, w mieście pamiętającym czasy bokserskiej, piłkarskiej, koszykarskiej ekstraklasy, etap II ligi w żadnym razie nie jest traktowany jako dany raz na zawsze. Jeśli miasto i huta powrócą bodaj częściowo do onegdajszej hojności wobec klubu, jego rozwój pozostaje kwestią czasu.


Z wolna wraca życie do piłkarskich organizmów Dębicy, Tarnobrzega, czego, niestety, nie da się powiedzieć o Przemyślu(dramat Czuwaju, Polonii), Krośnie, Jarosławiu. Na szczęście tamtejsi kibice nadziei nie tracą, żyjąc wspomnieniami z epoki, w której podkarpackie województwo chwaliło się pięcioma reprezentantami w ekstraklasie...!

REKLAMA

REKLAMA

2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone ^
Web design by Raszty