Facebook
kontakt
logo
Strona główna > Sportowe Podkarpacie
Zimna krew rzeszowianek2010-01-09 23:23:00 JCZ

Rzeszowski AZS pokonał jednym punktem rywalki z Częstochowy. Rzeszowskie koszykarki grały ze zmiennym szczęściem, ale przegrane kwarty to porażki na własne życzenie. Liczy się końcowe zwycięstwo, ale o stylu i nadprogramowych emocjach coach akademiczek będzie musiał porozmawiać ze swoimi podopiecznymi.


AZS Mostostal Res-Drob Rzeszów - Dromet AJD Częstochowa 73-72 (27-16, 10-26, 25-13, 11-17)

AZS: Kieszkowska-Komar 5, Czerwonka 13 (1x3), Arodź 19 (1x3), Włodarz 10 (2x3), Miszczuk 14 oraz Wiśniowska 1, Furdak 2, Nieć 2, Rosochacka 7.
DROMET: Mielczarek 17 (1x3), Filipek 10 (1x3), Kotoniwocz 17 (2x3), Juchniewicz 13 (3x3), Stasiuk 2 oraz Motyl 2, Dziegiedź 9 (1x3), Kupczak 2.
Sędziowali Michał Szybisty i Łukasz Mucha. Widzów 100.

Kobieta zmienną jest... Rzeszowskie koszykarki w starciu z częstochowskimi rywalkami grały jakby miały dwie koszykarskie twarze. Spokojna, skuteczna gra - a po niej chwile nieporadności, skrzętnie wykorzystywane przez przeciwniczki. Było nerwowo, a emocje sięgnęły zenitu w końcowej minucie.

 

Wszystko dobre, co się dobrze kończy. Doświadczenie i boiskowe "cwaniactwo" rzeszowianek wzięło górę, zwłaszcza że przyjezdne najważniejsze sekundy po prostu przespały, kompletnie wyłączywszy zmysł taktyczny.

 

Mecz rozpoczął się od posłania rywalek na deski. Nie na deski w koszykarskim tego słowa znaczeniu, lecz mówiąc językiem bokserskim. Kiedy w 8 min gry AZS wygrywał 20-5, zanosiło się na nokautujący pogrom. Nic z tych rzeczy, w drugiej ćwiartce podopieczne trenera Grzegorza Wiśniowskiego zagrały jak nowicjuszki. Straty na tablicach, niecelne rzuty oraz niedokładne podania - to niestety musiało znaleźć odzwierciedlenie w wyniku. AZS schodzi do szatni z pięciopunktową stratą (37-42).

 

Co było w przerwie? Na pewno padło sporo ostrych słów reprymendy, jednakże to pomogło. Akademiczki szybko odzyskały wigor, a po rzucie Doroty Arodź rzeszowianki znów wyszły na prowadzenie. Rywalki jednak nie zamierzały mówić pas, stąd emocje do końcowych sekund. Dromet tracił już siedem oczek (62-55) lecz za moment zbliżył się niebezpiecznie (69-67) i do końcowego sygnału rzeszowianki nie mogły być pewne swego.

 

Handicapem gospodyń była mała liczba fauli w IV kwarcie, stąd rywalki nie mogły rzucać osobistych po faulu taktycznym Rosochackiej. Końcowe 16 sekund mogło przyprawić o zawał, na szczęście rzeszowianki przetrzymały piłkę i wygrały jednym oczkiem.
JCZ


JCZ
azs-dromet.jpg


REKLAMA

REKLAMA

2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone ^
Web design by Raszty