Facebook
kontakt
logo
Strona główna > Sportowa Małopolska
MLJS: Garbarnia wygrała z Sandecją w ostatniej minucie2018-04-22 08:57:00

GARBARNIA Kraków - SANDECJA Nowy Sącz 2-1 (0-0)

0-1 Daniel Szeliga 49

1-1 Jakub Burkowicz 70

2-1 Bartosz Baran 90

Sędziowali (dobrze): Mateusz Czerwień oraz Mateusz Gądek i Zbigniew Marszałek (KS MZPN). Żółte kartki: Mateusz Piotrowski, Aleksander Strzeboński, Daniel Obtułowicz, Patryk Paczka - Jan Tokarczyk, Artur Ruchała.

GARBARNIA: Mateusz Buryło - Aleksander Strzeboński, Daniel Penszkal, Bartłomiej Mruk, Oskar Baranik - Patryk Paczka, Paweł Kloc (62 Kacper Klimczyk), Bartosz Baran, Kamil Radłowski (86 Marcin Buda) - Marcin Kołton (60 Jakub Burkowicz), Mateusz Piotrowski (55 Daniel Obtułowicz).

SANDECJA (skład wyjściowy): Michał Ciwiński - Artur Ruchała, Jan Tokarczyk, Krzysztof Wokacz, Nikodem Gniecki, Patryk Grądziel, Kacper Tokarczyk, Karol Matras, Michał Gargas, Kamil Palacz, Daniel Szeliga.


W meczu 21. kolejki Małopolskiej Ligi Juniorów Starszych liderująca w tabeli Garbarnia pokonała na własnym boisku Sandecję Nowy Sącz 2-1. O zwycięstwie Brązowych zadecydowała bramka zdobyta przez Bartosza Barana w 90. minucie, którą najskuteczniejszy zawodnik Garbarni (25 goli w 21 meczach) zrehabilitował się za niewykorzystany wcześniej rzut karny.


Do 23. minuty na boisku trwało wzajemne badanie sił, a gra toczyła się głównie w środkowej strefie. Wtedy właśnie goście dali jasny sygnał, ze nie przyjechali na Rydlówkę po to, aby statystować w tych zawodach. Po strzale Nikodema Gnieckiego z rzutu wolnego piłka odbiła się od poprzeczki i wróciła w pole. Po błyskawicznej kontrze Garbarni Baran zdecydował się na strzał z około 25 metrów, jednak Michał Ciwiński nie dał się zaskoczyć. Bramkarz Sandecji sparował za chwilę piłkę po - poprzedzonym indywidualna akcją - strzale Marcina Kołtona. W 27. minucie po dograniu Kołtona z rzutu rożnego minął się z piłką Mateusz Piotrowski, a Ciwiński ponownie uratował swoją drużynę, tym razem po strzale Daniela Penszkala.


W 34. minucie po akcji z udziałem Barana i Kołtona w poprzeczkę trafił kapitan Brązowych Patryk Paczka. Za moment w zamieszaniu pod bramką gości piłka odbiła się od słupka, ale nie sposób było dostrzec po czyim zagraniu. W 36. minucie po strzale Barana z boku pola karnego futbolówka przeszła tuż nad bramką.


W 38. minucie Mateusz Buryło popisał się świetnymi interwencjami, dwukrotnie broniąc dwa bardzo niebezpieczne strzały (za drugim razem nie dał się zaskoczyć Krzysztofowi Wokaczowi). W 41. minucie goście po dobrym odbiorze piłki zmarnowali okazję z gatunku sam na sam, konkretnie - strzelając obok słupka - uczynił to Karol Matras.


W 49. minucie Sandecja objęła prowadzenie. Po strzale Daniela Szeligi piłka odbiła się od słupka i wpadła do bramki Buryły. W 57. minucie po dośrodkowaniu Barana wypiąstkował piłkę Ciwiński, a po wrzutce Aleksandra Strzebońskiego bramkarz gości nie dał się zaskoczyć Paczce, mimo iż ten strzelał z najbliższej odległości.


W 63. minucie po wrzutce Barana Daniel Obtułowicz główkował nad poprzeczką. W 65. minucie po faulu na Kamilu Radłowskim arbiter podyktował jedenastkę dla krakowian. Do piłki podszedł etatowy w Garbarni wykonawca tych stałych fragmentów gry Baran. Ciwiński zachował jednak zimną krew i wyłapał piłkę po strzale z "wapna". Po jego interwencji widać było, że dobrze odrobił lekcję przed sobotnim spotkaniem i na materiałach filmowych prześledził sposób wykonywania rzutów karnych przez Barana.


W 70. minucie gospodarze doprowadzili do wyrównania. Paczka przedłużył podanie Barana w pole karne, tam zamarkował strzał Obtułowicz, a całą akcję wykończył Jakub Burkowicz.


Końcowe minuty meczu to bardzo mocny napór gospodarzy, którzy bardzo chcieli doprowadzić do zwycięstwa. W 78. minucie po strzale Paczki z 16 metrów szczęśliwie interweniował golkiper gości. W 81. minucie Obtułowicz przejął piłkę w środku pola, podciągnął pod pole karne i pomimo asysty obrońcy strzelił niebezpiecznie, ale jednak obok słupka.


Wreszcie w 90. minucie po wyrzucie Oskara Baranika z autu i zagraniu głową jednego z graczy gości piłka spadła pod nogi Barana, który w polu karnym zachował się niczym sęp czyhający na piłkę jak na swoją ofiarę i ustalił wynik. Baran miał jeszcze szansę na podwyższenie rezultatu, ale już w doliczonym czasie gry po jego strzale z linii pola karnego piłkę nad poprzeczkę sparował Ciwiński.


AB/KT

www.garbarnia.krakow.pl


img_4643.jpg


REKLAMA

REKLAMA

2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone ^
Web design by Raszty