Facebook
kontakt
logo
Strona główna > Sportowa Małopolska
RYSZARD NIEMIEC podpowiada jak zagospodarować piłkarskie pustynie w Małopolsce2017-08-12 11:31:00 Ryszard Niemiec

LEKCJA GIMNASTYKI (409)

W pustyni i w Puszczy…


Mija 5 lat od tej największej kompromitacji przedstawiciela lokalnego samorządu wolnej Polski. Oto platformerski burmistrz Zakopanego, człowiek w miarę wykształcony, z przyzwoitym dorobkiem gospodarza zimowej stolicy i Podhala, dał się podpuścić oszołomom z kręgów sportów zimowych i wydał coś w rodzaju uniwersału. Ogłosił mianowicie zarządzane przez siebie miasto terytorium „wolnym od futbolu”…


Za tym swoistym happeningiem stało głębokie przekonanie o konieczności i racjonalności zapewnienia monopolu sportom takim jak narciarstwo, łyżwiarstwo, biatlon, pewnie i curling wraz z wyścigami kumoterek, kombinacje norweskie i inne, a może nawet konkursy lepienia bałwanów na czas… Monopolistyczne, odgórno-nakazowe metody miały swe źródło w echach rozwiązań stricte sowieckich i enerdowskich. Kiedy do Moskwy dotarła wieść, że siedmiolatek z Jakucji objawia smykałkę do gry w szachy, prikaz o jego przymusowym przeniesieniu do centralnej szkoły kandydatów na mistrzów świata, oznaczał, że dziecko więcej rodziców nie widziało aż do pełnoletniości! W NRD istniał z kolei befel, z którego wynikały klubowe i regionalne specjalizacje, które na przykład w Turyngii zabraniały niektórym klubom rozwijanie futbolu na ligowym poziomie. W dwóch ośrodkach można było robić hokej na lodzie, do Schwerina i Berlina kierowano zdolną młodzież bokserską, Rostock miał patent na pływanie itd. itp.


Tymczasem kres czasów nakazowo-rozdzielczych w Polsce przyniósł niespodziewany rozkwit sekcji piłkarskich na Podhalu, zwłaszcza w powiecie tatrzańskim. W pewnym momencie, gdzieś przy końcu pierwszej dekady XXI wieku wyszło na jaw, że czynnych piłkarzy w tym powiecie jest więcej niż przedstawicieli sportów zimowych razem wziętych! Rozeźliło to, kruca fuks, czynowników samorządowych, więc postanowili jakoś zapobiec temu „szkodliwemu” rozwojowi wydarzeń. Nie pomagało branie LKS-ów głodem, czyli orzekanie minimalnych dotacji na „dziwaków i kopaczy”, więc doszło do ogólnopolskiej demonstracji tej sportowej odmiany apartheidu, jaką było obwieszczenie burmistrza Majchra. Nic z tego nie wyszło, bo pan burmistrz aż takiej władzy nie ma, żeby prowadzić działania narzucające obywatelom własne widzimisię, ale -podejrzewam - publiczny bodziec nie pozostał bez echa.


Patrzę na mapę małopolskiego regionu pod kątem poziomu i stanu piłkarstwa klubowego i widzę punkty geograficzne, na których można wbić szpilkę z chorągiewką oznaczającą martwotę najbardziej taniego i demokratycznego gatunku sportu, gwarantującego bezproblemowy dostęp do korzystania z konstytucyjnego prawa zagospodarowania czasu wolnego młodzieży. Nie mam zamiaru dziś inwentaryzować miast i powiatów (zrobimy to wkrótce wspólnie z panem Kazimierzem Barczykiem -przewodniczącym stowarzyszenia, obejmującego te jednostki administracji samorządowej), nieczułych na aspiracje pro futbolowe własnych współmieszkańców. Aliści nie oprę się wewnętrznemu głosowi, który woła o zwrócenie uwagi opinii publicznej o zaniechaniach niektórych nieświadomych naśladowców eksburmistrza Zakopanego.


Zacznę może od miasta powiatowego Chrzanów, w którym tradycje sportowe sięgają rozmaitych epok, a te piłkarskie jednoznacznie nam się kojarzą z klubem Fablok. Toż to przecież z tego klubu, podówczas A-klasowego, selekcjoner narodowej reprezentacji Józef Kałuża powołał w sierpniu 1938 roku do kadry - Pawła Cyganka. W wielu miastach Polski, w najnowszej odsłownie ustrojowej, z gospodarczej mapy regionów poznikały bogate przedsiębiorstwa przemysłowe, utrzymujące na swoich budżetach kluby piłkarskie, aliści w większości przypadków nie oznaczało to upadków utrzymanków. W Chrzanowie upadła słynna fabryka lokomotyw i jej późniejsze mutacje technologiczne, co pociągnęło za sobą, po jakimś czasie, zapaść sportowego wyczynu w tym mieście. A przecież, jak Polska długa i szeroka, pamiętają, kto w pierwszym rzędzie odpowiada za stan kultury fizycznej na swoim terenie… Odpowiada samorząd i basta. Gdyby chrzanowscy radni i doświadczony samorządowiec - pan burmistrz Ryszard Kosowski chcieli dowiedzieć się w jaki sposób szukać środków i ludzi czynu, pozwalających na budowanie podmiotów życia sportowego, promujących miasto w szerokim świecie, integrujących społeczność której przewodzą, jestem w stanie przedstawić adresy miast, do których można udać się po naukę, radę i rozum. Daleko pielgrzymować nie trzeba!


Jeśli padnie, że skutecznym konsultantem powinni być samorządowcy z większego od Chrzanowa miasta - można kopnąć się do Nowego Sącza. Tam kamieniem filozoficznym, umożliwiającym metodę zadziwienia Polski wyczynem futbolowym Sandecji, ma Ryszard Nowak - tamtejszy prezydent miasta - głównego udziałowca sportowej spółki akcyjnej. Ponieważ jednak fenomen nowosądecki mógłby okazać się niekompatybilny dla wskrzesicielskich aspiracji Chrzanowa, bardziej praktyczna mogłyby być korepetycje zaliczone w Niepołomicach. Jako naczelnego prelegenta skróconego kursu wstawania z kolan piłkarstwa w Chrzanowie, polecam Romana Ptaka - burmistrza. Pod jego ojcowską ręką rozkwita klub o mylącej, chociaż geomorfologicznie trafnej - nazwie Puszcza. Właśnie robi furorę w I lidze państwowej, do której przymierzał się już 80 lat temu Fablok! Rada przeto jest prosta: przyswoić sobie wszystko, co najlepsze w niepołomickiej Puszczy, by zagospodarować chrzanowska pustynię...!


Ryszard Niemiec


Ryszard Niemiec


REKLAMA

REKLAMA

2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone ^
Web design by Raszty