Facebook
kontakt
logo
Strona główna > Sportowa Małopolska
Małopolscy trenerzy na stażu w Salzburgu2013-12-17 14:53:00

Czwórka małopolskich trenerów odbyła staż szkoleniowy w Red Bull Salzburg. Paweł Matera - szkoleniowiec Pasternika Ochojno, Kamil Ostrowski - koordynator myślenickich Orlików, Maciej Cieślik - trener dzieci w krakowskiej Clepardii i szkolący tam seniorów Marek Dragosz przez tydzień przyglądali się pracy w klubie z miasta Wolfganga Amadeusza Mozarta.


O ile duch słynnego kompozytora unosi się nad zabytkową częścią miasta, o tyle na pozostałych terenach nad rzeką Salzach nie sposób znaleźć miejsca wolnego od reklam energetycznego napoju. Nie dziwi, że receptura Dietricha Mateschitza sprzedała się dotąd na całym świecie w postaci 35 miliardów puszek. Również dzięki założycielowi Red Bull nastąpiły ogromne zmiany w strukturze i funkcjonowaniu miejscowego klubu. Formalnie Austria Salzburg została założona 80 lat temu jako Hertha-Rapid Salzburg. 6 kwietnia 2005 roku powstał Red Bull Salzburg. Koncern odciął się od historii popularnej Austrii, zmienił - ku niezadowoleniu sporej części kibiców - barwy, herb i wymienił cały zarząd klubu. Należy więc przyjmować tę datę jako moment założenia zupełnie nowego klubu.


W całym procesie zmian i ciągłej ewolucji nie sposób nie wspomnieć o najbardziej istotnym posunięciu personalnym zarządu Red Bulla. Zatrudnienie Ralfa Rangnicka, twórcy potęgi Hoffenheim, który zarządza całością działań piłkarskich w klubie było przysłowiowym strzałem w dziesiątkę. Producent energetyka z ogromnym rozmachem stworzył sieć piłkarskich akademii. Oprócz tej salzburskiej powstały także w USA, Brazylii, Niemczech i Ghanie. Dwa lata temu dotychczasową filozofię gry opartą na holenderskich metodach zastąpiono zintegrowanym planem rozwoju dla wszystkich grup młodzieżowych – od U7 do U18 – opartym na pięciu zasadniczych filarach: techniczno- taktycznym, kondycyjnym, osobowości, edukacji i współpracy na linii rodzic – klub – zawodnik. Wszystkie założenia spięte są w jedną klamrę, którą określa się hasłem "Profis mit Profil". W prosty sposób można to tłumaczyć jako zawodowstwo od pierwszych kroków stawianych na boisku. I rzeczywiście profesjonalizm rzuca się w oczy na każdym kroku. Wszyscy zawodnicy od stóp do głów ubrani tak samo, trenujący na znakomitych boiskach. Akademia z hotelem i pełnym zapleczem budowana od podstaw w Salzachsee za 50 milionów euro. W niej trenują zawodnicy od 14. do 18. roku życia. Młodsi mają do dyspozycji obiekty w centrum miasta. Najlepsi po ukończeniu akademii trafiają do pierwszego zespołu, rokujący nadzieję – do satelickiego zespołu rezerw w Liefering, inni zostają wypożyczani do klubów, z którymi Red Bull utrzymuje formalną współpracę. 


- Byliśmy zaskoczeni serdecznością z jaką nas przyjęto. Każdy pracownik klubu i trener był do naszej dyspozycji w dowolnym momencie. Na dodatek świetnie się złożyło, że w akademii pracuje dwóch polskich szkoleniowców. Marek Rzepecki i Janusz Góra z własnej woli poświęcili nam mnóstwo czasu. Jesteśmy im bardzo wdzięczni za te chwile - mówi Paweł Matera. 


Każdy zespół młodzieżowy ma dwóch trenerów. Wśród nich takie sławy jak Marco Rose, były piłkarz FSV Mainz i Hannover 96 albo Alexander Zickler, jeszcze niedawno lider ataku Bayernu Monachium. W akademii pracuje trzech fizjoterapeutów, dwóch trenerów indywidualnych zajmujących się głównie techniką, trener koordynacji, specjalista fitness, trener personalny, dwóch trenerów bramkarzy. Każdy zawodnik jest regularnie monitorowany, a jego postępy podlegają ciągłej analizie. Podobnie zawodnicy znajdujący się w sferze zainteresowania klubowych skautów. Jednocześnie klub zapewnie młodym ludziom szkołę na każdym etapie nauczania.


- Ze zrozumiałych względów najbardziej interesowała mnie praca z najmłodszymi i trening bramkarski - opowiada Maciej Cieślik. - To fantastyczne doświadczenie zobaczyć usystematyzowany proces treningowy, w którym każdy zna swoje miejsce, bazę szkoleniową, o której można pomarzyć albo dzielić się spostrzeżeniami z takimi fachowcami jak Herbert Ilsanker czy Stefan Loch.


W czasie wizyty małopolskich trenerów pierwszy zespół Red Bull, z ogromną przewagą prowadzący w tabeli austriackich rozgrywek, pod okiem Rogera Schmidta przygotowywał się w centrum treningowym Taxham do meczu Ligi Europejskiej, a także do prestiżowego pojedynku ligowego z Austrią Wiedeń.


- Mieliśmy okazję patrzeć na każdy detal przygotowań, podział ról, precyzyjne zadania i plany, a także niesamowite zaplecze technologiczne. Soczyście zielone, wypielęgnowane boiska - w tej części Europy i o tej porze roku właściwie tylko dopełniły obrazu, za którym tęskno nam po powrocie do domu - wspomina Kamil Ostrowski.


Asystujący Schmidtowi Oliver Glasner i Thomas Letsch (jest w klubie jednocześnie dyrektorem piłki młodzieżowej) prowadzili urozmaicone i ciekawe zajęcia, zgodnie - a jakże - w każdym drobiazgu z klubową filozofią. Tempo i  jakość gier oraz aktywność i agresywność w ćwiczeniu pressingu robiły wrażenie wręcz niemożliwych do wykonania. Główna w tym zasługa Olivera Bartletta i Klausa Luissera odpowiedzialnych za przygotowanie atletyczne. Co ciekawe, urokliwa Cornelia Werdenich - szefowa fizjoterapeutów, nie narzeka na nadmiar pracy. Nikt z zawodników nie jest szczególnie kontuzjogenny, co świadczy o świetnym doborze pod kątem motorycznym.


- Pojechaliśmy w Alpy na zaproszenie mojego serdecznego znajomego Hansa Leiterta, który odpowiada za szkolenie bramkarzy we wszystkich akademiach Red Bull na świecie. Jestem mu bardzo wdzięczny za możliwość tej wizyty. Widziałem wiele klubów i akademii w Europie i z całą pewnością mogę powiedzieć, że standardy jakie obowiązują w Salzburgu to absolutna czołówka na kontynencie - mówi Marek Dragosz.


Nie sposób polemizować z tymi spostrzeżeniami. Najbardziej wyrazisty dowód na różnicę w europejskich realiach klubowego futbolu można było znaleźć w czwartkowy wieczór. Gdy warszawska Legia ratowała resztki honoru strzelając pierwsze bramki w tegorocznej edycji Ligi Europejskiej Red Bull Salzburg pisał właśnie kolejną kartę w historii – drugi raz wygrywając rozgrywki grupowe bez straty punktu. Mecz z duńskim Esbjerg, który polscy szkoleniowcy również mieli możliwość obejrzeć był kwintesencją wszystkich założeń i programów, o których słyszeli w czasie stażu. Szybki odbiór, nieustanna wymiana pozycji, aktywność napastników, wysoki, niesamowicie aktywny pressing - te wszystkie cechy spowodowały, że duńscy piłkarze ledwie przez kwadrans próbowali przeciwstawić się sile zespołu z austriacko-niemieckiego pogranicza. Rośnie tam futbolowa siła. To pewne!


D


img_0834.jpg
dsc_0170.jpg
dsc_0202.jpg
dsc_0302.jpg
dsc_0320.jpg


REKLAMA

REKLAMA

2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone ^
Web design by Raszty