Facebook
kontakt
logo
Strona główna > Piłka nożna > Archiwum > 2009/2010 > Podkarpacie > Seniorzy > II liga (wschód)
90+4 - rezerwowy Ryguła ratuje Bruk-Bet

Okocimski Brzesko - Bruk-Bet Nieciecza 1-1 (1-0)

1-0 Jagła 40
1-1 Ryguła 90+4
Sędziował Tomasz Kwiatkowski (Warszawa). Żółte kartki: Popiela, Matras -  Kot, Wójcik, Dzierżanowski. Widzów 600.
OKOCIMSKI
: Palej - Szymonik, Policht, Jagła (60 Cegliński), Wawryka - Rupa (83 Kostecki), Kozieł, Darmochwał, Wojcieszyński (52 Matras) - Popiela, Ogar (53 Jarosz).
BRUK-BET: Baran - Kleinschmidt, Czarny, Jacek, Zontek (38 Wójcik) - Kot (66 Jałocha), Prokop, Szałęga, Leśniowski (86 Ryguła)- Smółka (58 Dzierżanowski), Szczoczarz.

Było jak często w derbach – mnóstwo walki, trochę sytuacji, mało bramek, ale za to emocje do ostatniej chwili. Okocimski, który miał wyraźniejszy od pierwszych minut pomysł na grę z notowanym wyżej rywalem, zapłacił za niewykorzystanie piłki meczowej (a może nawet dwóch – najpierw przez Popielę, potem Jarosza...) stratą dwóch punktów. Rozstrzygnięcie jest jednak sprawiedliwe, Bruk-Bet miał szanse, które powinien już wcześniej wykorzystać, żeby nie przyprawiać swojego trenera o palpitacje serca w końcówce meczu.


Jak choćby tę z 5. minuty – Smółka zagrał wtedy ze środka na prawo do Szczoczarza, którego strzał  wybił Palej (powrót do bramki po dwóch miesiącach leczenia kontuzji).  W 10. minucie piłka znalazła się nawet w bramce brzeszczan, ale na wskazanie sędziego bocznego o spalonym (Czarnego) nie została uznana. W 15. minucie z kolei na strzał z dystansu zdecydował się Szałęga, Palej „wypluł” piłkę przed siebie, ale nikt nie rwał się do dobitki. Okocimski nie dawał się wciągnąć w otwartą grę, z dużą ostrożnością wkraczał na połowę rywali, dopiero w 20. minucie oddał pierwszy strzał w kierunku bramki – z wolnego Popiela uderzał okropnie niecelnie. Marzenie o skutecznej kontrze, które tkwiło w głowach gospodarzy od początku spotkania, mogło się ziścić w 23. minucie. Darmochwał jakoś  przedarł się między rywalami i uderzał z kąta z 7 metrów obok wysuniętego Barana, ale też obok dalszego słupka.
W 33. minucie jeszcze raz przypomniał się brzeskim kibicom Szczoczarz, po podaniu Szałęgi strzelał nad lewym spojeniem, a mógł chyba jeszcze rozegrać piłkę do kolegów. Pierwszy celny strzał Okocimskiego z 35. minuty Wawryki, ale w ręce Barana,  był przedsmakiem wydarzeń z następnych minut. W 39. minucie po rzucie wolnym Jagła z bliska główkował prawie kładąc się na ziemi, skończyła się tylko rogiem. Wojcieszyński krótko do rozegrał z Wawryką, ten posłał wysoką piłkę w pole karne, Jagła wyskoczył do "główki" i z paru metrów trafił do celu. O to Okocimskiemu chodziło – bramka przed przerwą rysowała plan na drugą połowę – obronić to prowadzenie, nawet i skromne.


I trzeba przyznać, że Okocimski profesjonalnie się bronił po przerwie. Rozbijał w zalążku akcje Bruk-Betu przez dobre pół godziny drugiej połowy. Sporo było w tym czasie trzeszczenia kości, leżenia na murawie, ale akcji bramkowej żadnej. Wydawało się, że niecieczanie nie wydobędą się z pewnej bezradności w ataku, w którą popadli przez determinację w obronie rywali, ale ostatni kwadrans był znów czasem ich naporu. W 75. minucie Czarny główkował obok słupka, potem w serii rzutów rożnych Jacek strzelał nad poprzeczką. Do 90 minut sędzia doliczył cztery i były kluczowe dla wyniku.

 

90+1 – po kontrze sam na bramkę Bruk-Betu wybiegł Popiela, nie miał już chyba sił mijać bramkarza i zdecydował się na strzał, który Baran wybił. Brzeszczanie przejęli piłkę, rozegrali do Jarosza, a ten mógł wybrać sposób uderzenia i nawet miejsce, w które trafi we właściwie całkiem odsłoniętej bramce, ale ... fatalnie przestrzelił.
To była piłka meczowa, nie wykorzystana szansa wróciła pod bramkę Okocimskiego w minucie 90+4. Wprowadzony na kilka ostatnich minut Ryguła dostał piłkę, wrzucaną zgraną "na aferę", po lewej stronie od bramki i strzelał półgórnie. Piłkę miał jeszcze na rękach Palej, ale nie zdołał zatrzymać jej w drodze do siatki.       
- Remis to sprawiedliwe rozstrzygnięcie, i my i Bruk-Bet mieliśmy swoje szanse - przyznawał po meczu Sławomir Jagła, strzelec Okocimskiego. - Ale bramka stracona w doliczonym czasie boli, tym bardziej, że mieliśmy przed nią swoją okazję.

Zdaniem trenerów

Marcin Jałocha, Bruk-Bet: - Cieszymy się z punktu, na początku graliśmy swoją piłkę, stwarzaliśmy sytuacje, być może, gdyby udało się choć jedną wykorzystać, to inaczej by ta gra wyglądała. Straciliśmy bramkę ze stałego fragmentu w końcówce pierwszej połowy, choć uczulałem chłopaków na to. Druga połowa to już wyłącznie dążenie mojego zespołu, żeby nie przegrać. Powiedzieliśmy sobie w szatni, że chcemy rundę zacząć jakimś punktem, to się udało w końcówce meczu. Chwała za to chłopakom.


Krzysztof Łętocha, Okocimski: - Mecz miał różne fazy, była taka, że Bruk-Bet przeważał, my się broniliśmy, wykorzystaliśmy stały fragment. Wygrywając 1-0, nie można się tak cofnąć. Był moment, że Bruk-Bet stwarzał sporo sytuacji. Wypracowaliśmy z kontry swoje szanse, nieprzypadkowe, z głębi pola, dograne właściwie, ale ich nie wykorzystaliśmy, no to w końcówce szczęście uśmiechnęło się do Bruk-Betu i zdobył bramkę wyrównującą. Remis może jest sukcesem gości, ale punkt jest punktem, dopisuje się do dorobku. Mój zespół grał jesienią maksymalnie skoncentrowany, zmobilizowany. Cieszę się, że mamy taki wachlarz zawodników, że każdy kto wchodzi, coś wnosi do gry.


MAS

WIADOMOŚCI

REKLAMA

REKLAMA

2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone ^
Web design by Raszty