Facebook
kontakt
logo
Strona główna > Piłka nożna > Archiwum > Małopolska 2012/2013 > Seniorzy > V liga (Kraków I)
Łatwa wygrana "Chłopców z Boboli"

Prądniczanka Kraków - Jura Łobzów 3-0 (2-0)


1-0 Bartosz Karpij 2
2-0 Bartosz Karpij 14
3-0 Piotr Sędor 86


PRĄDNICZANKA: Misiak, Ptak, Sędor, Bąk, Mastalerz, Cichy, Pudłowski, Stępień, Rumian, Sikora, Karpij. Rezerwa: Kasak, Pieniążek, Jewuła, Jarosz, Madyda.
JURA: Jończyk, Pietroń, Wiśniowski, Gruszczak, Haberka, Laksa. Cupiał, Zięba, Osuch, Gardeła, Słowik. Rezerwa: Jacek, Gocyk.

W spotkaniu kończącym rundę jesienną „Chłopcy z Boboli” odnieśli łatwe zwycięstwo nad Jurą Łobzów. Podopieczni trenera Krzysztofa Króla pewnie wygrali 3-0, jednak druga połowa pozostawia wiele do życzenia. Gospodarze nie popisali się skutecznością. Mecz mógłby skończyć się niekorzystnie dla Prądniczanki, gdyby nie słaba postawa gości.

Jeszcze przed rozpoczęciem spotkania doszło do kuriozalnej sytuacji. Piłkarze z Łobzowa zapomnieli zabrać ze sobą strojów piłkarskich. Ekwipunek został dowieziony oddzielnym transportem. Z tego powodu mecz został opóźniony o około 10 minut.

Bohaterem pierwszego kwadransa był bez wątpienia Bartosz Karpij. Miejscowi kibice nie zdążyli jeszcze dobrze usiąść, a już musieli podskoczyć z radości. Minęło zaledwie 120 sekund, a bramkarz przyjezdnych wyciągał piłkę z siatki po indywidualnej akcji Bartosza Karpija. Piłkarze z Czerwonego Prądnika świetnie weszli w mecz i od początku dyktowali warunki gry. Przewaga została podkreślona w 14. minucie. Potężne uderzenie zza pola karnego zdołał sparować golkiper Jury, ale ze skuteczną dobitką pospieszył Karpij.

Radość ze zdobycia bramki uśpiła obrońców Prądniczanki i gdyby nie świetna interwencji Misiaka tuż przy łuku pola karnego, byłoby 2-1. W 30. minucie drugą żółtą kartkę otrzymał zawodnik z Łobzowa, co w konsekwencji oznaczało czerwoną kartkę i opuszczenie placu gry. Od tej chwili przyjezdni grali w osłabieniu, jednak nie spowodowało to szaleńczych ataków ze strony krakowian. W 37. minucie Karpij znalazł się z piłką w polu karnym gości, jednak przy asyście dwóch rywali nie potrafił precyzyjnie oddać strzału. Tuż przed przerwą piłkarze z Czerwonego Prądnika stanęli przed fantastyczną szansą na zdobycie bramki. Robert Pudłowski popędził z piłką prawym skrzydłem, dostrzegł w polu karnym przyjezdnych aż 5 swoich kolegów, wybrał Karpija, jednak zbyt długo czekał i jego podanie wślizgiem zablokował powracający obrońca Jury.

W II połowie Prądniczanka kontrolowała przebieg spotkania, raz na jakiś czas posyłając prostopadłe piłki w kierunku napastników. Grający w osłabieniu zespół Jury nie podejmował się tworzenia akcji ofensywnych, broniąc się jedynie przed atakami rywali. Występujący od pierwszych minut młodzieżowiec Grzegorz Mastalerz postanowił zwrócić uwagę swoich szkoleniowców odważnym wejściami z głębi pola. Jedna z takich akcji mogła zakończyć się golem, gdyby nie skromność młodego piłkarza, który zamiast uderzyć na bramkę postanowił obsłużyć podaniem swojego kolegę Karpija. Ten jednak nie trafił w piłkę.

Kwadrans przed końcem rozpoczął się festiwal marnowania sytuacji w wykonaniu Prądniczanki. Najpierw w poprzeczkę trafił Jarosz. Chwilę później kolejną już szansę na hat-trick zmarnował Karpij uderzając z 5 metrów prosto w bramkarza. Piłka po interwencji golkipera opuściła boisko, co oznaczało korner dla gospodarzy. Futbolówka posłana z narożnika boiska wyślizgnęła się bramkarzowi rywali i wpadła pod nogi nabiegającego na słupek piłkarza gospodarzy. Odbiła się od jego nóg i przeleciała koło słupka.

Ten festiwal nieskuteczności przerwał w 86. minucie Piotr Sędor trafiając do siatki Jury z najbliższej odległości. Dwie minuty później kolejnej okazji nie wykorzystał Karpij strzelając w nogi bramkarza.

Prądniczanka grała w tym meczu bez kilku podstawowych zawodników - Kamila i Mateusza Jeleniów, Jarosława Kani, Adriana Cięciały.

pradniczanka.krakow.pl (MK)

WIADOMOŚCI

REKLAMA

REKLAMA

2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone ^
Web design by Raszty