Facebook
kontakt
logo
Strona główna > Piłka nożna > Archiwum > Małopolska 2012/2013 > Seniorzy > V liga (Kraków I)
Trener Dragosz odłożył sentymenty na bok

Zieleńczanka Zielonki - Clepardia Kraków 1-3 (0-0)

0-1 Bosak 54
1-1 Pogan 59
1-2 Wojniak 75 (karny)
1-3 Kulewicz 89
ZIELEŃCZANKA: Szymski - M. Kawa, Cieszyński, Bulak, Kaczmarczyk - Szumiec, Gładysz, Kosowicz, Mitka, Krzysztonek - Pogan.
CLEPARDIA: Cieślik - Rębisz, Skotniczny, Turek (64 Miczek), Gumula - Kulewicz, Bosak, Wach, Machnik (89 Ziobro), Wojniak (86 Kopeć) - Michalski (85 Błasiak).

Zieleńczanka doznała już drugiej z rzędu porażki (w dodatku u siebie), tym razem z przesuwającą się w górę tabeli Clepardią.

- Ciągle kogoś nam brakuje. Z Bronowianką graliśmy bez sześciu podstawowych zawodników, z Clepardią bez Tomka Dudka, Tomka Kawy i Mateusza Kubiaka - tłumaczy niepowodzenia grający trener "Koniczynek" Krzysztof Szumiec.

Pierwsza połowa nie przyniosła bramek, żaden z zespołów nie miał klarownej sytuacji. Goście strzelali z dystansu, ale uderzenia nie miały odpowiedniej mocy. Groźne były ich stałe fragmenty, ale na ogół kończyły się niecelnymi główkami. Gospodarze mieli najlepszą okazję w 42. minucie gdy Pogan przeniósł piłkę nad poprzeczką.

- Do przerwy nie były to może piłkarskie szachy, ale na pewno odbywało się wzajemne badanie sił. Ani jedna, ani druga strony nie miała chęci, by się odkryć. W drugiej połowie zaatakowaliśmy śmielej, mieliśmy więcej z gry, chyba mądrzej zagraliśmy, a końcówka meczu ułożyła się po naszej myśli - skomentował Marek Dragosz, trener Clepardii, który swoją karierę szkoleniową zaczynał ok. 10 lat temu w... Zieleńczance.

Krakowianie objęli prowadzenie niedługo po przerwie. Wach podał do Turka, ten wrzucił piłkę z boku, a Bosak głową posłał ją do siatki. Zieleńczanka potrzebowała 5 minut, by wyrównać. Futbolówkę uderzoną z wolnego przez Szumca bramkarz gości odbił przed siebie, a Pogan z dobitki skierował ją do bramki między jego nogami.

Wydawało się, że po tym trafieniu miejscowi złapali wiatr w żagle, ale zastopował ich karny podyktowany na kwadrans przed końcem. Po strzale-wrzutce Kulewicza piłka trafiła w rękę zawodnika z Zielonek, a po chwili Wojniak wykorzystał jedenastkę.

- Mecz do tego momentu był równy, a ta kontrowersyjna decyzja podłamała trochę zespół. W podobnych sytuacjach nie zawsze sędziowie gwiżdżą karnego... - uważa trener Zieleńczanki, Krzysztof Szumiec.

W końcówce goście przypieczętowali sukces. Kontrę sfinalizował Kulewicz, z bliska wpychając piłkę do bramki.

RST

WIADOMOŚCI

REKLAMA

REKLAMA

2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone ^
Web design by Raszty