Facebook
kontakt
logo
Strona główna > Piłka nożna > Archiwum > Małopolska 2012/2013 > Seniorzy > V liga (Kraków I)
Zieleńczanka krótko była liderem

Zieleńczanka Zielonki - Bronowianka Kraków 0-1 (0-0)

0-1 Fall 75
Sędziowali Klaudiusz Kozioł oraz Mariusz Ocieczek i Daniel Kozioł. Żółta kartka - Bulak.
ZIELEŃCZANKA: Szymski - M. Kawa, Bulak, Baran, Kaczmarczyk (71 Rożek) - Cieszyński - Szumiec, Feluś (46 Ludwikowski), Dudek, Krzysztonek - T. Kawa.
BRONOWIANKA: Jakubiszyn - Idziak (37 Walczak), Gilski, Bogusz, Kowalczyk - Gzyl (89 Frankowski), Pietuchow, Hajduk (65 Góral), Ałłacherdijew, Lipiński (77 Szeller) - Fall.

Trener Zieleńczanki Krzysztof Szumiec musiał mieć przed meczem z Bronowianką poważny ból głowy. Skład miał tak przetrzebiony, że na ławce rezerwowych zasiadło tylko dwóch zawodników. Szkoleniowiec Bronowianki Arkadiusz Kubik mimo kartkowych strat (Kwaśny, Małodobry) nie odczuł kłopotów, bo kadrę ma bardzo szeroką, a jeszcze dołączają do niej kolejni zawodnicy (powrót Górala). Te dwie różne sytuacje kadrowe musiały mieć wpływ na wybór taktyk - to Bronowianka w Zielonkach prowadziła grę, atakowała, ale metodą wymiany wielu podań długo nie potrafiła znaleźć drogi do bramki. Zieleńczanka musiała grać z kontry i tym prostym sposobem kilka razy dochodziła do całkiem niezłych sytuacji.   
  
Pierwszy strzał na bramkę oddali goście - w 5 min dawno niewidziany w pierwszym składzie  Hajduk strzelał z 13 metrów, ale prosto w ręce Szymskiego. O wiele groźniej był w 8 min pod bramką Jakubiszyna - z lewej strony spod końcowej linii Kaczmarczyk dograł przed bramkę na 4. metr, tam był już Dudek, ale gdy przymierzał się do strzału zdjął mu piłkę z nogi Pietuchow.

Następne minuty upłynęły na mozolnych próbach konstruowania ataku pozycyjnego Bronowianki i czyhaniu Zieleńczanki na kontrę. Ta druga metoda szybciej mogła się sprawdzić. W 24 min seria błędów gości mogła mieć dla nich złe skutki - krossowo zagranej piłki nie opanował po prawej stronie pola karnego Kowalczyk i właściwie zgrał ją Szumcowi, ten dośrodkował na głowę T. Kawy. Napastnik Zielonek nie przymierzył celnie. Mógł się poprawić chwilę potem, ale z ostrego kąta uderzył tak, że Jakubiszyn na raty, ale dał radę złapać piłkę.
 
W 32 min goście wywalczyli piłkę przed polem karnym, trafiła do Lipińskiego, który mocno uderzył, niewiele obok słupka. Trwała ofensywa Bronowianki - strzał Falla zablokował obrońca, a po kolejnym, tym razem Gzyla z rykoszetem, piłka minęła prawy słupek.

Bronowianka nadal grała swoje - wymieniała podania, przeważała, ale to znów Zieleńczanka, po kontrze, doszła do kolejnej dobrej szansy. W 40 min T. Kawa urwał się obrońcom, ale nie trafił w piłkę na 11. metrze, gdy był sam przed Jakubiszynem. Zaraz zdążył z odsieczą Ałłachwerdijew i szansa gospodarzom przepadła.  

Pierwsza połowa zakończyła się bez bramek, ale ze stratą kadrową Bronowianki. Z powodu kontuzji boisko musiał opuścić Idziak.
 
W 51 min po ziemi niepozornie, ale jak się okazało - groźnie dla Jakubiszyna  - strzelał T. Kawa, za chwilę poprawiał strzałem koło spojenia Szumiec.


Potem wszystko wróciło do znanego z pierwszej połowy scenariusza - inicjatywa wróciła do Bronowianki, która dodatkowo urozmaiciła ofensywne pomysły o wrzutki w pole karne, także z wolnych i rożnych, obiecujące zwłaszcza w wykonaniu Hajduka. Ale na kontry Zieleńczanki wciąż musiała uważać. W 63 min urwał się tak Krzysztonek, strzelał obok wysuniętego bramkarza, ale też obok prawego słupka. 


W 69 min w górny róg bramki zaskakująco strzelał Lipiński, złapał piłkę Szymski. Wreszcie w 75 min Gzyl przerzucił futbolówkę z prawej strony na lewą pola karnego, a stamtąd najaktywniejszy na boisku Fall głową posłał ją w przeciwległy róg bramki. To była słodka zemsta napastnika z Bronowic na niektórych kibicach z Zielonek, którzy nie dorośli jeszcze do widoku czarnoskórego zawodnika na swoim boisku i próbowali go wyśmiewać w prostacki sposób. Ten na szczęście nie zna dobrze języka polskiego...

Zieleńczanka zaraz miała szansę odpowiedzieć. Szumiec dobrze złożył się do strzału z boku pola karnego, ale na linii lotu piłki pojawił się Kowalczyk i głową wybił ją tuż sprzed linii bramkowej. W doliczonym czasie jeszcze Dudek był bliski wyrównania, ale nie zaskoczył jednak Jakubiszyna.


Zieleńczanka po porażce oddała fotel chwilowego lidera Akademii Piłkarskiej z Zabierzowa.  

ST

WIADOMOŚCI

REKLAMA

REKLAMA

2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone ^
Web design by Raszty