Facebook
kontakt
logo
Strona główna > Piłka nożna > Archiwum > Małopolska 2012/2013 > Seniorzy > V liga (Kraków I)
Poważny uraz Niedźwiedzia na Prądniku

Prądniczanka Kraków - Grębałowianka Kraków 3-1 (0-0)

1-0 Kania 51
1-1 Pacyga 76
2-1 Bąk 81
3-1 Ptak 90+2
Czerwona kartka: Stępień (Prądniczanka, 79, dwie żółte).
GRĘBAŁOWIANKA: Niedźwiedź (62 Walczak) - Kubik, Tabor, Seweryn, Gawin - K. Krawczyk (56 Paszkot), Pacyga, Karaś, Godyń (82 Marosek) - Sowa (46 Pikuła), P. Krawczyk.

Mecz ten na pewno zostanie na długo w pamięci wszystkich kibiców ze względu na koszmarnie wyglądającą kontuzję bramkarza Grębałowianki Roberta Niedźwiedzia. W 61. minucie, ratując po raz kolejny swój zespół przed utratą bramki, po „centrostrzale” skrzydłowego gospodarzy wpadł na słupek. Przypłacił to utratą przytomności i rozbitą głową, na którą w szpitalu założono mu 12 szwów!

Mecz przebiegał pod dyktando Prądniczanki. Już w pierwszej połowie jej zawodnicy mogli zdobyć przynajmniej dwie bramki, jednak w obu przypadkach kapitalnie interweniował Niedźwiedź. Najpierw w 15. minucie po stracie w środku boiska przez P. Krawczyka „wyciągnął” piłkę uderzoną przez K. Jelenia z samego "okienka", a po kwadransie w sobie tylko wiadomy sposób obronił strzał Pudłowskiego i (leżąc!) jego dobitkę!

Grębałowianie dwa razy poważniej zagrozili gospodarzom. W 26. minucie dwójkowa akcja Pacygi z P. Krawczykiem zakończyła się zbyt lekkim strzałem tego ostatniego, a 43. minucie indywidualny rajd Pacyga zakończył minimalnie niecelnym uderzeniem po „długim” rogu.

Wszystkie bramki padły w II połowie. W 51. minucie po stracie w środku boiska przez Karasia, piłkę przejął Stępień, podał na prawo do Jewuły, nastąpiło dośrodkowanie z boku i Kania z 5 metrów pokonał Niedźwiedzia. Grębałowianka natychmiast rzuciła się do ataku i w 52. minucie nastąpiła pierwsza z kontrowersyjnych decyzji trójki sędziowskiej w tym spotkaniu. Po strzale z rzutu wolnego Pacygi piękną paradą ekspediując piłkę na rzut rożny popisał się bramkarz gospodarzy. Z rzutu rożnego dośrodkowywał najbardziej aktywny w szeregach gości Pacyga, strzał głową Tabora obronił bramkarz i… z trybun wydawało się, iż uczynił to już za linią bramkową, jednak arbiter był innego zdania, a głośno protestującego trenera Michała Wiącka odesłał na trybuny.

Po tym nastąpiła zakończona fatalnym urazem interwencja Niedźwiedzia, a że rezerwowy bramkarz gości Marosek był w drodze z pracy na mecz, toteż między słupkami stanął Godyń. Niebawem nastąpiło wyrównanie, a autorem bramki był Pacyga, który oddał strzał bez przyjęcia z 25 metrów.

Druga kontrowersyjna decyzja arbitrów była brzemienna w skutki dla zespołu z ulicy Grębałowskiej. Po faulu Walczaka w bocznym rejonie boiska, arbiter zarządził rzut wolny. W tym momencie gotowy do wejścia był Marosek, który chwilę wcześniej pojawił się na stadionie, ale arbiter nie zezwolił na jego wejście, a po chwili dośrodkowanie na bramkę zamienił strzałem głową z 5 metrów Bąk. Dlaczego sędzia nie pozwolił na wejście na boisko Maroska przed wykonaniem wolnego pozostanie chyba jego tajemnicą…

Ostatnie minuty to szturm Grębałowianki, która za wszelką cenę próbowała doprowadzić do wyrównania, tym bardziej, że po czerwonej kartce dla jednego z zawodników Prądniczanka grała w osłabieniu. Gospodarze jednak bardzo mądrze się bronili, a w 90+2. minucie zdobyli kuriozalną bramkę. Oślepionego przez słońce Maroska strzałem z rzutu wolnego z połowy boiska zaskoczył Ptak!

Trener gości Michał Wiącek po meczu powiedział:
- Gratuluję zwycięstwa drużynie gospodarzy, która w pełni na nie zasłużyła. My zagraliśmy słabiej, a na dodatek straciliśmy Niedźwiedzia, który po założeniu szwów na rozbitą głowę pozostał na trzydniowej obserwacji w szpitalu. Zderzenie ze słupkiem wyglądało koszmarnie – „Misiek” stracił przytomność i nic nie pamiętał. Szczęście w nieszczęściu, że skończyło się tylko na tych szwach. Liczymy, że wszystko skończy się dobrze i szybko powróci do pełni zdrowia.

ART (Grębałowianka)

WIADOMOŚCI

REKLAMA

REKLAMA

2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone ^
Web design by Raszty