Facebook
kontakt
logo
Strona główna > Piłka nożna > Archiwum > Małopolska 2010/2011 > Seniorzy > IV liga Małopolska
Nowy Hutnik zaczął od porażki

Karpaty Siepraw - Hutnik Nowa Huta 4-0 (2-0)

1-0 Kaczor 22
2-0 Kaczor 36
3-0 Kaczor 63
4-0 Zając 90

Sędziowali: Rafał Ziach - Mariusz Nowak i Janusz Krupnik (wszyscy z Chrzanowa). Żółte kartki: Szablowski, Morawiec, Kubera. Widzów 500.
KARPATY: Matysiak - Stanula, Matoga, Szablowski (46 Turcza), Morawiec - Kubera (71 Stolarski), Szczytyński, Szymoniak, Komperda (85 Łapa) - Zając, Kaczor (71 Płachta).
HUTNIK: Stępniowski - Urbaniec, Kukla, Jarosz, Nosek - Gamrot (46 Stanek), Lipowiecki, Krawczyk (46 Przytuła), Białkowski (81 Gadula) - Szewczyk (46 Kozak), Nawrot.

Sporo kibiców Hutnika, bo blisko 500, zjawiło się w Sieprawiu. Wszyscy byli ciekawi jak zaprezentuje się Nowy Hutnik. Oczekiwania były duże, humory dopisywały, a tymczasem młoda drużyna - mimo gorącego dopingu - nie była w stanie dorównać doświadczonym i ogranym w ciężkich bojach Karpatom. Tylko początek zapowiadał emocje, bo hutnicy ruszyli do ataku. szybko jednak zostali sprowadzeni na ziemię.

Sieprawianie grali spokojnie, nie bawili się w zawiłe kombinacje, ale prostymi środkami starali się przedostać w pobliże Stępniowskiego. W 22 minucie - po prostopadłym podaniu - Zając zagrał do Kaczora, a ten skierował piłkę do odsłoniętej części bramki. Później groźnie strzelali Komperda i Zając, aż nadeszła 36 minuta. W okolicach prawego narożnika pola karnego Nosek faulował Szablowskiego. Do piłki podszedł Kaczor i silnym uderzeniem w długi róg nie dał bramkarzowi szans na skuteczną obronę.

Po przerwie na boisku pojawił się grający trener Hutnika - Przytuła, jednak nie był w stanie odmienić losów spotkania. Miejscowi grali swoje i wybijali z rytmu gości, którzy nie mogli znaleźć skutecznej recepty. W 63 minucie było już 3-0 i w zasadzie po meczu. Kaczor znalazł się sam przed golkiperem i pewnie przymierzył. Wynik ustalił w ostatniej minucie Zając uderzeniem z 7-8 metrów po ładnym zagraniu Szczytyńskiego.
Goście tylko kilka razy próbowali zagrozić Matysiakowi strzałami z dystansu, a najlepszą okazję miał w 78 minucie Kozak, jednak przymierzył z 10 metrów obok słupka.

(AnGo)

WIADOMOŚCI

2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone ^
Web design by Raszty