Facebook
kontakt
logo
Strona główna > Piłka nożna > Archiwum > Małopolska 2012/2013 > Seniorzy > II liga (wschód)
Klasyka futbolu, czyli gdy „setek” nie zamienia się na gole…

Garbarnia Kraków - Concordia Elbląg 1-2 (1-1) 

0-1 Damian Szuprytowski 10
1-1 Marcin Siedlarz 30
1-2 Jakub Zejglic 81

Sędziowali: Tomasz Krawczyk (Łódź) oraz Piotr Szubielski (Łódź) i Przemysław Szabat (Warszawa). Żółte kartki: Uwakwe - Sadowski, Loda, R. Stępień, Zoch. Widzów 200. 

GARBARNIA: Jękot - Byrski, Haxhijaj, Kalemba, Talaga (82 Krzeszowiak), Leszczak, Zelek (72 Abdalla), Uwakwe, Siedlarz, Fedoruk (78 Nwachukwu), Cichy.

CONCORDIA: Zoch - Lepczak, Sadowski, Sambor, Bogdanowicz (71 Loda), Kiełtyka (81 Lewandowski), R. Stępień, Zawierowski (56 Uszalewski), A. Stępień, Szuprytowski, Korzeniewski (58 Zejglic).

R. Stępień zaraz po pierwszym gwizdku ostro uderzył na bramkę Jękota, którego interwencja była nienaganna. Concordia, tak jednak czy inaczej, rzuciła hasło, że zamierza w Krakowie powalczyć o pełną pulę. Potwierdzeniem tego było wykonanie bardzo groźnej centry właśnie przez R. Stępnia, Jękot ponownie był na posterunku. Chwilę później już nie było zmiłuj… Goście przeprowadzili pierwszorzędną akcję, Kiełtyka idealnie dograł w poprzek do Szuprytowskiego, który ulokował piłkę w siatce. Stało się jasne, że Garbarnia raz jeszcze źle weszła w mecz.

W 15. minucie wyraźnie nad poprzeczką strzelał Siedlarz i był to pierwszy, choć bardzo delikatny zwiastun zmiany sytuacji. Wprawdzie Concordia odpowiedziała za moment bardzo niebezpiecznie, zaś w 26. minucie Korzeniewski przegrał nader istotny pojedynek z Jękotem (a w ostatniej chwili został uprzedzony A. Stępień), ale gra Garbarni ulegała systematycznej poprawie. 

Jeszcze przed stuprocentową okazją Korzeniewskiego groźnie szarżował prawą flanką Cichy, zamykający akcję strzał Kalemby był za wysoki. Z kolei dwukrotnie szarżował Siedlarz. W 29. minucie Cichy zagrał do Leszczaka, zaś Uwakwe wydawał się być idealnie ustawiony tuż przed bramką. Któryś z defensorów Concordii cudem uratował drużynę od nieszczęścia, choć Uwakwe - obojętnie jak - powinien dopełnić formalności.

Sekundy później Zoch w końcu skapitulował, po dograniu piłki przez Cichego i pięknym strzale Siedlarza w prawy górny róg.  Już przy stanie 1-1 Zelek podał do Fedoruka, po rykoszecie był korner. Tylko korner, skoro piłka przeszła tuż obok słupka.

Ciekawa akcja Siedlarza z Fedorukiem stanowiła uwerturę drugiej połowy. W 55. minucie Siedlarz i Leszczak stworzyli kolosalne zamieszanie na przedpolu Zocha. Za chwilę niepotrzebnie włączył się do akcji Cichy. Niepotrzebnie, bo doskonale ustawiony Siedlarz nie tkwił na ofsajdzie. Zaraz po wejściu na boisko Zejglic dał z wolnego zatrudnienie Jękotowi. To samo w stosunku do Zocha uczynił Kalemba. Po strzale Siedlarza zyskała Garbarnia kolejny rzut rożny. Z kolei Kiełtyka nie skorzystał z asysty Zejglica. 

W 73. minucie rozegrała się scena o kluczowym znaczeniu dla wyniku. Fedoruk wycofał piłkę do Cichego i ten miał przed sobą pustą bramkę. Zwłoka nader skutecznego egzekutora na wiosnę (trzy gole w tyluż występach) była całkiem zbyteczna i zarazem bardzo kosztowna. Zamiast piłki w siatce był zaledwie korner, co nie stanowiło żadnego ekwiwalentu… A Concordia wróciła naprawdę z baaardzo dalekiej podróży…

Słusznie zastosowany przez arbitra przywilej korzyści po sfaulowaniu Siedlarza otworzył szansę z wolnego przed Kalembą, Zoch nie dał się zaskoczyć. Leszczak zagrał do Cichego i padłby gol, gdyby nie ofsajd. Zresztą oczywisty. Po otrzymaniu podania od Talagi Abdalla chytrze uderzył ale trafił tylko w słupek. Znajdujący się w wysokiej formie Jękot energicznym wybiegiem zażegnał niebezpieczeństwo, lecz w 81. minucie już nie miał żadnych szans wobec wybornego uderzenia Zejglica. Ten gol również był filmowej urody.

Garbarnia nie rezygnowała. Niecelnie strzelał Byrski, nie dało efektu zgranie piłki głową przez Kalembę. W 87. minucie Zejglic powinien definitywnie zamknąć temat, ale przestrzelił z najbliższej odległości. Przedłużony czas gry pozwolił krakowianom na dwie próby uratowania remisu. Podjęli je Siedlarz i Uwakwe, ale konto zysków nie uległo zmianie.

Tak samo zresztą jak wiosenne aktywa punktowe Garbarni na wiosnę. Cztery porażki i jeden remis (przy trzech meczach u siebie) to bilans fatalny. I tym bardziej skłaniający do bicia na alarm, że „wpadki” dotyczyły gier o podwójnej stawce, z sąsiadami zlokalizowanymi w dolnych rejonach tabeli. Z tego suchego, lakonicznego ujęcia tematu wymyka się wszak inna kwestia. W meczu z Concordią zagrała Garbarnia o dwie klasy lepiej, niż niedawno przeciwko Siarce (1-3). Co dziś wnioskować z niewątpliwie pechowej porażki, choć jednocześnie na własne życzenie (bo „setek” po prostu nie wolno marnować)?

Każdy liczy po swojemu. Jeden - seryjnie tracone punkty. Drugi - kolejki pozostałe do końca sezonu. Krzepiąc się wiarą, że w przeciwieństwie do dzisiejszego wieczoru lepsza gra wkrótce zmaterializuje się w konkretach niezbędnych do utrzymania na powierzchni. 

Trzeci nieśmiało podszepnie, aby liczyć wyłącznie na siebie. I pewne jest, że tylko on nie będzie na bakier z matematyką.

JC 

WIADOMOŚCI

REKLAMA

REKLAMA

2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone ^
Web design by Raszty