Facebook
kontakt
logo
Strona główna > Piłka nożna > Archiwum > Małopolska 2012/2013 > Seniorzy > II liga (wschód)
Rado przerwał serię Stali, Haxhijaj zastopował jej napastników

Garbarnia Kraków - Stal Stalowa Wola 2-1 (1-0

1-0 Fedoruk 2

1-1 Kachniarz 52

2-1 Rado 81

Sędziował Tomasz Zieliński (Konin). Żółte kartki: Zelek, Piszczek, Ryś, Stokłosa - Sikorski, Horajecki. Czerwona kartka: Piszczek (90+2, druga żółta). Widzów 300.

GARBARNIA:  Widawski - Ryś, Haxhijan, Piszczek, Byrski, Leszczak (79 Kalicki), Uwakwe, Zelek (66 Wajda), Fedoruk (71 Stokłosa), Broź, Kozieł (58 Rado).

STAL: Dydo - Czarny, Dąbek, Żmuda, Sikorski, Kantor, Kachniarz (66 Białek), Horajecki, Łanucha, Majowicz (46 Widz), Fabianowski.

Po dramatycznym meczu, toczonym w anormalnych warunkach na stadionie Wawelu, krakowska Garbarnia pokonała Stal ze Stalowej Woli 2-1. Dla gospodarzy było to niezmiernie ważne zwycięstwo. Dla gości utrata trzech punktów oznaczała koniec długiej serii siedmiu meczów wyjazdowych bez porażki.  

Mimo przymusowej absencji Siedlarza (kartki, a oprócz tego kontuzja) podopieczni Marka Motyki znakomicie weszli w mecz. Uwakwe uruchomił dalekim podaniem Fedoruka, który po energicznym biegu na błotnistym terenie (a raczej w bajorze) ładnym technicznie strzałem splasował piłkę w „długim” rogu bramki Stali. „Brązowi” wciąż atakowali z ogromnym impetem, za chwilę bardzo groźną szarżą popisał się Broź, ale stając oko w oko z Dydą za daleko wypuścił piłkę i szansa przepadła. 

W 8. minucie Fedoruk zagrał właśnie do Brozia, ten dostrzegł w polu karnym Leszczaka, którego sfaulował Sikorski. Winowajca zobaczył żółtą kartkę, zaś Broź ustawił piłkę na 11. metrze. Snajper Garbarni do tej pory nie mylił się przy egzekwowaniu karnych, ale teraz było inaczej. Wprawdzie Dydo został zupełnie zmylony i rzucił się w przeciwnym kierunku, ale piłka minęła słupek z jego zewnętrznej strony. Wciąż było 1-0. Tylko 1-0 dla Garbarni, choć dokładnie mogła odwrócić scenariusz niedawnego meczu w Lublinie, gdzie błyskawicznie poniosła ciężkie straty.

Bez reakcji arbitra pozostało bardzo wyraźne zagranie piłki ręką przez jednego z graczy Stali przed polem karnym. I dopiero za moment goście przypomnieli o swym istnieniu. Za wysoko uderzał Łanucha, a strzał Kantora zneutralizował Widawski. W odpowiedzi niecelnie strzelał Byrski, pod przeciwną bramką w jego ślady poszedł Kachniarz, gdy Garbarnia najwyraźniej przysnęła po wyrzucie z autu. Kolejna szarża Brozia zakończyła się niecelnym strzałem, z kolei po karambolu Żmudy z Zelkiem w środkowej strefie boiska zawodnik Garbarni został słusznie ukarany żółtą kartką, bo dopuścił się taktycznego faulu.

 Krótko po zmianie stron „Brązowi” sprytnie wykonali rzut wolny, ale podanie Leszczaka do Fedoruka było zbyt silne. Lecz to drużyna Mirosława Kality zaczęła brać górę. I szybko odrobiła straty, bowiem korzystając ze stanięcia piłki w wodzie Kachniarz pognał na bramkę Widawskiego i pokonał go bezapelacyjnie. Już przy stanie 1-1 niecelnie strzelał Leszczak (asysta Brozia). Wynikiem składnej akcji „Garbarzy i dośrodkowania Rady w 60. minucie był korner. Z kolei z wolnego centrował Leszczak, głowął uderzał Haxhijaj, ale Dydo był na posterunku. 

Stal błyskawicznie opowiedziała, i to bardzo konkretnie. Po strzale Łanuchy Widawski odetchnął z ulgą, bo piłka trafiła w poprzeczkę. Po kornerze doszło na przedpolu gospodarzy do ogromnego zamieszania. Po chwili Widawski nie dał się zaskoczyć Fabianowskiemu. To samo było z uderzeniem Białka.

Kwadrans przed upływem regulaminowego czasu gry przed dużą szansą stanął Broź. Zdecydował się na niebanalne kopnięcie piłki szpicem, lecz był to wyjątkowo nietrafny pomysł. Widz natomiast nie zaskoczył bramkarza Garbarni. W 81. minucie Stokłosa  ładnie zacentrował z prawej strony boiska, zaś Rado popisał się jeszcze ładniejszą „główką” i Dydo skapitulował ponownie. Przewaga optyczna należała do Stali, Garbarnia odpowiedziała kontrakcją Brozia, który dziś jednak nie miał zwykle cechującej go dynamiki. 

W ogromnych emocjach towarzyszących trzem minutom przedłużonego czasu meczu doszło do przepychanki Piszczka z jednym z graczy Stali. Piszczek zobaczył drugą żółtą kartkę, w konsekwencji musiał udać się do szatni. Była to kara orzeczoną niewątpliwie na wyrost. A nawet jeśli Piszczka postrzegać w kategoriach sprawcy incydentu, to dlaczego arbiter, który generalnie spisywał się dobrze, zastosował taryfę ulgową wobec rywala z drugiej strony barykady?

Stal pokazała się dziś w Krakowie z dobrej strony, grała aktywnie i wcale nie musiała wracać na tarczy do Stalowej Woli. Garbarnia zaczęła rewelacyjnie, ale z trzech szans zdyskontowała tylko pierwszą. To zwiastowało twardą walkę w dalszej części meczu, co zresztą miało miejsce. Wszyscy walczyli do upadłego, w obliczu naprawdę wymagającego przeciwnika. 

Jak zwykle wszędzie starał się być Uwakwe. Ale palma pierwszeństwa należy się dziś bez wątpienia Haxhijajowi. Rozegrał doprawdy koncertową partię, wliczając w to multum wygranych pojedynków oraz perfekcyjny wślizg wykonany w pierwszym kwadransie po przerwie. Kibice pragną widzieć tak grającego Haxhijaja w następnych meczach, jeszcze przed zapadnięciem ligi w zimowy sen.

JC    

WIADOMOŚCI

REKLAMA

REKLAMA

2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone ^
Web design by Raszty