Facebook
kontakt
logo
Strona główna > Piłka nożna > Archiwum > Małopolska 2012/2013 > Seniorzy > II liga (wschód)
Szwiec odkupił winę, Broź wyjął asa z rękawa, „Brązowi” wygrali ze Stalą

Po dramatycznym meczu w Krakowie miejscowa Garbarnia niemal w ostatniej chwili pokonała rzeszowską Stal. Goście dwukrotnie obejmowali prowadzenie, ale wypowiedzenie decydującego słowa należało do ambitnych „Garbarzy”. Dzięki zwycięstwu zrównali się punktami z trudnym rywalem.

Garbarnia Kraków - Stal Rzeszów 3-2 (1-1)

0-1 Prokić 29

1-1 Piszczek 37

1-2 Baran 49

2-2 Leszczak 70

3-2 Broź 89

Sędziowali: Marek Opaliński oraz Artur Załęczny i Sławomir Cierlik (Legnica). Żółte kartki: Pluta, Piszczek, Leszczak, Rado - Florian. Widzów 250.

GARBARNIA: Szwiec - Ryś, Piszczek, Pluta, Leszczak, Uwakwe, Metz (46 Rado), Siedlarz (69 Chodźko), Fedoruk (57 Nwachukwu), Broź, Kalicki (72 Stokłosa).

STAL: Wietecha - Drożdżal, Przybyszewski, Nakrosius, Persona, Florian (71 Jędryas), Baran (76 Solecki), Krzysztoń (71 Jakubowski), Stachyra, Koczon, Prokić.

 Przed rokiem było na Suchych Stawach 4-3 dla Garbarni, choć jej wygrana wisiała wtedy na włosku. Teraz też było mnóstwo emocji, raptownych zwrotów i nieoczekiwanych zdarzeń. Inna sprawa, że znów potwierdziło się, iż futbol to gra błędów. Na stadionie Wawelu było ich bez liku.

Koczon krótko po pierwszym gwizdku strzelił po ziemi, Szwiec nie miał żadnych kłopotów. Widzowie zareagowali spontanicznie, kiedy dwie szarże, kolejno Siedlarza i Brozia, nie skłoniły arbitra do wskazania na „wapno”. W 8. minucie Broź ładnie szarżował lewą flanką i zacentrował wzdłuż bramki, ale Kalicki nie kontrolował należycie lotu piłki i duża szansa przepadła. W odpowiedzi Baran uderzył nad poprzeczką. Z kolei Szwiec sparował na korner piłkę po strzale Krzysztonia. Za moment Fedoruk wyjaśnił groźną sytuację na przedpolu Garbarni, lecz nie poszedł za ciosem. Gdyby było inaczej, chwilę później zaadresowałby celne podanie do Siedlarza, który jeszcze z własnej połowy mógłby wyprowadzić kontrakcję.

Przybyszewskiemu najwyraźniej upiekło się, że za sfaulowanie Rysia nie zobaczył żółtej kartki. Bardzo aktywny Prokić centrował wzdłuż bramki „Garbarzy”, nikt z partnerów nie doszedł do tego podania. Po szybko rozegranym rzucie wolnym Siedlarz podał do Fedoruka, którego tzw. ostatnie podanie było złej próby. Nad poprzeczką „główkował” Koczon. W 29. minucie podopieczni Ryszarda Kuźmy otrzymali gola w prezencie. Z daleka niby całkiem niegroźnie strzelał Prokić, Szwiec fatalnie przepuścił piłkę do siatki. Już przy stanie 0-1 właśnie Prokić niechybnie stanąłby oko w oko z bramkarzem „Garbarzy”, gdyby nie energiczny i zarazem bardzo głęboki powrót Leszczaka. 

W 37. minucie dalekim lobem popisał się Piszczek, Wietecha przerzucił piłkę nad poprzeczkę. Z kornera idealnie, na 11. metr , dośrodkował Siedlarz. „Główka” Piszczka też była znakomita, akurat pod poprzeczkę bramki Stali. 1-1. Jeszcze przed pauzą obok celu uderzał Florian, zaś Wietecha był górą w pojedynku z Broziem.

Zaraz po zmianie stron Siedlarz najwyraźniej pospieszył się z oddaniem niecelnego strzału, zdecydowanie lepszym rozwiązaniem byłoby poszanowanie piłki i rozegranie ataku pozycyjnego. Stal przeszła natychmiast do zdecydowanej ofensywy. W idealnej sytuacji znalazł się Stachyra, interwencja Szwieca była doskonała. Szwiec za chwilę obronił „główkę” z najbliższej odległości. Wprawdzie po dopełnieniu formalności przez Koczona piłka wpadła do siatki, ale został odgwizdany ofsajd. W 49. minucie sprawiedliwości stało się zadość. Akcja gości była pierwszorzędna, bodaj Florian wycofał piłkę do Barana, który nieuchronnie przymierzył z kilkunastu metrów.

W 54. minucie piekielnie szybki Prokić uciekł Rysiowi, ale lobował nad poprzeczką, Pod przeciwną bramką nikt nie zamknął akcji po dograniu piłki przez Brozia. W 68. minucie, abstrahując od już opisanej akcji Siedlarza z Piszczkiem, Garbarnia po raz kolejny fatalnie rozegrała akcję po kornerze. Zamiast zagrożenia na przedpolu Wietechy przyszło bić na alarm pod bramką Szwieca. Ten jednak desperacko wybronił się z nader trudnego pojedynku z rozpędzonym Prokićem. Był to przełomowy moment spotkania. Za moment pięknym dryblingiem popisał się Leszczak, na koniec oddał strzał z lewej nogi i było 2-2.

Broź wkrótce zmusił Wietechę do dużego wysiłku. Z kolei Szwiec w 80. minucie znów spisał się wybornie, gdy nader ryzykowną interwencją przerwał niebezpieczną szarżę Prokića. W 86. minucie tuż nad poprzeczką uderzał Broź. Ale wciąż trzymał w rękawie atutowego asa. Wyjął go trzy minuty później, kiedy po akcji Leszczaka z Plutą i bardzo mądrym wycofanie piłki przez Chodźkę znalazł lukę w gąszczu nóg rzeszowskich defensorów ustawionych tuż przed bramką Wietechy.

Stal, wbrew wynikowi, pokazała w Krakowie duże umiejętności stricte piłkarskie. Prowadzona przez Marka Motykę Garbarnię zagrała sercem, choć częstokroć nieodpowiedzialnie. Vide „krótkie” rogi tudzież inne grzechy… Jak Prokić (jednak per saldo mało skuteczny) w Stali, tak Uwakwe w Garbarni był jej absolutnie pierwszoplanową postacią. Wszechobecny, prawie nieomylny, super… 

Warto oddać co należne Szwiecowi. Podniósł się po naprawdę bardzo bolesnym upadku, takie postawy zawsze trzeba cenić i eksponować. Właśnie wyśmienitej postawie Szwieca w dalszej fazie meczu mogą jego koledzy wiele zawdzięczać. Harował na całym boisku Broź i jeszcze potrafił odegrać główną rolę. Leszczak pozwolił „Garbarzom” wrócić do gry. Bardzo korzystną zmianę dał Chodźko.

Ale film, choć o frapującej fabule, z pewnością nie otrzyma nominacji do „Oscara”. W kategorii poziomu, o czym przesądzają role odgrywane przez wielu innych aktorów. Już nie wspominając o statystach. Najważniejsze jednak, że tak czy inaczej nastąpił happy end.

JC

WIADOMOŚCI

REKLAMA

REKLAMA

2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone ^
Web design by Raszty